UE uderzy w "świętość" Amerykanów? Podatek cyfrowy w odwecie za cła Trumpa

Najmocniejszym argumentem wobec Amerykanów pozostaje podatek cyfrowy - mówi nam polski urzędnik, który bierze udział w dyskusjach na poziomie unijnym. W ten sposób Bruksela mogłaby odpowiedzieć na groźby celne Donalda Trumpa wobec Europy.

Czy UE odpowie na groźby Donalda Trumpa?Czy UE odpowie na groźby Donalda Trumpa?
Źródło zdjęć: © Bloomberg via Getty Images | Aaron Schwartz
Piotr Bera
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Prezydent USA nie ustaje w działaniach prowadzących do aneksji Grenlandii, czemu otwarcie sprzeciwiła się już część europejskich przywódców. Dlatego Biały Dom zapowiada nałożenie 10-proc. ceł na wybrane państwa: Danię, Norwegię, Szwecję, Francję, Holandię, Finlandię i Wlk. Brytanię. Ponadto Trump zapowiedział wdrożenie 200 proc. ceł na francuskie wina i szampany, jeśli Emmanuel Macron nie przystąpi do jego Rady Pokoju, do której Republikanin zaprosił m.in. Władimira Putina i Alaksandra Łukaszenkę.

Francja oraz Niemcy mówią o użyciu "handlowej bazooki" (instrument antyprzymusowy ACI - Anti-Coercion Instrument) wobec USA, jeśli Trump będzie wymuszać na państwach UE zgodę na przejęcie Grenlandii. Jak tłumaczyliśmy w money.pl, w ramach tego instrumentu UE może sama wprowadzić cła, ale nakładać też podatki. Te nałożone na amerykańskich gigantów cyfrowych zabolałyby Biały Dom.

Szef kultowego serwisu bije na alarm. “Skala oszustw jest gigantyczna”

Najmocniejszym argumentem wobec amerykanów pozostaje podatek cyfrowy. Ich reakcja w tej sprawie jest nawet bardziej przesadna niż ewentualne ekonomiczne koszty, jakie by ponieśli. Jednak oni uważają, że to jest ich świętość, i nigdy się na to nie zgodzą - tłumaczy nam anonimowo jeden z urzędników.

Amerykański punkt widzenia przedstawił w marcu 2025 r. ówczesny nominat, a obecnie ambasador Thomas Rose, który ostrzegł Polskę, żeby nie wprowadzać podatku cyfrowego. Zapowiedział, że Trump rozważy działania odwetowe "takie, jakie powinien". W ten sposób amerykański dyplomata odniósł się do prac nad projektem wprowadzenia podatku cyfrowego. Ministerstwo Cyfryzacji zakłada, że podatek miałby obejmować firmy o globalnych przychodach przekraczających 750 mln euro - przede wszystkim Google czy Meta. Stawka podatku dochodowego wyniosłaby 3 proc. skonsolidowanych przychodów, co do 2030 r. dałoby dodatkowe 3 mld zł do budżetu państwa.

3-proc. podatek to nie jest duże obciążenie dla gigantów cyfrowych. Nie doprowadzi to do ograniczeń inwestycyjnych czy utraty korzyści z rynku europejskiego - uważa Sylwia Czubkowska, dziennikarka specjalizująca się w nowych technologiach.

Piotr Mieczkowski, członek zarządu Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji dodaje, że ogólnoeuropejski podatek cyfrowy byłby istotny dla Doliny Krzemowej.

- Podatki cyfrowe są zazwyczaj naliczane od przychodu (obrotu), a nie od dochodu. To oznacza, że giganci nie mogliby uciec przed jego płaceniem poprzez kreatywną księgowość i transfer środków do Irlandii czy rajów podatkowych, co robią od lat. Płaciliby od każdej reklamy wyświetlonej europejskiemu użytkownikowi. Powinno to zresztą wyrównać szanse z krajowymi podmiotami, gdyż to dzisiaj właśnie one płacą większe podatki niż pozaeuropejscy giganci - uważa ekspert.

