Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Przemysław Ciszak
Przemysław Ciszak
|

Więźniowie kosztują budżet miliardy rocznie. Ma być taniej, bo więcej osadzonych dostanie bransoletę

30
Podziel się:

Obecnie ponad 7 tys. skazanych odbywa karę poza zakładem karnym w ramach elektronicznego dozoru. Resort sprawiedliwości chce podwoić tę liczbę. Ma to przynieść realne oszczędności, bo koszt utrzymania więźnia z bransoletą jest ponad pięciokrotnie niższy od osadzonego.

Więźniowie kosztują budżet miliardy rocznie. Ma być taniej, bo więcej osadzonych dostanie bransoletę
Koszt utrzymania więźnia z bransoletą jest ponad 5-krotnie niższy od osadzonego (Pixabay, Falkenpost)

Utrzymanie jednego skazańca odsiadującego wyrok w zakładzie karnym to koszt blisko 4930 zł miesięcznie. A mogłoby być 5-krotnie taniej, bowiem skazany z elektroniczną bransoletką kosztuje budżet zaledwie 841 zł miesięcznie.

Według danych przesłanych nam przez Służbę Więzienną pod koniec września, w aresztach śledczych i zakładach karnych przebywało 71 216 osadzonych – w tym 62 604 skazanych i ukaranych. Biorąc pod uwagę tę ostatnią liczbę, łatwo oszacować, że koszt ich miesięcznego utrzymania będzie oscylował na poziomie około 313 mln zł.

W Systemie Dozoru Elektronicznego natomiast karę odbywa obecnie ponad 7 tys. osób, co oznacza miesięczny koszt poniżej 6 mln zł. A resort sprawiedliwości zapowiada znaczne zwiększenie tej liczby skazanych kierowanych do programu i usprawnienie stosowania dozoru elektronicznego dla sprawców lżejszych przestępstw.

Wspomóc ma to program reform "Nowoczesne Więziennictwo", który w piątek trafił do konsultacji rządowych". "Działające w zakładach karnych komisje penitencjarne zyskają upoważnienie do wydawania zezwoleń na odbywanie kary pozbawienia wolności w SDE skazanym, którzy rozpoczęli odbywanie kary nieprzekraczającej 4 miesiące. Przyspieszy to rozpatrywanie wniosków i odciąży sądy, które obecnie się tym zajmują" - przekonuje resort sprawiedliwości.

Zobacz także: Zaostrzenie kar za aborcję? Bosak o nowym projekcie ustawy

W przypadku więźniów skazanych na dłuższe kary, ostatnie pół roku pobytu w zakładzie karnym skazany będzie mógł odbyć w SDE. "Pozwoli to kontrolować wdrożenie się skazanych do życia na wolności. W ślad za tymi zmianami już w przyszłym roku system zostanie rozbudowany o kolejne tysiące miejsc wykonywania kary" - przekazało nam ministerstwo.

Polska e-więzieniem Europy?

Wiceminister sprawiedliwości Michał Woś podczas konferencji prasowej zapowiadał, że docelowo z obrączek elektronicznych ma korzystać kilkanaście tysięcy skazanych, a to oznacza nawet podwojenie dotychczasowej liczby. Według jego słów Polska miałaby stać się e-więzieniem Europy.

- To dalece posunięty optymizm, a wręcz propaganda - stwierdza w rozmowie z money.pl dr Paweł Moczydłowski, kryminolog i były kierownik Centralnego Zarządu Służby Więziennej. Jak podkreśla, bardzo ostrożnie podchodzi do tych zapowiedzi resortu.

- Kierunek jak najbardziej słuszny, ale Polska co najwyżej może próbować gonić świat w wykorzystaniu dozoru elektronicznego, ratowania programu, który już otarł się o wycofanie. Możliwości są ogromne, ale wciąż przez nasz kraj niewykorzystane — ocenia.

Liczby mówią za siebie

System wystartował we wrzeniu 2009 roku, kiedy to pierwszych 35 skazańców założyło bransolety i wyszło poza mury więzień. W SDE ewidentnie najlepszym rokiem był 2013 r. kiedy to ponad 13 tys. skazanych dostało elektroniczne bransoletki.

Z każdym kolejnym rokiem skala wykorzystania dozoru elektronicznego jednak się kurczyła. W 2014 było to już 11 tys., rok później poniżej 10 tys. Między 2018 rokiem a 2020 liczba ta oscylowała już wokół 5 tys.

Od początku bieżącego roku wykorzystanie bransoletek nieco wzrosło i według statystyk Biura Dozoru Elektronicznego przy Służbie Więziennej w czerwcu 2021 do SDE skierowano 7169 skazanych.

- To wciąż marny wynik. Możliwości są znacznie większe. Kiedy zaczęto prace nad wdrażaniem elektronicznych opaski, mowa była, że w rok będzie obejmował 15 tys. osób, a dojdą nawet do 30 tys. Rzeczywistość sama to zweryfikowała - mówi dr Moczydłowski.

