Bruksela wysyła sygnał po porażce Orbana. Ruszyło wielkie odliczanie
Lider partii TISZA Peter Magyar tuż po nokautującym zwycięstwie w wyborach zapewnił, że Węgry pod jego rządami mają być bliżej Europy. Sygnał ws. naprawy relacji z Brukselą wysłała też przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. Czy to oznacza szybki kurs na odblokowanie miliardów euro dla Budapesztu, tak samo jak stało się w 2024 roku w przypadku Polski?
- To dla nas ogromny zaszczyt, że powierzyliście nam mandat do utworzenia rządu, który uzyskał największą liczbę głosów w historii, oraz do pracy przez najbliższe cztery lata na rzecz wolnych, europejskich, sprawnie funkcjonujących i humanitarnych Węgier - powiedział po wyborach, gdy ich wyniki stały się jasne, Peter Magyar. Jego partia TISZA zdobyła 138 miejsc w 199-osobowym parlamencie Węgier, uzyskując tzw. większość konstytucyjną.
Eksperci Ośrodka Studiów Wschodnich podkreślają, że był to kluczowy warunek, by nowe władze mogły rozpocząć głębokie zmiany w państwie. Przez 16 lat premier Viktor Orban i rządzący Fidesz dokonali swoistego zabetonowania systemu, który realnie można zmienić jedynie po zdobyciu większości konstytucyjnej. Dzięki mobilizacji partii Magyara udało się osiągnąć ten pułap.
To specyfika węgierska, że żeby zmienić wiele ustaw potrzebna jest większość 2/3 w parlamencie, a TISZA ją niespodziewanie uzyskała. W pewnych kwestiach Magyar zapowiada, że będzie kontynuował politykę Orbana, np. w kontekście migracji. Jednocześnie Węgry mają nie blokować kluczowych decyzji dla Ukrainy w kontekście UE i NATO. Priorytetem dla rządu jest odblokowanie ok. 18 mld euro środków unijnych. Myślę, że to będzie jedno z pierwszych działań - ocenia dr Andrzej Sadecki, kierownik Zespołu Środkowoeuropejskiego w OSW w swojej analizie.
Co zrobi Ziobro po porażce Orbana? Polityk PiS zabiera głos
Węgry pod rządami Orbana utraciły dostęp do 17 mld euro, co stanowi blisko 10 proc. rocznego PKB kraju. 10 mld euro z nich pochodzi z funduszu odbudowy, uruchomionego po pandemii COVID-19. Czas na wydawanie tych pieniędzy minie w sierpniu 2026. Pozostałe 7 mld euro stanowią fundusze na rozwój regionów z siedmioletniego budżetu UE, ale i tu czas nagli - obecna perspektywa upływa w 2027 r.
Dotychczasowa konfrontacyjna polityka Węgier względem UE przyczynia się do blokady gigantycznego strumienia środków nie tylko dla Budapesztu, ale i dla walczącej z Rosją Ukrainy. Rząd Orbana nie zgodził się na dwa pakiety wsparcia, m.in. na 90 miliardów euro pożyczki dla Kijowa, uzgodnioną w grudniu 2025 roku przez przywódców krajów UE, w tym przez niego samego.
Węgry były też w stanie zablokować 20. pakiet sankcji Unii przeciwko Rosji. Szef MSZ Peter Szijjarto tłumaczył wstrzymaniem przez Ukrainę przepływu rosyjskiej ropy rurociągiem "Przyjaźń". Kijów przekazał, że ropociąg został uszkodzony w rosyjskim ataku.
Zwrot, jaki w tej sprawie zapowiadał w trakcie kampanii Peter Magyar, ma sprawić, że w niedługim czasie na Ukrainę popłyną środki kluczowe dla inwestycji w obronności i zbrojenia. TISZA zapowiada też odcięcie od wpływów Kremla, a także rozliczenie tzw. oligarchów Orbana, czyli powiązań świata biznesu i ludzi Fideszu.
Skutkiem dotychczasowej polityki rządu Węgier jest też zablokowany dostęp do ok. 18–19 mld euro funduszy unijnych związanych głównie z praworządnością i ochroną budżetu UE. Do tego Komisja Europejska nie zaakceptowała węgierskiego planu w ramach programu obronnego SAFE — tu stawką jest ok. 16–17,4 mld euro tanich pożyczek. W raporcie z 2025 r. Komisja napisała wprost, że system władzy na Węgrzech nie zreformował się, w związku z czym wypłaty z KPO dla Węgier pozostawały wstrzymane aż do czasu pełnego wykonania wszystkich tzw. kamieni milowych.
