Wszystko jasne. Te kraje weszły do Rady Trumpa. Tyle mają za to zapłacić
Prezydent USA Donald Trump podpisał w czwartek dokument założycielski Rady Pokoju, do której przystąpiło ok. 30 przywódców. Jak wynika z nieoficjalnych doniesień medialnych, zaproszenie ma się wiązać z bardzo wysokim kosztem. Chodzi o wpłatę miliarda dolarów za trzyletnie członkostwo.
Prezydent USA Donald Trump podpisał w czwartek dokument założycielski Rady Pokoju. Uroczystość zorganizowano na marginesie Światowego Forum Ekonomicznego w szwajcarskim Davos.
Na scenie pojawili się światowi przywódcy, przedstawieni jako członkowie-założyciele Rady Pokoju, reprezentujący Bahrajn, Monako, Argentynę, Armenię, Azerbejdżan, Bułgarię, Węgry, Indonezję, Jordanię, Kazachstan, Kosowo, Pakistan, Paragwaj, Katar, Arabię Saudyjską, Turcję, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Mongolię.
Czy mamy bańkę na złocie? Analityk mówi kiedy kupować surowiec
- To bardzo ekscytujący dzień - powiedział Trump.
Nikt nie myślał, że to będzie możliwe, wszyscy chcą być tego częścią. Będziemy też współpracować z innymi, w tym z ONZ - dodał.
Wśród członków-założycieli nie ma Rosji ani większości państw europejskich.
Jak wynika z nieoficjalnych doniesień medialnych, zaproszenie może jednak wiązać się z bardzo wysokim kosztem.
Według Bloomberga państwa zainteresowane stałym miejscem w Radzie Pokoju mają zostać zobowiązane do wniesienia wkładu w wysokości co najmniej miliarda dolarów za trzyletnie członkostwo. Dla mniejszych państw przewidziano niższe progi finansowe, sięgające 200 mln dol. - informuje z kolei Reuters.
Biały Dom nie zdementował tych informacji, zaznaczając jedynie, że "nie ma minimalnej opłaty członkowskiej", a zaproszenia kierowane są do krajów wykazujących zaangażowanie na rzecz pokoju i bezpieczeństwa.
Zaproszenie do udziału w Radzie otrzymał m.in. prezydent Karol Nawrocki. Wziął udział w spotkaniu w Davos dot. powołania Rady Pokoju, ale dokumentu nie podpisał. Jak zaznaczył szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz, Polska nie rozpocznie procesu wchodzenia do Rady Pokoju, ale wyraża pewne zainteresowanie samą inicjatywą.
Domański: uczestnictwo w Radzie wymaga zgody rządu
O to, czy Polska jest w stanie znaleźć w budżecie miliard dolarów, w Davos zapytał ministra finansów Andrzeja Domańskiego Business Insider Polska. - Ja nie gdybam: nie mówię tak, nie mówię nie - odpowiedział szef resortu finansów.
Domański podkreślił, że ewentualne uczestnictwo Polski w Radzie Pokoju jest decyzją o charakterze politycznym i wymaga zarówno zgody rządu, jak i ratyfikacji przez Sejm. Zaznaczył również, że jako jedna z największych gospodarek świata Polska dąży do obecności przy kluczowych stołach decyzyjnych.
Rada Pokoju ma być międzynarodowym gremium odpowiedzialnym za tymczasowe zarządzanie Strefą Gazy po zakończeniu działań wojennych. Zgodnie z porozumieniem zaakceptowanym przez Izrael i Hamas, organ ten ma zajmować się m.in. odbudową terytorium, mobilizacją kapitału, przyciąganiem inwestycji oraz budowaniem zdolności administracyjnych. Na czele Rady stanął prezydent USA Donald Trump.