Notowania

Zeznania Chrzanowskiego. NBP nabiera wody w usta

Były szef KNF Marek Chrzanowski miał zeznać, że to prezes NBP Adam Glapiński zainicjował spotkanie z Leszkiem Czarneckim. NBP dla money.pl: "Nie jesteśmy stroną w sprawie".

Podziel się
Dodaj komentarz
(PAP)
Afera KNF. Wokół śledztwa narasta sporo domysłów (Fot: PAP)

Afera KNF nie zwalnia tempa. Na jaw wychodzą kolejne wątki w trwającym śledztwie katowickiego wydziału zamiejscowego Prokuratury Krajowej, nad którym osobistą pieczę sprawuje prokurator generalny i minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. "Gazeta Wyborcza" informuje o zeznaniach Marka Chrzanowskiego, który miał twierdzić, że to prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński zainicjował jego spotkanie z biznesmenem Leszkiem Czarneckim.

Narodowy Bank Polski nabrał wody w usta. Money.pl otrzymało informację od NBP w sprawie zeznań Chrzanowskiego: "Narodowy Bank Polski nie komentuje publikacji prasowych w sprawie, której NBP nie jest stroną" – czytamy w przesłanym do nas komunikacie.

Zobacz też: Afera KNF. "Interesuje nas prawda, nawet jeśli będzie boleć"

Ze względu na brak wyraźnego zaprzeczenia czy potwierdzenia jakiejkolwiek ze stron, wokół śledztwa narasta sporo medialnych domysłów. Pojawiły się spekulacje, że Marek Chrzanowski miałby pójść na współpracę z prokuraturą. W zamian za uruchomienie art. 60 Kodeksu Karnego. Na jego mocy sąd może nadzwyczajnie złagodzić karę, a nawet warunkowo ją zawiesić. Miałby w ten sposób m.in. obciążyć Glapińskiego.

"Art. 60. Nadzwyczajne złagodzenie kary.
§ 3. Sąd stosuje nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet może warunkowo zawiesić jej wykonanie w stosunku do sprawcy współdziałającego z innymi osobami w popełnieniu przestępstwa, jeżeli ujawni on wobec organu powołanego do ścigania przestępstw informacje dotyczące osób uczestniczących w popełnieniu przestępstwa oraz istotne okoliczności jego popełnienia" – głosi przepis prawny.

- To bzdura. Nie ma mowy o takiej propozycji ze strony prokuratury, nie wyszła też ze strony Chrzanowskiego – zapewnia nas osoba zbliżona do sprawy, która z uwagi na toczące się śledztwo pragnie pozostać anonimowa.

Były szef Komisji Nadzoru Finansowego w sobotę rano ma opuścić areszt. Sąd nie uwzględnił wniosku prokuratury, która domagała się wydłużenia aresztu o miesiąc. Jak ustaliło money.pl, prokurator katowickiego wydziału zamiejscowego Prokuratury Krajowej w czwartek oficjalnie złożył zażalenie na decyzję sądu.

Winny Glapiński?

Afera KNF wybuchła po publikacji stenogramu rozmowy byłego szefa Komisji Marka Chrzanowskiego z biznesmenem Leszkiem Czarneckim, który ujawniła "Gazeta Wyborcza". Na spotkaniu miała paść propozycja korupcyjna. Teraz "GW" informuje o zeznaniach Chrzanowskiego w katowickiej prokuraturze, które ze sprawą wiążą Glapińskiego. To szef NBP miał poprosić byłego szefa KNF o to, by zorganizował spotkanie z Czarneckim.

Tę wersję wydarzeń może potwierdzać również nagranie. Marek Chrzanowski już na wstępie wyjaśnia Leszkowi Czarneckiemu, że czeka go jeszcze wizyta w NBP. "Jest dużo spraw, które są wokół banku i chciałem to jakoś uporządkować. Także dzisiaj też się spotkamy to, co wtedy pan prezes Glapiński nie mógł, bo był chory, a umówiliśmy się, że spotkamy się z też w NBP" – brzmią słowa b. szefa KNF zawarte w stenogramie.

1 proc. dla Kowalczyka

Propozycją korupcyjną, w zamian za przychylność KNF i NBP do banków Czarneckiego, miało być załatwienie pracy radcy prawnemu Grzegorzowi Kowalczykowi na polecenie Marka Chrzanowskiego. Pojawiła się też informacja o sławetnej karteczce lub wizytówce z nazwiskiem Kowalczyka, na której miał widnieć napis "1 proc.".

Chodziło o to, by wynagrodzeniem dla Kowalczyka był 1 proc. skapitalizowanej wartości banku Czarneckiego, co dałoby ok. 40 mln zł. Jednak propozycja nie została zarejestrowana na stenogramach, nie ma też owej karteczki czy wizytówki wśród dowodów, którymi dysponuje prokuratura.

- Marek Chrzanowski kategorycznie zaprzeczył, by w trakcie rozmowy 28 marca 2018 r. użył jakiejkolwiek karteczki, a w szczególności użył ją w sposób opisywany w mediach. Z wyjaśnień wynika, że nie było żadnej karteczki z 1 proc. – mówi w rozmowie z money.pl obrońca Marka Chrzanowskiego – mec. Radosław Baszuk.

To, że nie ma dowodu w postaci karteczki potwierdza również pełnomocnik Leszka Czarneckiego, mec. Roman Giertych. Jak dodał, jego klient jest gotów poddać się w tej sprawie badaniu wariografem. Sam jednak podkreślił, że dla sądu takie badanie nie jest mocnym dowodem – mówił w rozmowie z RMF.

Dopytywany dziś przez money.pl w kwestii zeznań Chrzanowskiego, nie komentuje sprawy. - Nie mogę tego komentować ze względu na to, że mam pewne informacje ze śledztwa. Mój komentarz byłby niewłaściwy – mówi nam mec. Roman Giertych. Nie chciał również odnieść się do informacji o wykorzystaniu art. 60 KK i ewentualnego statusu tzw. małego świadka koronnego dla Chrzanowskiego. - Nie mogę nic powiedzieć - usłyszelismy od pełnomocnika Leszka Czarneckiego.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
24-01-2019

zibiPisowska ośmionica

24-01-2019

nowW takim razie nieusuwalny Glapiński może się pakować.

24-01-2019

suchodolski-hannoverKilku grubych prezesów ma miękkie kolana !!! Gdyby to było państwo prawa a nie prawa i sprawiedliwości , to poleciałoby kilka głów....

Rozwiń komentarze (12)