Pieniądze warte dużo więcej niż ich nominał. Sprawdź, czy nie masz ich w szafie

Wielbiciele numizmatyki poszukują charakterystycznych monet i banknotów z PRL. Dlatego osoby, które trzymają je zapomniane w szafie, powinny szybko sięgnąć po ściereczkę do kurzu, gdyż mogą sporo na nich zarobić. W cenie są również uszkodzone monety, czy banknoty o charakterystycznej serii.

Banknoty; PRL; pieniądze PRL; numizmatykaBanknoty z PRL to gratka dla zbieraczy i hobbystów numizmatyki.
Źródło zdjęć: © Adobe Stock | Alex White

O tym, że można zarobić na numizmatach, przypomina Fakt.pl. Na wstępie trzeba jednak podkreślić: nie każdy banknot czy moneta z czasów Polski Ludowej są poszukiwane przez kolekcjonerów. Muszą one spełniać pewne warunki.

Przede wszystkim numizmat powinien być w idealnym stanie. Co to oznacza? Cóż, najlepiej jeżeli jego posiadacz nigdy nim nie płacił, lecz schował go w szafie. "Fakt" przypomina o pięciozłotówce z rybakiem, która może być warta nawet 8 tys. złotych, ale tylko w przypadku, gdy jest w stanie idealnym.

A jak sprawa się ma PRL-owskimi banknotami? Najmniej warte są te z lat 80. i 90. czyli z czasów hiperinflacji. Zachowało się ich na tyle dużo, że nawet idealny stan nie podwyższa znacząco ich ceny.

Emerytura obywatelska bez szans. Ekspert mówi o prawach nabytych

Ale już np. 100 złotych z wizerunkiem Ludwika Waryńskiego może kosztować nawet 2 tys. złotych, jeżeli zachował się w stanie idealnym i pochodzi z pierwszych lat emisji.

Współczesne pieniądze także są popularne

Nie oznacza to, że kolekcjonerzy poszukują wyłącznie pieniędzy z czasów Polski Ludowej. Popularne są też banknoty współczesne, jeżeli np. mają z charakterystyczne serie. Kolekcjonerzy są gotowi zapłacić duże pieniądze np. za banknoty o nominale 50 złotych, jeżeli seria jest oznaczona literami AA. Musi być jednak w stanie idealnym.

Popularnością cieszy się też seria banknotów z 1994 roku oznaczona literami YA. Za dziesięcio- czy dwudziestozłotówki możemy dostać nawet do 1500 złotych.

Wielbiciele numizmatów cenią też sobie np. serie z takimi samymi liczbami, lub takie, które mają niskie numery np. z jedynką i samymi zerami. Dobrze sprzedają się też numery kolejne po sobie.

Uszkodzone pieniądze w cenie

A co, jeżeli mamy pieniądze w jakiś sposób uszkodzone w produkcji? Nie warto w takim układzie oddawać ich do NBP, gdyż kolekcjonerzy dadzą nam dużo więcej, aniżeli równowartość nominału.

Destrukty, jak nazywa się taki rodzaj pieniędzy, mogą osiągać zawrotne ceny. Opowiedział o tym w programie "Money. To się liczy" Damian Marciniak z Gabinetu Numizmatycznego.

- Monety w jakiś sposób błędnie wybite podczas produkcji, np. z przesuniętym stemplem, orłem do góry nogami, takie rzeczy też się przekładają na cenę i to dość wyraźnie. Zamiast zwykłej monety mamy pieniądz za kilkadziesiąt lub kilkaset złotych. Najdroższy destrukt jaki mieliśmy, to była uszkodzona 2-złotówka. Podkładka montażowa wpadła pod stempel, została wmontowana, taka moneta wystawiona na aukcję osiągnęła cenę 2,5 tys. złotych - tłumaczył ekspert.

Wybrane dla Ciebie