Liczba osób fizycznych, które ogłosiły bankructwo, osiągnęła najwyższy poziom w historii. Według danych Centralnego Ośrodka Informacji Gospodarczej, które przytacza portal Bankier.pl, w drugim kwartale 2026 r. z tej możliwości skorzystało ponad sześć tysięcy dłużników.
Oznacza to wzrost o 25 procent w stosunku do analogicznego okresu w roku ubiegłym. Całe pierwsze półrocze zamknęło się liczbą ponad 12 tysięcy spraw. Michał Kisiel, analityk portalu Bankier.pl, prognozuje, że obecny rok z dużym prawdopodobieństwem przyniesie pobicie dotychczasowych rekordów.
WIDEONamierzyli najemników Grupy Wagnera po jednej komórce. Ich spółka jest warta 850 mln zł
Od dekady bankrutować jest łatwiej
Instytucja upadłości konsumenckiej funkcjonuje w polskim prawie od 2009 r. Początkowo koszty procedury oraz rygorystyczne wymogi sprawiały, że dłużnicy rzadko z niej korzystali. Sytuacja uległa zmianie po 2015 r., kiedy to przepisy stały się bardziej przystępne dla obywateli. Prawdziwy przełom nastąpił w roku 2020.
Nowe regulacje zniosły wiele dotychczasowych barier. Od tego momentu wina dłużnika w powstaniu niewypłacalności przestała blokować samą upadłość. Zaczęła ona wpływać jedynie na warunki planu spłaty. Po tych zmianach liczba spraw ustabilizowała się na poziomie około pięciu tysięcy kwartalnie. Obecny skokowy wzrost następuje bez wyraźnego impulsu ze strony ustawodawcy.
Rząd pracuje obecnie nad kolejnymi korektami w prawie upadłościowym. Zmiany te nie zrewolucjonizują całego systemu, ale znacząco wpłyną na etap realizacji planu spłaty. Projekt ustawy zakłada, że nadzór nad dłużnikiem przejmą wierzyciele. Zastąpią oni w tej roli sądy. To wierzyciele będą inicjować ewentualne kroki prawne w razie problemów z realizacją harmonogramu spłat.
Zmiany w Krajowym Rejestrze Zadłużonych
Dla osób borykających się z długami istotną nowością będzie skrócenie czasu, w którym ich dane widnieją w Krajowym Rejestrze Zadłużonych. Zgodnie z nowym projektem informacje te znikną z rejestru po upływie trzech lat od momentu umorzenia zobowiązań. Dodatkowo przepisy wprowadzą automatyczne umorzenie długów po trzech miesiącach od zakończenia planu spłaty.
W trakcie prac nad ustawą rozważano umożliwienie obywatelom dostarczania dokumentów w formie papierowej. Miało to pomóc wykluczonym cyfrowo osobom, które nie korzystają biegle z technologii. Ministerstwo Sprawiedliwości ostatecznie odrzuciło jednak ten pomysł. Komunikat resortu, który cytuje Bankier.pl, jasno wskazuje, że obywatele nadal muszą korzystać z systemu teleinformatycznego do obsługi postępowań sądowych.