Notowania

pit
24.02.2016 05:59

Kwota wolna od podatku w Sejmie. Tysiąc złotych rocznie dla każdego nie przejdzie

To pierwsze podejście do wykonania wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który zapadł tuż po ubiegłorocznych wyborach. Treść projektu nie podoba się jednak ani samorządowcom, ani rządowi.

Podziel się
Dodaj komentarz

W środę, 24 lutego w Sejmie odbędzie się pierwsze czytanie projektu ustawy o zmniejszeniu podatku PIT. Gdyby przepisy przeszły, w portfelach każdego pracownika przybyłoby prawie tysiąc złotych rocznie. Autorem zmian jest Platforma Obywatelska. - Zwyczajna chęć zrobienia zamieszania. Rządzili przez osiem lat i nie byli w stanie nic zrealizować - komentują posłowie PiS i zapowiadają, że wkrótce przedstawią własną ustawę.

Projekt zmian w podatku od osób fizycznych pojawił się w Sejmie w związku z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 29 października 2015 roku. Cztery dni po ubiegłorocznych wyborach parlamentarnych, gdy już jasne było, że samodzielnie rządzić będzie PiS, Trybunał składający się w zdecydowanej większości z nominowanych przez Platformę Obywatelską sędziów pochylił się nad losem najuboższych.

Zgodnie z wyrokiem TK artykuł ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, ustalający stawki podatku dochodowego, jest niezgodny z dwoma artykułami konstytucji. Chodzi o art. 2 ("Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej.") i art. 84 ("Każdy jest obowiązany do ponoszenia ciężarów i świadczeń publicznych, w tym podatków, określonych w ustawie."), bo nie przewiduje mechanizmu korygowania kwoty zmniejszającej podatek, gwarantującego podatnikowi nieopodatkowane minimum egzystencji.

Równocześnie Trybunał orzekł, iż przepis w tym zakresie traci moc obowiązującą od 30 listopada 2016 r. Co to oznacza w praktyce? Że do tego czasu mogą obowiązywać przepisy niezgodne z Konstytucją RP, a Sejm musi tak poprawić PIT, żeby spełniał warunki.

Władza wykonawcza dostała więc rok na zmianę progów podatkowych, by najubożsi nie płacili podatku od kwot, które muszą przeznaczyć na podtrzymanie życia, a zarazem, żeby zrównoważyć straty budżetowe z tego tytułu.

74 zł podwyżki miesięcznie dla każdego

*Co jest w projekcie PO? Projekt podwyższa kwotę zmniejszającą podatek: z obecnych 556 zł do 1440 zł od 2017 r. *(czyli kwota wolna od podatku rośnie z 3089 zł do 8000 zł rocznie). Nie rusza jednocześnie progu podatkowego, od którego płaci się 32 proc. dochodu.

Najuboższy Kowalski, który zarabia płacę minimalną 1850 zł brutto miesięcznie, na rękę dostaje obecnie 1356 zł i na podatek PIT wpłaca 221 zł. Przy nowej ustawie opodatkowane byłyby kwoty brutto przekraczające 667 zł miesięcznie (8 tys. zł rocznie), podczas gdy obecnie opodatkowuje się dochód powyżej 257 zł. Zaliczka na podatek zmaleje więc o 74 zł, a nasz słabo opłacany Kowalski dostanie 1430 zł. Wynagrodzenie tych najuboższych wzrosłoby więc o ponad 5 proc.

Dodatkowo ustawa przewiduje, że w kolejnych latach próg będzie rósł o wskaźnik inflacji. Nie ma mowy w projekcie o deflacji, więc kwota mogłaby i spadać.

Dziura w budżecie

Gdyby zmiany weszły w życie, to zgodnie z szacunkami (przedstawionymi przy składaniu ustawy w wersji prezydenckiej) dochody państwa z PIT spadłyby o 15,5 mld zł. To trzy razy tyle, ile budżet miałby zyskać dzięki podatkowi bankowemu i zarazem jedna trzecia zaplanowanego na 2016 r. przychodu z PIT.

Tyle samo pojawiłoby się oczywiście w kieszeniach obywateli, a jeśli większa część zostałaby wydana w sklepach, około dwóch miliardów złotych wróciłoby w postaci podatku VAT z powrotem do budżetu (szacując przeciętny płacony VAT na 15 proc.).

Szacując, że do budżetu wraca dwa miliardy z piętnastu utraconych, planowany 55-miliardowy deficyt budżetu zmieniłby się jednak w 68-miliardowy. Przy zakładanym wzroście PKB o 3,5-3,8 proc. deficyt budżetowy wyniósłby już 3,6 proc. PKB (z planowanych 2,9 proc.). Czyli dużo powyżej granicy, która chroni nas przed procedurą nadmiernego deficytu Unii Europejskiej.

