Od 15 września w Chinach obowiązują nowe przepisy dotyczące wyjazdu i wjazdu do kraju. Regulacje pozwalają władzom odmówić obywatelowi prawa do opuszczenia Chin m.in. wtedy, gdy jego działania mogą zagrażać bezpieczeństwu narodowemu, interesom państwa albo bezpieczeństwu przemysłowemu i technologicznemu.
Przepisy przewidują także możliwość czasowego zakazu wyjazdu dla osób, które po powrocie z zagranicy zostały uznane za zaangażowane w działania zagrażające bezpieczeństwu państwa. W takich przypadkach ograniczenie może obowiązywać od sześciu miesięcy do trzech lat.
"FT": Pekin zamyka drzwi przed ludźmi z dostępem do technologii
Na nowe regulacje zwrócił uwagę "Financial Times", który opisał je jako kolejny etap zaostrzania kontroli państwa nad przepływem ludzi i wiedzy. Według gazety szczególne znaczenie mają zapisy dotyczące osób pracujących w sektorach strategicznych: technologii, przemysłu oraz obszarów związanych z bezpieczeństwem narodowym.
DLA CIEBIEMorning Run Club by Opel Astra
Dziennik wskazuje, że w praktyce nowe przepisy mogą dotknąć inżynierów, naukowców, menedżerów i pracowników firm technologicznych posiadających dostęp do wrażliwych informacji. Chodzi przede wszystkim o ograniczenie ryzyka transferu technologii za granicę w czasie rosnącej rywalizacji Chin ze Stanami Zjednoczonymi.
Gazeta zwraca uwagę, że Pekin od kilku lat wzmacnia narzędzia kontroli związane z bezpieczeństwem danych, eksportem technologii i ochroną strategicznych sektorów gospodarki. Cytowany przez "Financial Times" prof. prawa Henry Gao z Singapore Management University ocenił nawet, że oznacza to "cofanie kraju do ery Mao" (Zedonga, pierwszego przywódcy komunistycznych Chin), kiedy wyjazdy za granicę praktycznie nie istniały.
Skutkiem tego może być stopniowy powrót do modelu sprzed lat 90., w którym podróże międzynarodowe traktowane są mniej jako prawo jednostki, a bardziej jako przywilej podlegający zatwierdzeniu przez organy administracyjne - skomentował Henry Gao.
Pekin odpowiada: "To nie izolacja, tylko ochrona"
Do krytyki "FT" odniósł się anglojęzyczny "Global Times", państwowy serwis reprezentujący stanowisko Pekinu. Całkowicie odrzucił interpretację zachodnich mediów. Według gazety przedstawianie nowych regulacji jako ograniczenia prawa do podróżowania jest "przesadą" i próbą przedstawienia Chin jako państwa zamykającego się na świat.
"Global Times" argumentuje, że podobne mechanizmy istnieją również w innych krajach, a nowe przepisy mają odpowiadać na zmieniające się zagrożenia: cyberprzestępczość, wycieki technologii, nielegalny transfer danych czy zagrożenia dla przemysłu.
Chińskie media podkreślają także, że liczba podróży zagranicznych obywateli Chin nadal pozostaje wysoka i przeczy tezie o zamykaniu się kraju. Przywołują przy tym dane Narodowej Administracji Imigracyjnej (NIA), według której w pierwszej połowie 2026 r. odnotowano rekordowe 369 mln przekroczeń chińskiej granicy, o 10,8 proc. więcej niż rok wcześniej.
źródła: "Financial Times", "Global Times"