Podatek cyfrowy w UE

Podatek cyfrowy funkcjonuje m.in. w Hiszpanii (3 proc.), Francji (3 proc.), Wlk. Brytanii (2 proc.), we Włoszech (3 proc.) czy Austrii (5 proc.). W 2027 r. do listy dołączy Belgia (3 proc.). Jak wynika z danych Fundacji Instrat Hiszpanie w 2024 r. zyskali na tym podatku ok. 350 mln euro, a Francuzi prawie 800 mln euro w 2025 r.

- Ekonomiczne korzyści z tego (wprowadzenia podatku cyfrowego – przyp. red.), dla Polski, są wyraźnie mniejsze niż potencjalne koszty związane z jego wprowadzeniem, gdybyśmy weszli na jakąś ścieżkę eskalacyjną z Amerykanami. Jesteśmy w szczególnym miejscu geograficznie i historycznie, musimy o tym pamiętać. Decyzja o podatku cyfrowym to jest decyzja tylko i wyłącznie na poziomie gremialnym, najlepiej unijnym - mówi nam anonimowo ważny polityk z rządu. Jednocześnie rząd nie ma wątpliwości, że prezydent na pewno zawetowałby taki podatek.

Uruchomienie przez UE instrumentu ACI i wycelowanie nim w amerykańskich gigantów technologicznych to wyciągnięcie najcięższych dział w handlowej wojnie. Jeśli Amerykanie reagują na to "białą gorączką", to słusznie, bo to uderzenie w jeden z ostatnich bastionów absolutnej dominacji gospodarczej USA - tłumaczy Mieczkowski.

Czubkowska podkreśla, że europejskie firmy nie spełniają wymogów, które doprowadziłyby do nałożenia na nie podatku.

- To podatek projektowany pod amerykańskich graczy. To firmy zarabiające na europejskich konsumentach, a jednocześnie nic nie wkładają do wspólnego koszyka. Część podatku przerzuciłyby na konsumenta, ale ceny usług i tak rosną. Taka jest dynamika rozwoju tych firm - dopóki nie osiągną pewnej skalowalności, koszty usług są dosyć niskie, a jak osiągną skalowalność, plus rosną koszty związane z energetyką, żeby utrzymać centra danych, to pojawiają się płatności dla konsumentów. Z tym trzeba się liczyć, bo tanie i darmowe lunche już się skończyły - zauważa ekspertka.

Jednocześnie przypomina, że Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) proponowała globalną reformę w rajach podatkowych, ale USA wycofały się z niej.

- Korporacje cyfrowe wykorzystują raje podatkowe jak Irlandia, Kajmany i Malta. Nakładanie podatku nie jest w ich interesie. Dlatego były też próby wprowadzenia go na poziomie Komisji Europejskiej, ale nie było konsensusu, więc część krajów zaczęła działać indywidualnie. Ci, co nie czekali i wprowadzili ten podatek w pierwszej kadencji Trumpa, wyszli na tym najlepiej. Podatek uruchomiono, pieniądze płyną, a machiny podatkowej zatrzymać już się nie da. Polska tę szansę straciła mimo zapowiedzi Mateusza Morawieckiego. Z podatku cyfrowego miała być finansowana "piątka Kaczyńskiego" - wspomina Czubkowska.

Wielki zysk miliarderów

Mieczkowski zaznacza, że Europa nie jest dla Big Techów "dodatkiem", tylko "wręcz swoistym drugim płucem".

Dla firm takich jak Meta, Google (Alphabet) czy Apple i wielu innych, Stary Kontynent generuje zazwyczaj od 20 do nawet 40 proc. ich globalnych przychodów. Mowa o dziesiątkach mld dol. rocznie. Rynek europejski jest bogaty, stabilny i przewidywalny, a to inwestorzy i akcjonariusze lubią najbardziej. Utrata rentowności w tym regionie byłaby mocnym uderzeniem w ich wyceny giełdowe - ocenia Mieczkowski.

Telewizja CNBC ocenia, że "miliarderzy mają 'nieproporcjonalnie duży' wpływ na politykę, a rządy pozwoliły superbogatym 'dominować' w mediach i mediach społecznościowych".

