Po wielu miesiącach wzrostów zadłużenia w gastronomii uwagę zwraca zahamowanie tej tendencji. "To wciąż bardzo dużo, ale w porównaniu do lipca 2024 roku oznacza spadek o 40,5 mln zł, czyli 3,8 proc." - wynika z danych BIG InfoMonitor.
Długi w gastronomii. Jest zwrot
W ocenie dra hab. Waldemara Rogowskiego, głównego analityka BIG InfoMonitor, jest to sygnał, że część firm powoli wychodzi z trudności lub lepiej zarządza zobowiązaniami. "Maleje też liczba zadłużonych firm rok do roku, co może świadczyć o zwiększającej się dyscyplinie finansowej. Oczywiście to wciąż istotny problem dla tego sektora, ale z nadziejami na odbicie. Dane pokazują pewne oznaki poprawy, ale też wskazują na wciąż dużą skalę zagrożeń" - dodaje Waldemar Rogowski.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
5 tys. zł za jeden dzień. Klientów nie brakuje. Ujawnia tajemnice swojego biznesu - Karol Myśliński
Zwrócono przy tym uwagę, że w ciągu roku ubyło 501 zadłużonych firm, co może świadczyć o lepszym zarządzaniu płynnością finansową. Jeśli spojrzeć na starsze dane nie oznacza to wprost, że można mówić o trwałej i całościowej poprawie. "Względem lipca 2023 roku zarówno poziom zadłużenia, jak i liczba dłużników wzrosły. Może to wskazywać na silny wpływ sezonowości i zmiennego otoczenia rynkowego. Średnie zadłużenie jednej firmy gastronomicznej wynosi obecnie 93 tys. zł. Dla wielu przedsiębiorstw, zwłaszcza tych działających sezonowo, to bariera trudna do pokonania bez wyraźnej poprawy koniunktury" - czytamy.
Promyk nadziei w branży to jednak część szerszych zmagań z rynkiem. Sektor ten wciąż wymaga dużych inwestycji przed sezonem, a rosnące koszty surowców, najmu i pracy potrafią mocno obciążać budżety firm.