"Do niedawna dozór elektroniczny ograniczał się do skazanych na rok więzienia. Dziś jest w kolejnej fazie rozwoju, po wejściu w życie nowelizacji zwiększającej górną granicę wykonywania w Systemie Dozoru Elektronicznego (SDE) kary pozbawienia wolności do 1 roku i 6 miesięcy. W związku z tym została przeprowadzona przez Ministerstwo Sprawiedliwości niezbędna rozbudowa systemu. Zwiększono o 2000 miejsc jego maksymalną dobową pojemność – obecnie to 8000 miejsc do wykonania kary na dobę" - wyjaśnia w przesłanym nam oświadczeniu resort sprawiedliwości.

Alternatywna kara dla odsiadki

Jak podkreśla dr Moczydłowski, elektroniczny monitoring stał się ważnym narzędziem w polityce kryminalnej wielu państw. Jego rozwój to pozytywny krok, ale celem nie powinno być samo wypuszczenie skazanego poza mury i ulokowanie go w domu.

- Nie o same zakładanie urządzeń chodzi, potrzebne są całościowe programy. Zarówno przeniesienie odbywania wyroku do mieszkania skazanego nie jest rozwiązaniem, jak i jego wypuszczenie na pseudowolność. Elektroniczny nadzór powinien być narzędziem w realizowaniu alternatywnej kary dla więzienia - zaznacza ekspert.

Jak podkreśla, nowoczesne opaski mają możliwości monitorowania miejsc pobytu skazanego za pomocą GPS, kontroli, czy chodzi na terapię, czy wykonuje zasądzone prace, czy nie łamie zakazu zbliżania się, a nawet - przy użyciu sensorów monitorujących parametry - czy nie używa narkotyków albo alkoholu.

- Polska skupuje najtańsze "obroże" i nie realizuje żadnych programów. Ogranicza się do uwięzienia skazanego w domu, z ewentualną możliwością wyjścia do pracy. Bez rozbudowanych programów, które będą alternatywą dla kary odsiadki, możemy mówić o e-kołchozie, a nie o nowoczesnym e-więzieniu - zaznacza.

Ludzie się boją, bo nie znają

Ekspert zwraca uwagę na jeszcze jeden problem - świadomość społeczną. - Ludzie się boją, nie wiedzą, czym jest dozór elektroniczny ani jak właściwie działa. Zabrakło edukacji, programów przybliżających tę kwestię - mówi dr Moczydłowski.

Dla ludzi niezrozumiałe jest, jak karę można odbywać w domu, w rzekomej wygodzie, skoro ma być to kara. Z drugiej strony obawiają się o bezpieczeństwo, bo przecież mogą mijać skazańca z ukrytą opaską na ulicy, czy wręcz z nim współpracować, o czym szerzej pisaliśmy w money.pl.

Jak podkreśla były szef Służby Więziennej, trzeba zarówno myśleć o bezpieczeństwie samych więźniów odbywających karę poza zakładem karnym, jak również ich rodzin, współpracowników i przełożonych.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(30)
JoePesci
8 miesięcy temu
Wprowadzić nowy rodzaj funkcjonariuszy, taki Sędzia Dredd. I było by taniej ;D
Ola
8 miesięcy temu
313 milionów miesięcznie na więźniów !!!!! miesięcznie !!!!! Tylko Ci którzy stwarzają zagrożenie i recydywiści powinni siedzieć w więzieniach a reszta SDE i do roboty żeby spłacać grzywny. Nie chcesz spłacać to wtedy dopiero do więzienia. Nie ma bardziej dotkliwej kary niż kazać komuś pracować żeby mógł spłacać grzywnę ! A grzywny powinny być wysokie !!!! Dozór elektroniczny już dawno powinien być do 2 lat bo za ciężkie przestępstwa nikt nie dostaje takiej niskiej kary a i tak Sąd rozpatruje czy taki dozór skazanemu zostanie udzielony
UnGo
9 miesięcy temu
Dozór elektroniczny jest bardzo dobrym rozwiązaniem szczególnie dla ludzi, którzy zostali skazania na grzywny lub na prace społeczne, których nie mogą wykonać ze względu na stan zdrowia albo za nie płacenie alimentów. Lepiej siedzieć w domu niż w więzieniu.
NS 2
11 miesięcy temu
Uahahaha no tak,PIS lamiści znaleźli metodę na oszczędności, gdzie więźniowie na wolności pracują, utrzymują się sami ale kto da im pracę? Zaufanie, strach, większość naszej pracy biorą UPA i Islamiści.
healer
11 miesięcy temu
obawiam się że będzie mocna presja na sądy żeby dużo wyroków mieściło się w tych 1,5 roku. W ten sposób brutalny gwałciciel czy pijany kierowca powodujący wypadek ze skutkiem śmiertelnym zamiast 5 lat odsiadki dostaną 1,5 roku ograniczonej wolności bo tak to trzeba nazwać....
...
Następna strona