Większe byłyby też potrzeby pożyczkowe państwa na sfinansowanie większego deficytu, które w ustawie określono na 59 mld (w tym 23 mld zł z zagranicy). Rząd musiałby się więc zastanowić nad cięciem wydatków lub podwyżką podatków.

Samorządy niezadowolone. Jest argument, żeby odrzucić projekt

Argumenty do odrzucenia ustawy dają też opinie samych samorządów. Skoro zmniejszą się dochody państwa z podatku, to znaczy że mniej wpłynęłoby też na realizację zadań władz lokalnych. Łącznie o nawet 8 mld zł. Obecnie z każdej złotówki podatku PIT, 16 groszy wpływa do budżetów samorządów województw, 39 groszy do gmin, a 10 groszy do powiatów.

Udział samorządów w dochodach z PIT (proc.)
obecny planowany na 2017 r.* docelowo od 2018 r.*
województwa 1,6 2,0 2,0
powiaty 10,3 12,5 12,8
gminy 39,3 47,8 48,8
razem 51,2 62,2 63,6
Źródło: Ministerstwo Finansów * według ustawy autorstwa Platformy Obywatelskiej

Do samych tylko województw w 2016 r. miało z PIT trafić 1,3 mld zł. Według szacunków sporządzonych na podstawie prognoz w uzasadnieniu do projektu ustawy, kwota ubytku w dochodach z tytułu udziału w PIT dla samorządów województw, w warunkach roku 2016, wyniesie 249 mln zł, tj. 19,2 proc. aktualnego planu dochodów z tego źródła. Województwo mazowieckie oszacowało spadek dochodu o 58 mln zł.

By zrównoważyć utratę wpływów należałoby zwiększyć udział samorządów województw do około 2,2 proc., tymczasem projekt nowej ustawy deklaruje zaledwie 1,97 proc. i to dopiero od 2018 roku. Stąd negatywne opinie samorządów wojewódzkich o ustawie.

To tylko korekta

Autorem projektu, którego pierwsze czytanie odbędzie się w środę jest Platforma Obywatelska, więc... nie należy się spodziewać, że przychylnie patrzeć będą na to wybrane w ubiegłym roku władze. W przypadku przegłosowania, opozycja dostałaby przecież do ręki argument polityczny, że to ona oddała obywatelom pieniądze, a potem PiS musiałby wymyślić, jak załatać dziurę w budżecie. Spodziewać się więc należy odrzucenia projektu, z obietnicą przyjęcia innej wersji w najbliższym czasie.

Ustawa ma być oficjalnie nie tyle propozycją PO, co doprecyzowaniem projektu prezydenckiego. Prezydent Andrzej Duda złożył podobny projekt w Sejmie na początku grudnia.

- Pan prezydent złożył projekt ustawy o kwocie wolnej od podatku, który uwzględnia właśnie kwotę wolną od podatku 8 tysięcy złotych - wyjaśnia money.pl posłanka Platformy Obywatelskiej Krystyna Skowrońska, zastępczyni przewodniczącego Komisji Finansów Publicznych. - Wiązać się to musi z mniejszymi wpływami z podatku w PIT dla samorządów. My proponujemy, aby tę różnicę zrekompensować wskaźnikiem udziału samorządów w podatku. W naszym projekcie chodzi po prostu o wzrost udziału jednostek samorządu terytorialnego w podatku w przypadku przegłosowania projektu prezydenckiego. O nic więcej.

- Platforma rządziła przez osiem lat i nie była w stanie nic zrealizować, a dzisiaj próbuje tworzyć trudne do realizacji projekty. Traktuję to jako zwyczajną chęć zrobienia zamieszania - mówi Andrzej Jaworski, przewodniczący Komisji Finansów Publicznych w wypowiedzi dla money.pl.

Sam prezydent Andrzej Duda, w specjalnym programie Wirtualnej Polski #dziejesienazywo zaapelował, by rozliczać go z obietnic nie w pierwszym roku prezydentury, a na końcu, gdy minie 5 lat.

- Jest budżet, który nie jest z gumy, są poważne projekty, które są też kosztowne - dodał prezydent.

"W opinii Ministerstwa Finansów, optymalnym rozwiązaniem jest wzrost kwoty wolnej w 2-3 krokach. Szczegółowe koncepcje wzrostu kwoty wolnej, a taki będzie następował, są analizowane" - podało ministerstwo w odpowiedzi na nasze pytania odnośnie planów zmian w PIT, w związku z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego. O fazowym wdrażaniu reformy mówił też wicepremier i minister rozwoju Mateusz Morawiecki.

- Trwa procedowanie kilku ustaw finansowych. Ta jest priorytetowa - informuje poseł Jaworski. - W terminie kilku miesięcy powinna zostać złożona w Sejmie. Za wcześnie jednak na informacje o jej szczegółach.

Komentarz money.pl

Tagi: pit, wiadomości, gospodarka, podatki, najważniejsze
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz