Budżet UE. Kaczyński: "Nie ma takich pieniędzy, za które można by się pozbyć suwerenności"

Jarosław Kaczyński stawia suwerenność nad praworządnością. "Nie ma takich pieniędzy, by się jej pozbyć" - stwierdził, odnosząc się do kompromisu ws. budżetu Unii Europejskiej, opartego o praworządność właśnie. Jak dodał, Polska była gotowa "iść drogą niezgody na budżet".

Jarosław Kaczyński zabrał głos ws. kompromisu UEJarosław Kaczyński zabrał głos ws. kompromisu UE
Źródło zdjęć: © East News
Paweł Orlikowski

"Nie ma takich pieniędzy, za które można by się pozbyć suwerenności" - podkreśla wicepremier i prezes PiS Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla "Gazety Polskiej". Mówiąc o kompromisie ws. budżetu UE ocenił, że Polsce udało się wynegocjować mocne zabezpieczenia swojej wolności i uzyskać rekordowe fundusze.

Kaczyński został zapytany m.in. o kwestię porozumienia w ramach UE w sprawie budżetu i tzw. koronafunduszu.

Na pytanie, czy ostry ton wypowiedzi polityków PiS przed szczytem UE to był blef, Kaczyński odpowiedział: "Byliśmy i jesteśmy zdeterminowani w kwestii obrony naszej suwerenności".

I dodał: - "Nie będzie naszej zgody na narzucanie Polsce rozwiązań sprzecznych z naszą kulturą i tradycją, do podporządkowania naszego kraju głównym unijnym graczom. Nic się nie zmieniło i nie zmieni w tej sprawie. Dlatego twardo negocjowaliśmy i domagaliśmy się bardzo precyzyjnych zapisów chroniących naszą wolność".


DLA CIEBIE
Biznes od środka x Mbank

Prezes PiS zaznaczył również, że Polska była gotowa "iść drogą niezgody na budżet".

"Byliśmy przygotowani na nieprzystępowanie do funduszu odbudowy, ale tylko wówczas, gdyby efekt negocjacji był niekorzystny i niósłby duże ryzyko dla suwerenności naszego kraju" - powiedział.

W ocenie Kaczyńskiego "nie ma takich pieniędzy, za które można by się pozbyć suwerenności".

"Jednocześnie jestem przekonany, że udało nam się podczas negocjacji wywalczyć mocne zabezpieczenia naszej wolności i jednocześnie utrzymać rekordowe fundusze dla Polski" - podkreślił.

"Chcę powiedzieć jeszcze jedno: póki my rządzimy, pozycja naszego państwa zawsze będzie tak twardo broniona, ale broniona racjonalnie, z głową i, jak widać, niezwykle skutecznie" - zapewnił Kaczyński.

"Nie mamy kompleksów, nie jesteśmy jakąś gorszą częścią UE. Nie. Jesteśmy pełnoprawnym, dużym, silnym państwem członkowskim i nikt nas nie będzie sprowadzał do parteru. Polacy mają być we Wspólnocie tak samo szanowani jak Niemcy i Francuzi" - podkreślił prezes PiS.

Pytany o to, czy Polska nie mogła uzyskać więcej, odparł: "Mamy teraz tzw. konkluzje, które oczywiście nie są zapisami prawnymi - tu zgoda - ale mają bardzo silne znaczenie i w dotychczasowej praktyce zawsze byty traktowane jako ustalenia obowiązujące, nienaruszalne".

"Ktoś może oczywiście powiedzieć, że to może się zmienić i staną się niewiele warte. Nie przeczę. Może tak się stać. Ale proszę pamiętać, że mamy do czynienia coraz częściej z łamaniem traktatów. Niestety Unia ma problemy z praworządnością. A w takiej sytuacji nic nie daje stuprocentowej pewności" - podsumował Kaczyński.

Na szczycie UE w Brukseli 10 grudnia doszło do porozumienia przywódców unijnych ws. budżetu UE i funduszu odbudowy, które są powiązane z rozporządzeniem wiążącym wydatkowanie środków unijnych z przestrzeganiem praworządności.

Po groźbie zawetowania budżetu przez Polskę i Węgry, które sprzeciwiały się rozporządzeniu, Rada Europejska przyjęła wynegocjowane wcześniej konkluzje, określające kryteria stosowania mechanizmu praworządności.

Wybrane dla Ciebie