Wieluń – czerwona strefa. Obostrzenia wróciły, nie wszystkim się to podoba

Maseczki w każdym miejscu, ograniczenia przy organizacji uroczystości, mniej ludzi w kościołach, stadiony zamknięte dla publiczności. Restrykcje wróciły w 10 "czerwonych" powiatach, w tym w powiecie wieluńskim. Sprawdziliśmy, jak żyje się mieszkańcom po przywróceniu obostrzeń.

Wieluń znalazł się w "czerwonej strefie". Jak mieszkańcy reagują na powrót obostrzeń?
Źródło zdjęć: © WP
Paweł Orlikowski

Od soboty 8 sierpnia w 19 powiatach w Polsce wróciły ostrzejsze przepisy związane z pandemią koronawirusa. 10 powiatów to tzw. czerwone strefy, gdzie restrykcje są najbardziej zaostrzone. Wśród nich jest powiat wieluński i sam Wieluń.

Byliśmy na miejscu i spytaliśmy mieszkańców, co sądzą o sytuacji, w której nagle zostali postawieni. Większość pokornie stosuje się do zasad znanych z początku pandemii koronawirusa w Polsce. Jednak widzą pewien problem i brak konsekwencji władz krajowych, które wprowadzają owe zasady.

- Wszystko przez to, że w jednym zakładzie pracy powstało nowe ognisko koronawirusa i przeprowadzono testy. Gdyby taka sama sytuacja dotyczyła innego miasta, pewnie też musiałoby stać się czerwoną strefą - powiedział nam pan Marcin, którego spotkaliśmy w jednym z restauracyjnych ogródków.

Obejrzyj: We Władysławowie tłumy, w Krakowie pustki. "Brak turystów z zagranicy"

- Stosuję się do obostrzeń, ale uważam, że są one bez sensu. Między powiatami można spokojnie podróżować. Określanie jednej strefy czerwoną w sytuacji, gdy pandemia jest w całym kraju, jest działaniem na wyrost i niepotrzebnym – dodaje.

O swój biznes boi się pani Renata, która prowadzi stoisko na lokalnym bazarku. Sprzedaje warzywa i owoce. - Najbardziej drżymy o to, że zamkną nam targowiska. Co wtedy zrobimy z warzywami i owocami? Przecież pójdą do wyrzucenia, na zgnicie. Szkoda tych produktów. Co więcej, nasza praca jest pracą sezonową. Jak teraz nie zarobimy, to nie będziemy mieli pieniędzy na resztę roku – powiedziała.

Nieco innego zdania jest pani Grażyna, która stoisko obok prowadzi podobny interes. Jej zdaniem nowe obostrzenia nie wpłyną akurat na ich pracę. - Klienci przychodzą, nawet wolą zajrzeć do nas, bo to jest otwarta przestrzeń. Ci, którzy i tak nosili maseczki, mimo że można było ich nie nosić na otwartej przestrzeni, cieszą się z powrotu obostrzeń – stwierdziła.

Jej zdaniem po prostu trzeba stosować się do wprowadzanych obostrzeń i liczyć na to, że koronawirus nie będzie się rozprzestrzeniał.

A właśnie tego obawiają się zarówno mieszkańcy, jak i przyjezdni. – Jestem spoza Wielunia. Nie ma problemu, by przyjechać z innego powiatu i do innego powiatu wyjechać. A to ryzyko roznoszenia wirusa. Jest w tym pewien brak konsekwencji – powiedziała nam pani Anna, spotkana na rynku w Wieluniu.

Nowe ognisko

Podjeżdżamy do fabryki Wielton, gdzie pojawiło się ognisko koronawirusa. COVID-19 wykryto u 50 pracowników. Od poniedziałku zakład przestaje działać, ale jest to związane wyłącznie z przerwą techniczną. W weekend w firmie wykonanych zostanie łącznie 1200 testów. Sfinansował je wojewoda łódzki, po staraniach lokalnych władz wieluńskich. Przed zakładem zbierają się pracownicy.

- Badania mieliśmy umówione na godz. 13. Powiedzieli nam, że jest opóźnienie i musimy czekać do 16. Najważniejsze, to by wynik wyszedł negatywny. Inni pracownicy, z poprzedniej tury, są już w środku i czekają na swoje badanie, wszyscy oczywiście w dwumetrowych odstępach, ale kolejki są długie - powiedział nam pan Adam, jeden z pracowników firmy.

"Czerwone powiaty" to również ograniczenia w zgromadzeniach. Idziemy na plebanię miejscowego kościoła. Proboszcz jednak wyjechał, a wikariusz przez okno zapewnia, że stosują się do zasad. Ale wiele do powiedzenia o powrocie obostrzeń nie ma.

Martwią się nieco spotkani blisko kościoła wierni. Starsze małżeństwo – Zenon i Jadwiga – mówią, że ucieszyli się z powrotu do uczestnictwa we mszach, jednak przyjmują obecny stan rzeczy i, stosując się do obostrzeń, wolą nie ryzykować i nabożeństwa będą oglądać w telewizji.

