Rozbieżne odczytanie jednego fragmentu dokumentu sprawiło, że mimo podpisania w Wersalu wstępnego porozumienia wygaszającego wojnę, ruch przez Ormuz wciąż pozostaje mocno ograniczony.
"Wall Street Journal" opisuje, że sedno problemu stanowią przeforsowane przez Iran niejasne sformułowania w art. 5 memorandum, które miało dotyczyć bezpieczeństwa żeglugi w strategicznej cieśninie.
Sporny zapis przewiduje, że to Iran "poczyni aranżacje" na rzecz bezpiecznego przejścia statków handlowych, usunie przeszkody wojskowe - w tym miny - a następnie w dialogu z Omanem określi przyszłe zasady administrowania szlakiem.
Trzy weta prezydenta. Minister finansów ogłasza: nie ustąpimy
Administracja Donalda Trumpa uznała ten paragraf za odblokowanie cieśniny i jedno z głównych osiągnięć porozumienia, natomiast władze Iranu odczytały go jako przyznanie Teheranowi wyłącznej kontroli nad trasą.
Niejasny zapis
Jak zwraca uwagę dziennik, art. 5 nie mówi nic o amerykańskich działaniach na rzecz bezpieczeństwa żeglugi. Według opisu "WSJ" Iran wykorzystuje to, by atakować statki korzystające z trasy koordynowanej przez USA, a jednocześnie utrzymuje, że tekst daje mu prawo wprowadzania własnych mechanizmów regulujących żeglugę.
Według mediatorów cytowanych przez gazetę irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej naciskał na rząd w Teheranie, aby w przyszłości domagał się opłat za usługi dla statków przepływających przez cieśninę. Zażądał też, aby armatorzy korzystający z tej trasy wypełniali formularze deklarujące ich rozmiar i ładunek oraz ubiegali się o pozwolenie na przeprawę.
Równolegle USA wyznaczyły osobną trasę południowym korytarzem przy wybrzeżu Omanu. "Wall Street Journal" podaje, że Marynarka Wojenna USA potajemnie pomagała statkom w tranzycie przez ten szlak. Działania miały odbywać się głównie w nocy, statki wyłączały systemy automatycznej identyfikacji, a amerykański niszczyciel utrzymywał kontakt radiowy z mostkiem i centrum operacyjnym armatora. W ostatnich dniach - jak opisano - statki płynące tą trasą były jednak atakowane przez Iran.
Cytowany przez "WSJ" amerykański urzędnik przyznał, że paragraf 5 okazał się problematyczny, a obie strony w kwestii jego interpretacji znajdują się "na różnych planetach". Z kolei główny irański negocjator, przewodniczący parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf, przekonywał w mediach społecznościowych, że cieśnina otworzy się wyłącznie na warunkach irańskich, a nie pod amerykańskimi groźbami.
"Spokój" w cieśninie Ormuz
Skalę ograniczeń ruchu morskiego obrazuje zestawienie przytoczone w artykule: według firmy Kpler, śledzącej ruch statków, w środę - w trakcie amerykańsko-irańskiej wymiany uderzeń - cieśninę pokonało 25 jednostek wobec 49 dzień wcześniej, a przed wojną było to ponad 100 statków dziennie.
Według mediatorów, na których powołuje się "Wall Street Journal", dwuznaczny język art. 5 forsował Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej, kontrolujący cieśninę. Strony miały zaakceptować takie brzmienie, uznając je za niezbędne do domknięcia negocjacji, a spory interpretacyjne odłożyć na później. Po podpisaniu dokumentu Strażnicy Rewolucji mieli z kolei naciskać na cywilny rząd w Teheranie, by forsował maksymalistyczną interpretację.
"Wadą memorandum nie było to, że omijało kwestię nuklearną, ale że najwyraźniej zamaskowało zasadnicze różnice między USA a Iranem w sprawach, które miało rozwiązać - zawieszenia broni, statusu cieśniny i ulgi sankcyjnej" - ocenił dziennikowi Eric Brewer, były analityk amerykańskiego wywiadu ds. Iranu.
"Wall Street Journal" dodaje, że trudności z otwarciem Ormuzu mogą zapowiadać jeszcze cięższe negocjacje, gdy rozmowy wejdą w bardziej sporne tematy, z programem nuklearnym Iranu na czele.