Zeznania Chrzanowskiego. NBP nabiera wody w usta

Były szef KNF Marek Chrzanowski miał zeznać, że to prezes NBP Adam Glapiński zainicjował spotkanie z Leszkiem Czarneckim. NBP dla money.pl: "Nie jesteśmy stroną w sprawie".

Afera KNF. Wokół śledztwa narasta sporo domysłów
Źródło zdjęć: © PAP | PAP
Paweł Orlikowski

Afera KNF nie zwalnia tempa. Na jaw wychodzą kolejne wątki w trwającym śledztwie katowickiego wydziału zamiejscowego Prokuratury Krajowej, nad którym osobistą pieczę sprawuje prokurator generalny i minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. "Gazeta Wyborcza" informuje o zeznaniach Marka Chrzanowskiego, który miał twierdzić, że to prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński zainicjował jego spotkanie z biznesmenem Leszkiem Czarneckim.

Narodowy Bank Polski nabrał wody w usta. Money.pl otrzymało informację od NBP w sprawie zeznań Chrzanowskiego: "Narodowy Bank Polski nie komentuje publikacji prasowych w sprawie, której NBP nie jest stroną" – czytamy w przesłanym do nas komunikacie.


DLA CIEBIE
Biznes od środka x Mbank

Ze względu na brak wyraźnego zaprzeczenia czy potwierdzenia jakiejkolwiek ze stron, wokół śledztwa narasta sporo medialnych domysłów. Pojawiły się spekulacje, że Marek Chrzanowski miałby pójść na współpracę z prokuraturą. W zamian za uruchomienie art. 60 Kodeksu Karnego. Na jego mocy sąd może nadzwyczajnie złagodzić karę, a nawet warunkowo ją zawiesić. Miałby w ten sposób m.in. obciążyć Glapińskiego.

"Art. 60. Nadzwyczajne złagodzenie kary.
§ 3. Sąd stosuje nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet może warunkowo zawiesić jej wykonanie w stosunku do sprawcy współdziałającego z innymi osobami w popełnieniu przestępstwa, jeżeli ujawni on wobec organu powołanego do ścigania przestępstw informacje dotyczące osób uczestniczących w popełnieniu przestępstwa oraz istotne okoliczności jego popełnienia" – głosi przepis prawny.

- To bzdura. Nie ma mowy o takiej propozycji ze strony prokuratury, nie wyszła też ze strony Chrzanowskiego – zapewnia nas osoba zbliżona do sprawy, która z uwagi na toczące się śledztwo pragnie pozostać anonimowa.

Były szef Komisji Nadzoru Finansowego w sobotę rano ma opuścić areszt. Sąd nie uwzględnił wniosku prokuratury, która domagała się wydłużenia aresztu o miesiąc. Jak ustaliło money.pl, prokurator katowickiego wydziału zamiejscowego Prokuratury Krajowej w czwartek oficjalnie złożył zażalenie na decyzję sądu.

Winny Glapiński?

Afera KNF wybuchła po publikacji stenogramu rozmowy byłego szefa Komisji Marka Chrzanowskiego z biznesmenem Leszkiem Czarneckim, który ujawniła "Gazeta Wyborcza". Na spotkaniu miała paść propozycja korupcyjna. Teraz "GW" informuje o zeznaniach Chrzanowskiego w katowickiej prokuraturze, które ze sprawą wiążą Glapińskiego. To szef NBP miał poprosić byłego szefa KNF o to, by zorganizował spotkanie z Czarneckim.

Tę wersję wydarzeń może potwierdzać również nagranie. Marek Chrzanowski już na wstępie wyjaśnia Leszkowi Czarneckiemu, że czeka go jeszcze wizyta w NBP. "Jest dużo spraw, które są wokół banku i chciałem to jakoś uporządkować. Także dzisiaj też się spotkamy to, co wtedy pan prezes Glapiński nie mógł, bo był chory, a umówiliśmy się, że spotkamy się z też w NBP" – brzmią słowa b. szefa KNF zawarte w stenogramie.

1 proc. dla Kowalczyka

Propozycją korupcyjną, w zamian za przychylność KNF i NBP do banków Czarneckiego, miało być załatwienie pracy radcy prawnemu Grzegorzowi Kowalczykowi na polecenie Marka Chrzanowskiego. Pojawiła się też informacja o sławetnej karteczce lub wizytówce z nazwiskiem Kowalczyka, na której miał widnieć napis "1 proc.".

Chodziło o to, by wynagrodzeniem dla Kowalczyka był 1 proc. skapitalizowanej wartości banku Czarneckiego, co dałoby ok. 40 mln zł. Jednak propozycja nie została zarejestrowana na stenogramach, nie ma też owej karteczki czy wizytówki wśród dowodów, którymi dysponuje prokuratura.

- Marek Chrzanowski kategorycznie zaprzeczył, by w trakcie rozmowy 28 marca 2018 r. użył jakiejkolwiek karteczki, a w szczególności użył ją w sposób opisywany w mediach. Z wyjaśnień wynika, że nie było żadnej karteczki z 1 proc. – mówi w rozmowie z money.pl obrońca Marka Chrzanowskiego – mec. Radosław Baszuk.

To, że nie ma dowodu w postaci karteczki potwierdza również pełnomocnik Leszka Czarneckiego, mec. Roman Giertych. Jak dodał, jego klient jest gotów poddać się w tej sprawie badaniu wariografem. Sam jednak podkreślił, że dla sądu takie badanie nie jest mocnym dowodem – mówił w rozmowie z RMF.

Dopytywany dziś przez money.pl w kwestii zeznań Chrzanowskiego, nie komentuje sprawy. - Nie mogę tego komentować ze względu na to, że mam pewne informacje ze śledztwa. Mój komentarz byłby niewłaściwy – mówi nam mec. Roman Giertych. Nie chciał również odnieść się do informacji o wykorzystaniu art. 60 KK i ewentualnego statusu tzw. małego świadka koronnego dla Chrzanowskiego. - Nie mogę nic powiedzieć - usłyszelismy od pełnomocnika Leszka Czarneckiego.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Wybrane dla Ciebie