Złoto i srebro znowu zyskują na wartości. "Reakcja na wzrost napięć"
Po tygodniach zmienności i korekcie cen, metale szlachetne znów zyskują na wartości, zbliżając się do historycznych szczytów. Inwestorzy z niepokojem obserwują sytuację na Bliskim Wschodzie oraz chaos prawny wokół amerykańskich ceł. Przyczyny tego odbicia analizuje dla money.pl Ole Hansen, dyrektor ds. strategii surowców w Saxo Banku.
Rynek surowców w ostatnich dniach ponownie stał się centrum uwagi globalnych inwestorów. Notowania złota jeszcze pod koniec stycznia sięgały rekordowych ponad 5500 dolarów za uncję, ale na początku lutego spadły w okolice 4500 dolarów. Teraz jednak znów idą w górę, a w poniedziałek przebiły barierę 5200 dolarów. To wyraźne odbicie po gwałtownej styczniowej przecenie, kiedy inwestorzy przyzwyczajeni do wzrostów musieli zmierzyć się z korektą wywołaną umacniającym się dolarem.
Ole Hansen, dyrektor ds. strategii surowców w Saxo Banku, w rozmowie z money.pl wskazuje na główne motory napędowe aktualnych ruchów cenowych.
Obecne odbicie cen złota i srebra to przede wszystkim reakcja rynku na wzrost napięć geopolitycznych na Bliskim Wschodzie. To właśnie czynniki geopolityczne ponownie wspierają metale szlachetne, utrzymując je w górnych rejonach dotychczasowych przedziałów cenowych. W sytuacji rosnącej niepewności inwestorzy naturalnie kierują się w stronę aktywów uznawanych za bezpieczne, a złoto i srebro tradycyjnie pełnią taką rolę. Metale te pozostają więc beneficjentem narastającej niepewności politycznej i ryzyka potencjalnej eskalacji konfliktu regionalnego – wskazuje Ole Hansen.
Amerykanie dali Chinom "najlepszy prezent w historii"
– Jednocześnie warto podkreślić, że skala tych wzrostów jest ograniczana przez czynniki makroekonomiczne: wyższe rentowności obligacji, mocniejszego dolara oraz ostrożną postawę Rezerwy Federalnej, co utrzymuje metale szlachetne w fazie konsolidacji, a nie dynamicznych rajdów cenowych – tłumaczy analityk.
Zachowanie cen metali szlachetnych jest zgodne z typową reakcją na wzrost ryzyka systemowego. W obliczu geopolitycznej niepewności inwestorzy kierują się do aktywów bezpiecznych, jednak wpływ makroekonomii wciąż działa stabilizująco. Dlatego reakcja cen nie jest gwałtowna, lecz raczej kontrolowana i osadzona w szerszym kontekście rynkowym - podsumowuje ekspert.
Makroekonomia i decyzja sądu ws. ceł Trumpa nie bez znaczenia
Serwis Investing.com komentuje, że inwestorzy zareagowali także na opublikowane w poprzednim tygodniu dane z amerykańskiej gospodarki. PKB Stanów Zjednoczonych wzrósł w czwartym kwartale 2025 roku o 1,4 proc. w ujęciu rocznym, co stanowi znaczące wyhamowanie względem poprzedniego kwartału. Równocześnie indeks cen PCE, będący kluczowym wskaźnikiem inflacji dla Fed, pokazał grudniowy wzrost cen o 2,9 proc. rok do roku - to wartość przekraczająca dwuprocentowy cel inflacyjny banku centralnego.
Zestawienie słabnącego tempa wzrostu gospodarczego z utrzymującą się podwyższoną inflacją zwiększyło zainteresowanie złotem, które "pełni podwójną rolę: zabezpieczenia przed niestabilnością ekonomiczną oraz środka zachowania wartości" - czytamy w Investing.com.
Z kolei niezależny ekspert Ross Norman, cytowany przez agencję Reutera, dostrzega związek wzrostu cen kruszców z piątkową decyzją Sądu Najwyższego, który uznał wprowadzenie ceł za pozbawione prawidłowej podstawy prawnej.
- Ożywienie cen zarówno złota, jak i srebra zostało prawdopodobnie wsparte obawami, a nawet dezorientacją co do dalszych perspektyw dla ceł, co nastąpiło po orzeczeniu Sądu Najwyższego USA - ocenia Norman.
Duże wzrosty cen srebra, symboliczne miedzi
Jeśli chodzi o srebro, często podążające w ślad za "królewskim metalem", to zanotowało ono jeszcze bardziej dynamiczne wzrosty. Cena tego surowca podskoczyła o ponad 5 proc., osiągając poziom blisko 87 dolarów za uncję.
Natomiast kontrakty terminowe na miedź na Londyńskiej Giełdzie Metali (LME) zanotowały jedynie symboliczne wzrosty. Analitycy ING cytowani w raportach rynkowych zwracają uwagę, że orzeczenie Sądu Najwyższego USA nie wpływa na cła sektorowe nałożone ze względów bezpieczeństwa narodowego, w tym na aluminium i stal. To sprawia, że potencjał wzrostowy dla metali przemysłowych pozostaje ograniczony, w przeciwieństwie do złota i srebra, które pełnią funkcję monetarną.
Obecna sytuacja na rynku metali szlachetnych wpisuje się w szerszy trend obserwowany od początku roku. Przypomnijmy, że w kiedy pod koniec stycznia ceny złota przebiły psychologiczną barierę 5000 dolarów za uncję, stanowiło to historyczny kamień milowy. Analitycy zwracali wówczas uwagę, że podobne szarże notowały również platyna i srebro, co świadczyło o szerokim zainteresowaniu całym sektorem.
Robert Kędzierski, dziennikarz money.pl