Polacy kupują chińskie auta. "Problemy dopiero mogą się pojawić"

Nie tylko wyniki sprzedaży zadecydują o tym, czy ekspansja chińskich samochodów odniesie trwały sukces w Europie. Kluczowe jest to, jak koncerny sobie poradzą w razie awarii i problemów. To wpłynie bowiem na koszty napraw, wartość rezydualną i wysokość ubezpieczeń. Branża w Polsce ostrzega: potencjalne problemy dopiero mogą wystąpić.

Przybywa chińskich samochodów na polskich drogachPrzybywa chińskich samochodów na polskich drogach
Źródło zdjęć: © Adobe Stock
Marcin Walków

– Na cenę ubezpieczenia OC wpływa wiele czynników, a marka samochodu jest tylko jednym z elementów branych pod uwagę i nie należy do najważniejszych – mówi money.pl Grzegorz Demczyszak z porównywarki ubezpieczeniowej Rankomat.pl. Podkreśla, że uwzględniane są m.in. wiek i doświadczenie kierowcy, jego historia ubezpieczeniowa i szkodowa, miejsce zamieszkania, jak również parametry samochodu – takie jak wiek, moc czy pojemność silnika.

W Niderlandach ubezpieczyciel Univé wprowadził wykaz marek samochodów, których nie ubezpiecza w ogóle albo wyłącznie w ramach obowiązkowego OC. Na listę trafiły głównie firmy chińskie – nie z powodu zastrzeżeń co do jakości samochodów, ale braku części, instrukcji napraw i warsztatów. To zaś sprawia, że likwidacja szkód jest czasochłonna i kosztowna.

– W przypadku samochodów chińskich trudno mówić o jednej regule dotyczącej ceny obowiązkowego ubezpieczenia OC. Sam fakt, że auto pochodzi od chińskiego producenta, nie przesądza o wysokości składki. Znaczenie mają konkretny model i jego parametry, a przede wszystkim profil właściciela oraz sposób, w jaki dany ubezpieczyciel ocenia ryzyko. W praktyce dwóch kierowców posiadających ten sam samochód może otrzymać wyraźnie różniące się oferty OC – dodaje Demczyszak.


WIDEO
Chińskie auta podbijają rynek. "Nie obrażajmy się na klientów"


Inaczej jest w przypadku dobrowolnego ubezpieczenia AC (autocasco). – W tym przypadku marka, model oraz specyfikacja techniczna pojazdu są kluczowymi parametrami taryfikacyjnymi, które ubezpieczyciel bierze pod uwagę przy kalkulacji składki, ponieważ bezpośrednio przekładają się one na koszty ewentualnej naprawy i logistyki części – wyjaśnia nam Krzysztof Kulasza, rzecznik prasowy TUiR Warta.

Podkreśla, że w przypadku kalkulacji ubezpieczeniowej dla chińskich samochodów ścierają się dwa przeciwstawne czynniki techniczne.

– Z jednej strony parametrami podnoszącymi ryzyko, szczególnie w ubezpieczeniu AC czy assistance, są ograniczenia logistyczne w dostępie do części zamiennych, co wydłuża czas naprawy i podnosi koszty okołonaprawcze, w tym zapewnienia pojazdów zastępczych. Z drugiej strony pojazdy te posiadają bardzo często bogate wyposażenie fabryczne oraz zaawansowane systemy wspomagania kierowcy. Systemy te ograniczają częstość kolizji na drogach, co wpływa na obniżenie profilu ryzyka i działa stabilizująco na wysokość składki zarówno w OC, jak i AC – dodaje rzecznik prasowy Warty.

Zaznacza jednak, że udział chińskich samochodów w polskim parku samochodowym jest jeszcze zbyt niski, aby wyciągać uogólnione wnioski na temat różnic w wysokości składek czy kosztach likwidacji szkód.

Naprawa "chińczyka" nie jest droższa, ale dłużej trwa

Pierwsze obserwacje "liczbowe" ma już jednak PZU, czyli największy ubezpieczyciel na polskim rynku.

