Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Damian Słomski
Damian Słomski
|
aktualizacja

Zatrudnienie spadło pierwszy raz od 2013 roku. Rosną wynagrodzenia, ale dużo wolniej

114
Podziel się:

Widać pierwsze negatywne efekty kryzysu na rynku pracy. W kwietniu zatrudnienie w średnich i dużych firmach było dużo niższe niż rok wcześniej. To pierwsza taka sytuacja od 2013 roku. Zarówno te dane, jak i informacje o zarobkach negatywnie zaskoczyły.

GUS podał najnowsze dane z rynku pracy.
GUS podał najnowsze dane z rynku pracy. (PAP)

Ostatnie dane GUS o bezrobociu są z marca i wskazują, że bez pracy jest tylko 5,4 proc. Polaków. Wyraźnie gorzej powinna wyglądać sytuacja w kwietniu (oficjalne informacje pojawią się w najbliższy wtorek). Świadczy o tym najnowszy komunikat, który pokazuje, że w średnich i dużych firmach (z ponad dziewięcioma pracownikami) zatrudnienie zaczęło spadać.

W kwietniu było o 2,1 proc. niższe niż rok wcześniej. Ze spadkiem zatrudnienia w statystykach GUS mamy do czynienia pierwszy raz od października 2013 roku. Przez te ponad 6 lat liczba osób pracujących w sektorze przedsiębiorstw systematycznie rosła. Obecnie jest na poziomie około 6,26 mln.

Spadku zatrudnienia spodziewali się ekonomiści, ale nie przewidzieli, aż tak złych danych. Średnia prognoz wskazywała na 0,5-procentowy zjazd. Był czterokrotnie mocniejszy.

Już od kilku miesięcy przyrost zatrudnienia był coraz słabszy. Ostatnio wyniósł zaledwie 0,3 proc. A jeszcze w 2019 roku tempo zatrudniania nowych pracowników dochodziło do 3 proc., a w szczytowym momencie 2017 roku wynosiło około 4,5 proc.

"W kwietniu 2020 roku część podmiotów ograniczyła zatrudnienie, co przełożyło się na spadek przeciętnego zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw o 2,4 proc. w porównaniu z marcem br. i jednocześnie o 2,1 proc. w stosunku do analogicznego okresu ub. roku. Było to wynikiem m.in. zmniejszania wymiaru etatów, zakończenia i nie przedłużania umów terminowych (niekiedy z powodu sytuacji epidemiologicznej), a także rozwiązywania umów o pracę z pracownikami" - czytamy w komunikacie GUS.

Urzędnicy dodają, że na spadek przeciętnego zatrudnienia wpływ miało też pobieranie przez pracowników zasiłków opiekuńczych, chorobowych, jak również przebywanie na urlopach bezpłatnych. To w zależności od ogólnej długości ich trwania mogło także zaważyć na sposobie ujmowania tych osób w przeciętnym zatrudnieniu.

Średnia krajowa rośnie, ale dużo wolniej

Warto zauważyć, że pod koniec 2013 roku, gdy ostatni raz w statystykach był widoczny spadek zatrudnienia, przeciętne wynagrodzenie w Polsce wynosiło niewiele ponad 3800 zł brutto. Od tamtego czasu wiele się zmieniło w tej kwestii. Teraz płaci się około 40 proc. więcej.

Zobacz także: 1000+ na wakacje. Bon turystyczny bez podatku

Z właśnie opublikowanych danych GUS wynika, że w kwietniu przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw było na poziomie 5285 zł brutto. W przeciwieństwie do zatrudnienia, płace ciągle rosną, choć zdecydowanie wolniej niż przez ostatnie lata. W porównaniu z kwietniem 2019 roku średnia krajowa jest wyższa o 1,9 proc.

W marcu podwyżki były zdecydowanie wyższe - przekraczały 6 proc. Ostatnie lata przyzwyczaiły zresztą do dynamiki wzrostu na poziomie 6-8 proc.

Tu także, tak jak przy zatrudnieniu, dane są dużo gorsze od prognoz. Ekonomiści przewidywali, że przeciętne wynagrodzenie będzie około 4,5 proc. wyższe niż rok wcześniej. Dynamika jest więc o ponad połowę niższa.

GUS zwraca też uwagę, że w porównaniu z marcem w sektorze przedsiębiorstw odnotowano spadek przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia brutto, co spowodowane było m.in. wypłaconymi w poprzednim miesiącu nagrodami kwartalnymi, rocznymi oraz premiami uznaniowymi, które obok wynagrodzeń zasadniczych także zaliczane są do składników wynagrodzeń.

"W kwietniu br. zaobserwowano także zjawisko zmniejszania wynagrodzeń pracowników oraz wypłatę wynagrodzeń postojowych" - czytamy w komunikacie.

Kwota podawana przez GUS to oczywiście wartość brutto wynagrodzenia. Na konto statystycznego Kowalskiego wpływa znacznie mniej pieniędzy. Na rękę pracownika zatrudnionego na umowę o pracę wychodzi przy takiej stawce około 3815 zł.

725 zł - mniej więcej tyle zjadają składki na ZUS (emerytalna, rentowa, chorobowa). Kolejne 410 zł idzie z kwoty brutto na NFZ i 336 zł na zaliczkę z tytułu podatku dochodowego.

Trzeba pamiętać, że dane GUS uwzględniają jedynie duże i średnie firmy. Odrzuca się w nich natomiast te, mające mniej niż dziesięciu pracowników. Na dodatek GUS nie liczy zatrudnionych na umowy zlecenie czy o dzieło, którzy są często gorzej wynagradzani.

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie.

Masz newsa, zdjęcie, filmik? Wyślij go nam na #dziejesie

Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(114)
Za duzo zarab...
2 lata temu
Milion hindusow I drugie tyle z bangladeszu
Marek
2 lata temu
Poska - kraj z kartonu z papierową tarczą. A jej jedyną gałaęxią gospodarczą jest biurokracja. Tyle, że ona nawet na siebie nie zarabia. Żyje z podatków, produktywnego, Kowalskiego.
maras21
2 lata temu
Jak idę z psem na spacer, to każde z nas ma po 3. nogi. I tyle w temacie statystyk.
Galant
2 lata temu
Moje wynagrodzenie też spadło o 20%, zabrano wszelkie premie, nadgodziny, podwyżkę coroczną (3%) a o jakich nagrodach kwartalych mówi artykuł to nie wiem. Realne wynagrodenie spadło mi o 35+% i skutki tego dopiero na koniec maja zaczną mieć efekt. Powoli mówi się o powrocie do biura a wynagrodzenia mają być renegocjowane we wrześniu więc ciekawy jestem za co będę mieszkał/jadł/dojeżdżał bo oszczędności się kończą już. Ma ktoś wolną piwnicę? namiot? karton? Byle do zimy a potem chyba za ocean trzeba się pakować, Trudeau się ucieszy
Artur
2 lata temu
Na płace z najemnej siły roboczej sektora prywatnego w Polsce nie mogą ki tylko narzekać rzadkich specjalności zarządcy oraz /złote rączki/ z certyfikatami.
...
Następna strona