ZUS wyklucza Związkową Alternatywę z negocjacji płacowych
Zakład Ubezpieczeń Społecznych usunął jedną z organizacji pracowniczych z rozmów o podwyżkach. Decyzja wywołała ostre spory o legalność działania związku. W tle konfliktu znajdują się żądania wyższych pensji i sztywne ramy budżetowe państwowej instytucji.
Zakład Ubezpieczeń Społecznych poinformował, że Związkowa Alternatywa utraciła prawo do udziału w negocjacjach z pracodawcą. Instytucja opiera swoje stanowisko na wyroku Sądu Okręgowego we Wrocławiu. Sąd ten oddalił apelację byłej pracownicy Zakładu, która pełniła funkcję przewodniczącej tego związku. ZUS uważa, że organizacja ta nie powstała w sposób zgodny z prawem. W konsekwencji władze Zakładu zredukowały liczbę związków zawodowych, z którymi prowadzą rozmowy, z dwunastu do jedenastu.
Według Zakładu uchybienia przy rejestracji Związkowej Alternatywy mają charakter nieusuwalny. Magdalena Dulińska, dyrektor Departamentu Legislacyjno-Prawnego w ZUS, przekazała Polskiej Agencji Prasowej, że przedstawiciele tej grupy uczestniczyli w dotychczasowych rozmowach jedynie warunkowo.
– Po wyroku sądu drugiej instancji mamy przesłanki, by sądzić, że tego związku po prostu nie ma – powiedziała Magdalena Dulińska.
Kierowcy kontra agresja na drogach. "5 milionów ludzi już sobie pomaga"
Ostra reakcja związkowców
Z decyzją pracodawcy kategorycznie nie zgadza się Piotr Szumlewicz, przewodniczący Związkowej Alternatywy. Lider organizacji podkreśla, że wrocławska sprawa sądowa dotyczyła wyłącznie indywidualnego sporu pracowniczego o przywrócenie do pracy, a nie legalności samej struktury. Związkowcy zapowiadają, że nadal chcą uczestniczyć w rozmowach o stawkach wynagrodzeń.
– ZUS publicznie kłamie i wyciąga z tej sprawy, która nie dotyczy istnienia związku, konsekwencje, bym powiedział, PRL-owskie. To byłby jakiś ewenement, że polskie państwo chce delegalizować niezależny związek zawodowy – stwierdził Piotr Szumlewicz.
Szumlewicz dodał również, że organizacja poprosiła o opinię prawną zewnętrzną kancelarię. Prawnicy ocenili postępowanie Zakładu jako utrudnianie działalności związkowej. Przewodniczący przypomniał także, że w poprzednim roku inny sąd potwierdził prawidłowość danych o liczbie członków tej organizacji.
Pieniądze w tle sporu
Konflikt prawny nakłada się na trudne negocjacje finansowe. Strona społeczna domaga się wzrostu pensji średnio o 1200 złotych brutto na osobę. Pracodawca odrzuca takie żądania i proponuje niższe kwoty. ZUS zaoferował podwyżkę w wysokości 200 złotych do podstawy etatu oraz jednorazową nagrodę w kwocie 3400 złotych brutto. Władze instytucji tłumaczą, że wyższe wypłaty blokuje ustawa budżetowa.
Dyrektor Dulińska wyjaśniła, że budżet Zakładu zależy bezpośrednio od decyzji rządu i parlamentu. Parlament zaplanował i uchwalił już środki na ten rok, co uniemożliwia pozyskanie dodatkowych pieniędzy. Pracodawca zadeklarował jednocześnie, że po podpisaniu porozumienia pracownicy otrzymają wyrównanie od stycznia. Zakład Ubezpieczeń Społecznych oficjalnie zapewnia, że spór z organizacjami pracowniczymi nie wpływa na bieżącą obsługę obywateli.
Źródło: PAP