Od początku drugiej kadencji Trumpa w bliskim otoczeniu Republikanina nie brakuje najbogatszych ludzi świata. "Financial Times" zwraca uwagę, że Elon Musk, Tim Cook czy Jeff Bezos uczestniczyli w wystawnych kolacjach, a firmy, które miały "napięte relacje z Trumpem, zaczęły jednocześnie czerpać korzyści z ulg regulacyjnych, a w niektórych przypadkach także lukratywnych kontraktów rządowych". "FT" pisze o "transakcyjności" drugiej kadencji Trumpa.

Big Techy zarabiają na współpracy z Trumpem – przykładem jest sukces Alphabetu – cena akcji skoczyła o 66 proc. w ciągu ostatniego roku, co czyni ją drugą najcenniejszą firmą na świecie. "FT" podkreśla, że majątki tech lordów zaczęły puchnąć - Zuckerberga o kolejne 1,9 mld dol., Bezosa o 15 mld dol., a Muska o 234 mld dol.

Big Techy nie chcą płacić podatku w Europie, bo "robią to w Kalifornii". To jest brak szacunku do ich własnych konsumentów. Podatek cyfrowy to sprawiedliwość ekonomiczna i normalny mechanizm finansowania polityki fiskalnej państwa. Narracja o wstawaniu z kolan względem Big Techów pasuje Trumpowi, bo jest to narracja siły o tym, kto ma więcej do powiedzenia w polityce międzynarodowej - twierdzi Czubkowska.

Płachta na byka

Sama wzmianka o podatku cyfrowym działa na Biały Dom jak płachta na byka. Mieczkowski wskazuje, że otoczenie Trumpa odczułoby działanie UE, "choć paradoksalnie Trump często krytykuje Big Tech za 'cenzurę'".

- Jednak w jego optyce "America First", te firmy to narodowi czempioni. Są one wg niego motorem zwiększenia produktywności dzięki AI czy stoją za wzrostem indeksów giełdowych (S&P 500, Nasdaq). Uderzenie w zyski Big Techu oznacza zatem spadki na giełdzie. A nic nie drażni Trumpa bardziej niż czerwone świece na Wall Street. Trump traktuje wzrosty na giełdach jako osobisty barometr sukcesu swojej prezydentury. Podatek cyfrowy to uderzenie w portfele akcjonariuszy i wizerunek amerykańskiej gospodarki. To karta, którą może zagrać UE, żeby zmusić Waszyngton do negocjacji, nawet w tak gorącym temacie, jak Grenlandia – podsumowuje Mieczkowski.

Piotr Bera, dziennikarz money.pl

Wybrane dla Ciebie
Ekonomiści zaproponowali, jak odbudować finanse publiczne. "Od lat nie mieliśmy w Polsce prywatyzacji"
Ekonomiści zaproponowali, jak odbudować finanse publiczne. "Od lat nie mieliśmy w Polsce prywatyzacji"
Budżet bez głosowania. Francuski rząd gra va banque
Budżet bez głosowania. Francuski rząd gra va banque
Rząd zaostrza zasady. Cudzoziemcy bez pracy nie dostaną tego świadczenia
Rząd zaostrza zasady. Cudzoziemcy bez pracy nie dostaną tego świadczenia
Rok od powrotu Trumpa do Białego Domu. "Ameryka przeżywa boom"
Rok od powrotu Trumpa do Białego Domu. "Ameryka przeżywa boom"
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 20.01.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 20.01.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 20.1.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 20.1.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 20.1.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 20.1.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 20.1.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 20.1.2026
Krok bliżej do pierwszej linii Kolei Dużych Prędkości. Pociągi pojadą do 350 km/h
Krok bliżej do pierwszej linii Kolei Dużych Prędkości. Pociągi pojadą do 350 km/h
Koniec ery telewizorów Sony? Jest umowa z TCL
Koniec ery telewizorów Sony? Jest umowa z TCL
Škoda napędza sprzedaż Grupy VW w Polsce. Jedna marka zaliczyła spadek
Škoda napędza sprzedaż Grupy VW w Polsce. Jedna marka zaliczyła spadek
Arcyrywal USA rośnie w siłę. Chyba nie o to chodziło Trumpowi
Arcyrywal USA rośnie w siłę. Chyba nie o to chodziło Trumpowi