Kolejki do tankowania. Niemcy przyjeżdżają do Polski
Ceny paliw w Niemczech biją kolejne rekordy, co skłania niemieckich kierowców do tankowania w Polsce. Niemiecka prasa podaje, że ruch przy granicy jest coraz większy - podaje Deutsche Welle.
Rośnie liczba niemieckich kierowców, którzy w obliczu radykalnego wzrostu cen paliwa decydują się na tankowanie po stronie polskiej. Jak podaje saksoński dziennik "Saechsische Zeitung", średnia cena litra paliwa w Niemczech przekroczyła 2 euro (ok. 8,50 zł), co stawia Polskę w korzystnej pozycji cenowej.
Niemieckie dzienniki zauważają, że ruch na polskich stacjach, zwłaszcza tych przygranicznych, znacznie się zwiększył. "Nie jest to niczym niezwykłym w regionie przygranicznym, gdzie ceny na stacjach benzynowych w Polsce są tradycyjnie niższe niż w Niemczech. Jednak jak na wtorek w południe, na stacji benzynowej Carrefour w Zgorzelcu panował spory ruch" – informuje gazeta. Kolejki miały utworzyć się też w Żytowaniu w Lubuskiem.
Z dnia na dzień litr droższy o 50 groszy. Kolejki na stacjach paliw
Zaznaczmy, że ze względu na wojnę w Iranie rosną też ceny paliw na rynku hurtowym i detalicznym w Polsce. Według analityków e-petrol podwyżka jest "drastyczna". Od ubiegłego tygodnia diesl podrożał o 41 gr do 6,40 zł/l, a za benzynę 95, po 25-groszowej podwyżce kierowcy płacą 5,99 zł/l.
O niemieckiej turystyce paliwowej do Polski piszą też: "Nordkurier" i "Maerkische Oderzeitung". Media zaznaczają, że do naszego kraju przyjeżdżają głównie Niemcy z mniejszych miejscowości.
Ulg nie będzie
Wzrost cen paliw w Niemczech wiąże się z wprowadzeniem opłat za emisję CO2 od 2021 r. Z kolei w Polsce wpływ na ceny mają głównie podatek energetyczny i VAT. Niemiecka prasa zwraca uwagę, że różnice w cenach mogą zostać zniwelowane po planowanym wprowadzeniu jednolitej opłaty za emisję CO2 w całej Unii Europejskiej w latach 2027/28.
Szefowa resortu gospodarki Niemiec Katherina Reiche zaznaczyła, że mimo wzrostu cen rząd niemiecki nie planuje wprowadzenia ulg dla kierowców. - Nie ma tego w programie - oświadczyła.
Ekonomistka Monika Schnitzer oceniła dla Reutersa, że ulgi na paliwo spowodowałyby, że "nikt nie zmieniłby swojego zachowania, a państwo poniosłoby tylko wysokie koszty".
Źródło: dw.com