W połowie września ceny paliwa za naszą zachodnią granicą osiągnęły nienotowane wcześniej poziomy. Jak wynika z danych opublikowanych przez niemiecki klub automobilowy ADAC, w drugi weekend miesiąca litr benzyny E10 kosztował średnio 2,27 euro. Z kolei za olej napędowy kierowcy musieli zapłacić 2,40 euro. Sytuacja uległa dalszemu zaostrzeniu w kolejnych dniach, kiedy to stawki na pylonach wzrosły odpowiednio do blisko 2,44 euro za benzynę i ponad 2,56 euro za diesla – podaje Deutsche Welle.
DLA CIEBIEMorning Run Club by Opel Astra
Wpływ konfliktu na Bliskim Wschodzie
Eksperci rynku paliwowego wskazują konkretne przyczyny obecnych podwyżek. Alexander von Gersdorff, rzecznik niemieckiego związku branżowego Fuels und Energie (En2x), w rozmowie z dziennikiem "Rheinische Post" zaznaczył, że głównym powodem jest eskalacja konfliktu z Iranem. – "Kluczowe znaczenie będzie miał teraz dalszy rozwój sytuacji, przede wszystkim na Bliskim Wschodzie" – powiedział von Gersdorff. Dodał również, że – "Jeśli dojdzie do zawarcia pokoju, ceny paliw będą się stopniowo uspokajać".
Przedstawiciel En2x podkreślił jednak, że powrót do niższych stawek będzie procesem długotrwałym. Według jego oceny, pełna normalizacja rynku nastąpi – "znacznie później, w trakcie 2027 r.". Rzecznik związku branżowego wyjaśnił na łamach "Rheinische Post", że tak odległy termin wynika bezpośrednio z problemów infrastrukturalnych, ponieważ – "utracono znaczną część mocy przerobowych rafinerii".
Trudna sytuacja na rynku oleju opałowego
Wzrosty cen nie ograniczają się wyłącznie do paliw silnikowych. Problem dotyka również gospodarstw domowych korzystających z oleju opałowego. Alexander von Gersdorff tłumaczy ten stan rzeczy globalnymi uwarunkowaniami rynkowymi. – Wynika to z faktu, że olej opałowy jest szczególnie dotknięty globalnym niedoborem ropy i produktów naftowych, ponieważ w procesie rafinacji konkuruje o moce produkcyjne z olejem napędowym, na który popyt jest równie duży - wyjaśnił rzecznik.
Przedstawiciel organizacji branżowej przekazał również sugestię dla osób, które przygotowują się do sezonu grzewczego. – Jeżeli poziom oleju w zbiorniku zbliża się do minimum, klienci mogliby rozważyć zamówienie raczej niewielkich ilości i liczyć na to, że sytuacja na światowym rynku w najbliższym czasie przynajmniej nieco się poprawi – doradził. Jednocześnie von Gersdorff zastrzegł w wypowiedzi dla niemieckiej prasy, że dokładne prognozowanie przyszłych cen jest w obecnych warunkach – "trudne, a wręcz niemożliwe".
Źródło: Deutsche Welle