To również spore utrudnienie dla weselników. Z dnia na dzień zostali postawieni pod ścianą, jeszcze kilka dni wcześniej można było organizować wesela na 150 osób, teraz może wziąć w nich udział zaledwie 50.

W ten weekend nowożeńcy liczą jednak na pobłażliwe traktowanie. Usłyszeliśmy od młodej pary szykującej się do ślubu, że nie wyobrażają sobie, by odwoływać któregokolwiek z zaproszonych gości. - Przyjeżdża do nas rodzina i znajomi z różnych stron kraju, sami na co dzień mieszkamy we Wrocławiu. Z domem weselnym umówiliśmy się tak, że możemy ugościć wszystkich 120 gości. Na właścicieli sali te informacje też spadły jak grom z jasnego nieba – mówią.

- Mamy do dyspozycji spory ogród. W jednym momencie i tak w tym samym miejscu nie będzie przebywać więcej niż 50 osób. Poprosiliśmy jedynie gości, by mieli maseczki. Mamy nadzieję, że zabawy nie przerwie nam policja, ale wierzymy, że w pierwszy weekend obostrzeń będą na to patrzeć łaskawszym okiem – dodają.

Czerwony powiat

W całym powiecie wieluńskim mieszka 78 tys. osób. W samym Wieluniu widać zdyscyplinowanych mieszkańców. Wszyscy chodzą w maseczkach i starają się zachować dystans społeczny, bardzo na serio przyjęli nowe obostrzenia.

Ale na obrzeżach miasta czy w okolicznych wisach, które również należą do powiatu, widać już nieco rozluźnienia. Tu mieszkańcy jakby nie słyszeli o powrocie obostrzeń, nie noszą maseczek, nie zachowują dystansu.

Faktem jest, że nie wszyscy słyszeli o powrocie obostrzeń. Nawet na rynku w Wieluniu jeden z mieszkańców, starszy pan, który miał na sobie maseczkę, to od nas dowiedział się, że jego miasto zostało wpisane do "czerwonej strefy".

- Nie wiedziałem, że wprowadzono taką strefę. Jednak zawsze noszę maseczkę, stosuję się do zasad, o których mówią ministrowie. Tak powinien robić każdy. Strefa czerwona czy żółta, mnie to nie interesuje, zasad powinniśmy przestrzegać wszędzie – powiedział nam pan Jan.

W sumie 19 powiatów zostało ponownie objętych obostrzeniami. "Czerwone" powiaty to: ostrzeszowski, nowosądecki, wieluński, pszczyński, rybnicki i wodzisławski, a także Nowy Sącz, Ruda Śląska oraz Rybnik. "Żółte" powiaty: wieruszowski, jarosławski, kępiński, przemyski, cieszyński, pińczowski, oświęcimski oraz Przemyśl, Jastrzębie Zdrój, Żory.

Nowe obostrzenia dotykają niemal 2 mln Polaków.

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie

Wybrane dla Ciebie
Ból głowy Władimira Putina. Wydobycie ropy spada. Rosną upusty
Ból głowy Władimira Putina. Wydobycie ropy spada. Rosną upusty
Semestr studiów zaliczony w godzinę. "Newsweek": Collegium Humanum to pikuś
Semestr studiów zaliczony w godzinę. "Newsweek": Collegium Humanum to pikuś
Kaucja na tzw. małpki? Prezes operatora kaucyjnego jest na "tak"
Kaucja na tzw. małpki? Prezes operatora kaucyjnego jest na "tak"
To koniec mObywatela? Oto co ma zastąpić aplikację. Jest projekt
To koniec mObywatela? Oto co ma zastąpić aplikację. Jest projekt
Reforma PIP. Radczyni prawna wskazuje kluczowe różnice między B2B a etatem
Reforma PIP. Radczyni prawna wskazuje kluczowe różnice między B2B a etatem
Fotowoltaika na balkonie. Policzyli, ile można zaoszczędzić na rachunkach
Fotowoltaika na balkonie. Policzyli, ile można zaoszczędzić na rachunkach
Polacy w obliczu finansowych kłopotów. Z czego zrezygnują? Zaskakujące odpowiedzi
Polacy w obliczu finansowych kłopotów. Z czego zrezygnują? Zaskakujące odpowiedzi
Wołodymyr Zełenski apeluje do UE o nowe sankcje. Wskazał cel
Wołodymyr Zełenski apeluje do UE o nowe sankcje. Wskazał cel
Koniec uzależnienia od USA? Nowa strategia Kanady
Koniec uzależnienia od USA? Nowa strategia Kanady
Węgry wściekle na Ukrainę. Poszło o dostawy ropy
Węgry wściekle na Ukrainę. Poszło o dostawy ropy
Polacy ofiarami serii zatruć w Norwegii. Media: nikt ich nie ostrzegł
Polacy ofiarami serii zatruć w Norwegii. Media: nikt ich nie ostrzegł
"Sibir" na Bałtyku. Rosyjski atomowy lodołamacz ściągnięty z Arktyki
"Sibir" na Bałtyku. Rosyjski atomowy lodołamacz ściągnięty z Arktyki