Z naszych danych za 2025 r. wynika, że średnia wartość szkód autocasco dla pojazdów chińskich była o ok. 11 proc. niższa niż w przypadku porównywalnych pojazdów innych marek. Jednocześnie obserwujemy wyraźnie dłuższy czas korzystania z pojazdu zastępczego. W 2025 r. średni okres najmu dla pojazdów chińskich wyniósł 19,4 dnia wobec 12,5 dnia dla pozostałych marek, czyli był dłuższy o ok. 56 proc. Może to wskazywać na dłuższy proces naprawy lub oczekiwanie na części zamienne

– odpowiada biuro prasowe PZU na pytania money.pl. 

Dziś problemu nie ma. Jeszcze

Branża ubezpieczeniowa nie dostrzega dziś potrzeby pójścia drogą Holendrów. Zresztą, nawet nie mogłaby tego zrobić.

– W Polsce ubezpieczyciel nie może odmówić zawarcia obowiązkowego ubezpieczenia OC posiadacza pojazdu mechanicznego, o ile posiada ten produkt w ofercie. Ceny ubezpieczeń dla poszczególnych marek mogą być natomiast zróżnicowane – wyjaśnia money.pl Artur Dziekański, rzecznik Polskiej Izby Ubezpieczeń.

– Na tym etapie nie widzimy podstaw, by mówić o problemie z samym ubezpieczaniem chińskich samochodów w Polsce. Kluczowe pozostają kwestie związane przede wszystkim z kosztami i organizacją napraw – dodaje.

Nie oznacza to jednak, że problemy nie wystąpią w przyszłości.

– Dziś nie widzimy na rynku części zamiennych problemów, które uzasadniałyby wprowadzenie ograniczeń podobnych do zastosowanych przez holenderskiego ubezpieczyciela. Uważnie monitorujemy jednak ten segment. Potencjalne trudności mogą pojawić się w przyszłości, jeśli, zgodnie z prognozami części ekspertów rynku motoryzacyjnego, w Polsce pozostanie tylko kilka chińskich marek. Mogłoby to wpłynąć m.in. na dostępność części i koszty napraw – ocenia Jacek Rink, dyrektor działu rozwoju ubezpieczeń majątkowych w Uniqa.

Rynek mówi "sprawdzam" chińskim samochodom

Bo choć w Polsce debiutuje po kilka nowych chińskich marek rocznie, część z nich zniknie prawie tak szybko, jak się pojawiły. Rok temu pisaliśmy w money.pl, że prawdziwym "sprawdzam" dla sukcesu chińskich marek w Polsce będą właśnie dostępność oraz koszt serwisu i części.

– Rynek zawsze weryfikuje takie sprawy. Jeżeli Chińczycy nie zapewnią dostępności części, będzie to miało przełożenie na proces budowania wartości rezydualnych. To zaś sprawi, że zakup takiego auta będzie się wiązał z większą stratą finansową w przyszłości – mówi dziś money.pl Wojciech Drzewiecki, prezes Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar.

Wartość rezydualna to prognozowana wartość pojazdu w momencie jego ponownej sprzedaży po upływie określonego czasu i przebiegu. Wyrażana jest najczęściej jako odsetek początkowej ceny auta. Ubezpieczyciel lub firma leasingowa może zakładać na przykład, że po trzech latach użytkowania, gdy samochód trafi na rynek wtórny, zachowa 60 proc. swojej pierwotnej wartości.

– Ubezpieczyciele mogą od razu regulować wysokość stawki w zależności od wartości rezydualnych. To zaś oznacza, że niższe wartości będą oznaczały wyższe koszty ubezpieczenia. Taka formuła wpłynie na sprzedaż marek chińskich, które nie będą spełniały warunków narzucanych przez rynek. Jeżeli sprzedaż spadnie poniżej pewnego minimum zapewniającego rentowność, to taka marka po prostu wypadnie z rynku – dodaje Drzewiecki.

Marcin Walków, dziennikarz money.pl

Wybrane dla Ciebie