Wirecard upada. Były członek zarządu udał się do Chin. Toczy się przeciwko niemu śledztwo

Były członek zarządu Wirecard wciąż nieuchwytny. Z Filipin miał polecieć do Chin. Prokuratura w Monachium od tygodni prowadzi śledztwo przeciwko Janowi Marsalekowi.

Były członek zarządu Wirecard wciąż nieuchwytny.
Źródło zdjęć: © Flickr
Przemysław Ciszak

Niemiecka prokuratura prowadzi śledztwo przeciwko czterem członkom zarządu Wirecard w tym prezesowi Markusowi Braunowi podejrzewając ich o oszukanie udziałowców. Jak pisze Reuters, Jan Marsalek - jeden z członków zarządu fintechu od wybuchu afery przebywał na Filipinach, ale teraz miał udać się samolotem do Chin.

Menardo Guevarra, filipiński minister sprawiedliwości nie może jednak potwierdzić tych informacji. Kamery lotniskowe nie zarejestrowały jego obecności - wskazuje Reuters. Marsalek jeszcze w poniedziałek został zwolniony ze stanowiska.

Wirecard złożyło wniosek o niewypłacalność w sądzie w Monachium w czwartek. Jak poinformowała, kontynuacja jej działalności nie jest pewna w związku z poważnymi zobowiązaniami wobec wierzycieli sięgającymi 1,5 mld dol.

Upadek Wirecard nastąpił zaledwie tydzień po ujawnieniu raportu audytora EY. Jak podkreśliła firma przeprowadzająca kontrolę , podczas audytu w 2019 r. otrzymała fałszywe potwierdzenia dotyczące rachunków powierniczych i przekazała je odpowiednim organom.

"Istnieją wyraźne przesłanki, że było to skomplikowane i wyrafinowane oszustwo z udziałem wielu stron na całym świecie" - oświadczyła firma audytująca odnosząc się do brakujących 2,1 mld dol. w rachunkach Wirecard.

Przypomnijmy, że w miniony piątek odszedł ze stanowiska prezesa Wirecardu Markus Braun, a w poniedziałek został aresztowany na polecenie prokuratorów z Monachium w związku z nieprawidłowościami w firmie.

Zobacz też: Wzrost podatków i likwidacja trzynastek. Strategia na wyjście z kryzysu

Na odchodne Braun zasugerował, że firma najpewniej padła ofiarą przestępstwa. Nowy zarząd spółki z kolei poinformował w poniedziałek, że domniemane 2,1 mld dol. prawdopodobnie nigdy nie istniało.

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie.

Wybrane dla Ciebie
Ból głowy Władimira Putina. Wydobycie ropy spada. Rosną upusty
Ból głowy Władimira Putina. Wydobycie ropy spada. Rosną upusty
Semestr studiów zaliczony w godzinę. "Newsweek": Collegium Humanum to pikuś
Semestr studiów zaliczony w godzinę. "Newsweek": Collegium Humanum to pikuś
Kaucja na tzw. małpki? Prezes operatora kaucyjnego jest na "tak"
Kaucja na tzw. małpki? Prezes operatora kaucyjnego jest na "tak"
To koniec mObywatela? Oto co ma zastąpić aplikację. Jest projekt
To koniec mObywatela? Oto co ma zastąpić aplikację. Jest projekt
Reforma PIP. Radczyni prawna wskazuje kluczowe różnice między B2B a etatem
Reforma PIP. Radczyni prawna wskazuje kluczowe różnice między B2B a etatem
Fotowoltaika na balkonie. Policzyli, ile można zaoszczędzić na rachunkach
Fotowoltaika na balkonie. Policzyli, ile można zaoszczędzić na rachunkach
Polacy w obliczu finansowych kłopotów. Z czego zrezygnują? Zaskakujące odpowiedzi
Polacy w obliczu finansowych kłopotów. Z czego zrezygnują? Zaskakujące odpowiedzi
Wołodymyr Zełenski apeluje do UE o nowe sankcje. Wskazał cel
Wołodymyr Zełenski apeluje do UE o nowe sankcje. Wskazał cel
Koniec uzależnienia od USA? Nowa strategia Kanady
Koniec uzależnienia od USA? Nowa strategia Kanady
Węgry wściekle na Ukrainę. Poszło o dostawy ropy
Węgry wściekle na Ukrainę. Poszło o dostawy ropy
Polacy ofiarami serii zatruć w Norwegii. Media: nikt ich nie ostrzegł
Polacy ofiarami serii zatruć w Norwegii. Media: nikt ich nie ostrzegł
"Sibir" na Bałtyku. Rosyjski atomowy lodołamacz ściągnięty z Arktyki
"Sibir" na Bałtyku. Rosyjski atomowy lodołamacz ściągnięty z Arktyki