Wojna na Bliskim Wschodzie. Polski importer paliw kreśli scenariusz
W krótkim okresie kluczowe staje się zabezpieczenie fizycznych wolumenów produktów, nawet jeśli oznacza to wyższe ceny.Cena jest ważna, ale w sytuacji zaburzeń logistycznych dostępność paliwa staje się parametrem numer jeden - komentuje aktualną sytuację w Zatoce Perskiej na serwisie LinkedIn Adam Sikorski, prezes firmy Unimot, niezależnego importera i dystrybutora paliw w Polsce.
Kontrakty na ropę Brent i WTI przekroczyły w piątek poziom 90 dolarów za baryłkę. Agencja Bloomberga wskazuje, że to pierwsza taka sytuacja od prawie dwóch lat. To efekt eskalacji wojny na Bliskim Wschodzie i niemal całkowitego wstrzymania komercyjnego ruchu przez Cieśninę Ormuz.
Polski importer paliw wskazuje kluczowe działania
Prezes Unimotu Adam Sikorski w komentarzu wskazuje, że "w obecnej sytuacji geopolitycznej kluczowe przestaje być ile kosztuje baryłka, a zaczyna być czy fizycznie jest dostępna".
Ekspert o sytuacji na Bliskim Wschodzie. "Najgorszy scenariusz"
"Po gwałtownym wzroście cen oleju napędowego w Azji (hub Singapur) część tankowców, które pierwotnie płynęły z ładunkiem z Indii do Europy, zaczęła zmieniać kurs w trakcie rejsu i kierować się do Azji, gdzie obecnie można uzyskać lepszą cenę. Przykładem są m.in. tankowce: • MT Advantage Love – ok. 100 tys. ton diesla • MT Advantage Life – ok. 100 tys. ton diesla. Jednostki te pierwotnie kierowały się do Europy, ale w trakcie rejsu zostały przekierowane w stronę rynku azjatyckiego. To pokazuje mechanizm, który w sytuacjach napięć geopolitycznych pojawia się bardzo szybko: ładunki zaczynają podążać tam, gdzie rynek jest najbardziej napięty" - opisuje sytiację prezes Unimotu.
W krótkim okresie kluczowe staje się zabezpieczenie fizycznych wolumenów produktów, nawet jeśli oznacza to wyższe ceny.Cena jest ważna, ale w sytuacji zaburzeń logistycznych dostępność paliwa staje się parametrem numer jeden - wskazuje Adam Sikorski.
I dodaje, że Polska, podobnie jak inne kraje Unii Europejskiej, utrzymuje strategiczne zapasy ropy i paliw na 90 dni, które są elementem systemu bezpieczeństwa energetycznego. Dzięki nim rynek ma czas na reagowanie na zaburzenia logistyczne i dostosowanie kierunków dostaw.
Cieśnina Ormuz praktycznie zamknięta
Według raportów ekspertów, doszło do "niemal całkowitego" wstrzymania komercyjnego ruchu przez Ormuz. Główną przyczyną są obawy o bezpieczeństwo żeglugi.
Skutki dla rynku rynki już są znaczące, co widać chociażby po wzroście cen paliw na stacjach. Citigroup Inc. ocenia, że z powodu utrudnień w rejonie Cieśniny Ormuz rynek traci od 7 mln do 11 mln baryłek dziennie podaży.
"The Wall Street Journal" informował, że Kuwejt zaczął ograniczać wydobycie w części złóż po tym, jak zabrakło miejsca na magazynowanie ropy, której nie dało się wywieźć. To kolejny sygnał presji na dostawy w regionie.