Ilona Gizińska, analityczka ds. Europy Środkowej w Ośrodku Studiów Wschodnich, wskazywała jeszcze przed wyborami, że przy takim rozwoju wydarzeń TISZA zmierzy się z presją społeczną na duże i odczuwalne reformy.
W dłuższej perspektywie rośnie również ryzyko erozji zaufania do instytucji państwa. Zarazem brak zdolności do przeprowadzenia reform strukturalnych ogranicza perspektywę trwałej poprawy standardów praworządności. Z punktu widzenia relacji z UE scenariusz ten oznacza brak szybkiej normalizacji, choć może otworzyć przestrzeń do częściowego odblokowania funduszy - oceniła ekspertka OSW.
Jak podkreśliła Gizińska, priorytetem nowego rządu będzie odblokowanie zamrożonych środków unijnych z Funduszu Spójności oraz Instrumentu na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności (ok. 18 mld euro).
Węgry pójdą śladem Polski? Dwie różne sytuacje
Przypomnijmy: odblokowywanie funduszy unijnych w Polsce, choć nastąpiło w grudniu 2023 roku, było skutkiem naniesienia jeszcze za rządów PiS poprawek (tzw. kamieni milowych). Z puli dla Warszawy (59,8 mld euro) wypłacono wtedy pierwsze 5 mld euro zaliczki. Już pod koniec lutego 2024 roku KE uznała, że Polska wykonała tzw. kamienie milowe dotyczące niezależności sądownictwa i kontroli wydatków w KPO. Otworzyło to dostęp do nawet 137 mld euro, z czego 59,8 mld euro dotyczyło KPO, a 76,5 mld euro programów w perspektywie finansowej na lata 2021–2027.
15 kwietnia 2024 roku Komisja wypłaciła Polsce pierwsze 6,3 mld euro z wniosku o płatność w ramach KPO. Pod koniec maja 2024 roku Bruksela formalnie zakończyła procedurę z art. 7 wobec Polski (wszczętą w grudniu 2017 r., przed Węgrami - przyp. red.) po stwierdzeniu naruszeń jej podstawowych wartości, co uchodzi za symboliczny koniec sporów na linii Warszawa-Bruksela.
Węgry za rządów Orbána nie zrewidowały zastrzeżeń dotyczących korupcji, konfliktów interesów i realnej kontroli nad wydawaniem publicznych pieniędzy. Czy Budapeszt będzie mógł liczyć na tak szybkie odmrożenie środków jak Polska?
To zależy od decyzji Komisji Europejskiej. Fundusze dla Węgier zostały zamrożone wskutek uruchomienia przez KE mechanizmu warunkowości, który uzależnia wypłatę pieniędzy od przestrzegania zasady praworządności. Sądzę, że ewentualne odblokowanie środków przez KE będzie realizowane zgodnie z wymogami tego instrumentu prawnego - ocenia dla money.pl prof. Robert Rajczyk z Uniwersytetu Śląskiego, analityk w Instytucie Europy Środkowej w Lublinie.
UE gratuluje Węgrom i chce wykorzystać szansę
Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen powiedziała na konferencji w poniedziałek, że "Węgry wracają na europejską ścieżkę". Po wieczornych gratulacjach dla Magyara i jego TISZY zwróciła uwagę, że zmiana władzy w Budapeszcie jest dobrym momentem na przejście na głosowanie większością kwalifikowaną w polityce zagranicznej.
- To ważny sposób na uniknięcie blokad systemowych, które widzieliśmy w przeszłości. Naprawdę powinniśmy wykorzystać ten impet, żeby ruszyć naprzód w tym temacie - powiedziała von der Leyen, nawiązując wprost do wet, jakie stosował rząd Viktora Orbana.
Magyarowi, który startował w wyborach jako europoseł, może sprzyjać jeszcze to, że jeden czynnik. Na pierwszy rzut oka człowiek, który współtworzył system Orbana nie powinien uchodzić za euroentuzjastę. Pytamy, czy zwrot w jego przypadku, będzie tak duży, jak wynika z jego zapowiedzi. - TISZA w Parlamencie Europejskim należy do jednej z największych i najbardziej wpływowych frakcji Europejskiej Partii Ludowej (EPL, do której należą też europosłowie KO i Trzeciej Drogi) - przypomina prof. Robert Rajczyk.
Bartłomiej Chudy, dziennikarz i wydawca money.pl