Wyciek ropy w Zatoce Meksykańskiej. Skażone setki kilometrów wybrzeża
Meksykańska sieć organizacji środowiskowych alarmuje o potężnym wycieku ropy w Zatoce Meksykańskiej. Zanieczyszczenie objęło już setki kilometrów wybrzeża, zabijając morskie zwierzęta. Ekolodzy ostrzegają, że to może być dopiero początek katastrofy na ogromną skalę.
Na przełomie lutego i marca w Zatoce Meksykańskiej doszło do rozległego wycieku ropy naftowej. O sprawie poinformowała w sobotę organizacja La Red Corredor Arrecifal del Golfo de Mexico, zrzeszająca lokalne instytucje środowiskowe. Według przekazanych danych, toksyczna substancja zanieczyściła znaczną część meksykańskiej strefy przybrzeżnej, a skutki zdarzenia już teraz są tragiczne dla lokalnej fauny. Zgłoszono śmierć co najmniej sześciu żółwi morskich oraz dwóch delfinów. Organizacja dodaje, że ucierpiały również manaty, pelikany i inne organizmy zamieszkujące te wody.
Sytuację pogarsza brak oficjalnych informacji ze strony administracji państwowej. W komunikacie prasowym, pod którym podpisało się ponad trzydzieści różnych instytucji, zwrócono uwagę na bierność decydentów. – Władze do tej pory nie wyjaśniły źródła wycieku, dlatego nie można potwierdzić, że wyciek już ustał, ani zidentyfikować i ukarać osób odpowiedzialnych – podkreślono w oświadczeniu. W przestrzeni publicznej pojawiają się niepotwierdzone doniesienia, jakoby za incydent odpowiadał prywatny tankowiec, jednak na ten moment są to wyłącznie spekulacje. Zwrócono również uwagę na ryzyko międzynarodowe, ponieważ plama zanieczyszczeń może przemieścić się w kierunku wybrzeża Stanów Zjednoczonych.
"Marka to przewaga". Wspomina o największym przełomie w swoim biznesie
Zagrożenie dla zdrowia i gospodarki
Skutki wycieku wykraczają poza bezpośrednie zagrożenie dla zwierząt. Ekolodzy ostrzegają, że substancje znajdujące się w wodzie mają działanie rakotwórcze i mutagenne. Kontakt z nimi, niezależnie czy poprzez wdychanie, dotyk czy spożycie skażonej żywności, może prowadzić do poważnych zaburzeń układu odpornościowego, hormonalnego i krwionośnego u ludzi, wywołując skutki zarówno krótko-, jak i długoterminowe.
Z perspektywy gospodarczej i społecznej incydent ten może okazać się druzgocący dla lokalnych społeczności. Zanieczyszczenie zagraża ponad stu rafom koralowym i skalnym, które tworzą Korytarz Rafowy Zatoki Meksykańskiej. To kluczowy ekosystem, od którego bezpośrednio zależy byt kilkunastu tysięcy rodzin utrzymujących się z rybołówstwa. Sytuacja jest tym bardziej dramatyczna, że do skażenia doszło na krótko przed rozpoczęciem sezonu lęgowego kilku zagrożonych gatunków żółwi morskich.
Katastrofy się powtarzają
Obecne wydarzenia budzą niepokój również ze względu na historię regionu. Zatoka Meksykańska od lat jest areną jednych z najpoważniejszych katastrof przemysłowych związanych z sektorem ropy naftowej na świecie. Przypomnijmy, że to właśnie na tych wodach w 2010 roku doszło do największego tego typu incydentu w historii – eksplozji platformy wiertniczej Deepwater Horizon, pracującej dla koncernu BP.
Wówczas w wyniku wybuchu zginęło jedenastu pracowników, a z uszkodzonego odwiertu przez blisko trzy miesiące do oceanu nieprzerwanie lała się ropa. Szacuje się, że do środowiska trafiły wtedy miliony baryłek surowca, co doprowadziło do bezprecedensowej degradacji lokalnego ekosystemu. Obrońcy środowiska obawiają się, że przedłużający się brak reakcji na obecny wyciek u wybrzeży Meksyku może doprowadzić do nieodwracalnych zmian o podobnej skali.