Trwa ładowanie...
Zaloguj
Notowania
Przejdź na
Łukasz Kijek
Łukasz Kijek
|
aktualizacja

Zbudował miliardowy biznes. Zaczynał od pożyczki na dostawczaka

87
Podziel się:

W 32 lata zbudował firmę, która generuje roczne obroty na poziomie 13 miliardów złotych. A wszystko zaczęło się od pożyczonych od ojca pieniędzy na auto dostawcze. Adam Sikorski, prezes grupy Unimot, w "Biznes Klasie" odsłania kulisy swojej działalności. Zobacz najnowszy odcinek na YouTube.

Zbudował miliardowy biznes. Zaczynał od pożyczki na dostawczaka
Adam Sikorski, prezes Unimot (money.pl, money.pl)

"Biznes Klasa" to program money.pl dostępny w serwisie YouTube. Szef redakcji Łukasz Kijek prowadzi w nim rozmowy z obecnymi i byłymi szefami największych firm, a także z ludźmi z otoczenia biznesu - o ich życiu, biznesie, zarobkach i wielu innych. Gościem najnowszego odcinka był Adam Sikorski, prezes Grupy Unimot.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Jak wyglądają kulisy branży stacji paliwowych? - Adam Sikorski w Biznes Klasie

W 32 lata zbudował firmę z miliardami przychodów

Grupa Unimot operuje na rynku paliw. Tylko w 2023 r. wypracowała 12,9 mld zł przychodu i 244 mln zł zysku EBITDA. Kapitalizacja giełdowa spółki przekracza 1 miliard złotych. A wszystko zaczęło się 32 lata temu od pieniędzy, które Adam Sikorski wraz z bratem pożyczył od ojca. - To była kwota między 3 a 4 tysiącami marek niemieckich. Można to pewnie łatwo ustalić, bo to była kwota na zakup samochodu dostawczego Mercedesa 207. Do tej pory pamiętam ładowność: półtorej tony. Tym autem można było przewozić towar i tato sfinansował nam ten samochód - opowiada.

Firma zaczynała od importu towarów. Dziś jest jednym z największych graczy na polskim rynku paliwowym. Specjalizuje się w hurtowej sprzedaży oleju napędowego oraz dystrybucji pozostałych paliw płynnych, zarówno w Polsce, jak i za granicą.

Unimot rozwija także segment fotowoltaiki. W 2023 r. przedsiębiorstwo kupiło Lotos Terminale. Spółka Sikorskiego jest dziś trzecim graczem na rynku magazynowania paliw, a także zajmuje drugie miejsce na rynku produkcji asfaltu w Polsce.

Ile trzeba mieć pieniędzy, żeby otworzyć własną stację benzynową?

W Polsce mamy ponad 7900 stacji benzynowych. Liderem jest oczywiście Orlen, który w swoich barwach miał w ubiegłym roku miał 1929 stacji. Unimot ma ich 130. Według Sikorskiego inwestycja w jedną stację zaczyna się od 1,5 mln zł i chodzi tu o małą stację benzynową, np. przy centrum handlowym, bez ponoszenia kosztów gruntu.

- Jak mówimy o czymś poważnym, np. w Warszawie, to są potężne pieniądze. Przy dzisiejszych cenach gruntów, to chyba nie ma nawet nowych inwestycji w stolicy. Te stacje to takie, które zostały wybudowane wiele lat temu, bo przy dzisiejszej cenie gruntu, wynoszącej np. 1 milion euro, to taka stacja by się chyba nawet w Warszawie teraz nie spłaciła. Stacje autostradowe to jest w ogóle kosmos. Mowa o 10-15 milionach złotych co najmniej, żeby taki MOP postawić - tłumaczy Sikorski. Taka inwestycja według gościa "Biznes Klasy" zwraca się po dziesięciu latach.

Na czym i ile zarabia stacja benzynowa?

Ile trzeba sprzedać paliwa, żeby stacja przynosiła duże zyski? - Słaba stacja to jest 1 milion litrów paliwa rocznie. Dobra stacja to jest półtora miliona, a lepsze są 2- 3-milionowe. Są i 10-milionowe - takie truckshopy, gdzie jest dużo samochodów ciężarowych, ale znowu tam są duże litry, ale niskie marże, więc to bardzo różne rozwiązania - mówi nam Sikorski. Oczywiście duże znaczenie w modelu biznesowym stacji ma sprzedaż w sklepie, szczególnie kawy i hot-dogów, które są najlepsze pod względem marży.

- Nie ma możliwości posiadania dzisiaj stacji benzynowej z obsługą, która nie ma dobrego sklepu, bo nie jesteśmy w stanie z samej marży paliwowej utrzymać tej obsługi. Te koszty płac są zbyt wysokie w tym momencie, dlatego trzeba mieć w miarę dobry sklep, który pozwoli przynajmniej zarobić na obsługę. Sklep jest ważną częścią stacji benzynowej, ale nikt nie pojedzie do sklepu, jak nie będzie dobrej ceny na paliwo. To razem wszystko musi ze sobą współgrać - podkreśla Sikorski.

Tankujesz przy autostradzie? Dokładasz się do koncesji

Najwyższe ceny kierowcy płacą na stacjach benzynowych położonych tuż przy autostradach. W zależności od rodzaju paliwa ceny są tutaj wyższe średnio o około 30 gr za litr w stosunku do stacji przy drogach krajowych. Według Sikorskiego przez tak duże różnice w opłacie pojawia się nowy trend wśród konsumentów.

- Zmienia się trochę sposób podróżowania wzorem niemieckim, czy w ogólnie zachodnioeuropejskim. Nie boimy się zjechać czasami z autostrady, bo widzimy, że ta cena na autostradzie jest wysoka. Te wszystkie opłaty licencyjne, koncesyjne, są naprawdę duże. Proszę nie odbierać tego jako tłumaczenia. Mówię tu w imieniu konkurentów, bo oni bardzo dużą część tej ekstra marży muszą oddać. 25-30 groszy myślę, że trzeba minimum liczyć za koncesję (w litrze zatankowanego paliwa - przyp. red.). I to nie jest tylko w Polsce. To jest też choćby we Francji. Ten okres na przykład 20 lat koncesji trzeba odrobić. Kierowcy są źródłem różnego strumienia dochodów dla budżetu państwa, można by powiedzieć, więc to jest jeden z tych strumieni - tłumaczy prezes Unimotu.

W poprzednich odcinkach "Biznes Klasy" Łukasz Kijek rozmawiał z:

Wszystkie odcinki "Biznes Klasy" dostępne są TUTAJ.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(87)
Polak
6 dni temu
Czemu prawdy nie napisze o sobie przecież ludzie cię znaja
Waldifitipald...
1 tyg. temu
Pewnie zaczął w rządowej mafiji
Chwakiel
1 tyg. temu
Jak ja uwielbiam takie opowieści a,la Rockefeller aż łzy same cisną się do oczu
12@
1 tyg. temu
Fundusz emerytalny dla pewnej grupy osób.
Makak
2 tyg. temu
Hahahaha bajki z krainy mchu i paproci dla naiwnych. Ciekawe jaki procent populacji łyka takie bzdury
...
Następna strona