"Największe źródło napięć". Biały Dom krytykuje unijne prawo

Kary nakładane przez Unię Europejską na amerykańskie firmy technologiczne to dziś główne źródło napięć w relacjach gospodarczych po obu stronach Atlantyku - uważa Jacob Helberg, zastępca sekretarza stanu USA ds. gospodarczych, cytowany przez agencję Reutera.

Jacob Helberg, zastępca sekretarza stanu USA ds. gospodarczychJacob Helberg, zastępca sekretarza stanu USA ds. gospodarczych
Źródło zdjęć: © Bloomberg via Getty Images | Daniel Heuer
Tomasz Sąsiada
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Wysoki rangą urzędnik wskazał na unijny Akt o rynkach cyfrowych (DMA, Digital Markets Act), który ma uderzać w amerykańskie firmy technologiczne.

W rozmowie z dziennikarzami Helberg powiedział, że Waszyngton jest zaniepokojony doniesieniami o możliwości nałożenia kolejnej rundy kar na amerykańskie firmy w najbliższej przyszłości. Poinformował, że odbył owocne rozmowy z urzędnikami z Komisji Europejskiej, których tematem była działalność europejskich przedsiębiorstw, odgrywających ważną rolę w globalnych łańcuchach dostaw.

Ceny paliw spadają. Minister wskazuje powody

- Uważam, że działalibyśmy znacznie szybciej, gdybyśmy nie musieli jednocześnie zajmować się źródłami tarć, które bezpośrednio wynikają z DMA – powiedział.

DMA jest rozporządzeniem, mającym na celu ograniczenie możliwości gigantów cyfrowych, by nadużywać swoich pozycji na rynku. Zarówno te regulacje, jak i nakładane na amerykańskie koncerny kary są jednymi z kwestii spornych w rozmowach handlowych między UE i USA. Prezydent USA Donald Trump wielokrotnie powtarzał, że UE traktuje nakładane na big techy kary jako dodatkowe źródło dochodów.

Organizacje pozarządowe biją na alarm

Dominujące na świecie firmy technologiczne mogą źle traktować swoich użytkowników i wykorzystywać klientów biznesowych bez ponoszenia konsekwencji – oceniła w ubiegłotygodniowej rozmowie z PAP prezeska fundacji Panoptykon Katarzyna Szymielewicz. To może być ostatni moment, by w UE wprowadzić przepisy chroniące konsumentów - oceniła.

29 organizacji pozarządowych, w tym polska fundacja Panoptykon, zaapelowało w marcu do Komisji Europejskiej, aby ta wykorzystała swoje uprawnienia i zareagowała na postępującą degradację platform internetowych. Według Katarzyny Szymielewicz proces pogarszania się usług i produktów internetowych postępuje stopniowo i jest świadomie planowany przez big techy.

- Najpierw firma przyciąga użytkowników, oferując nową i atrakcyjną usługę pozornie za darmo albo po sztucznie zaniżonej cenie. Tak buduje dużą bazę użytkowników w relatywnie krótkim czasie i nakręca hype – modę na korzystanie z owej innowacyjnej usługi. W kolejnym kroku wykorzystuje bazę klientów i hype, żeby przyciągnąć klientów biznesowych – najczęściej reklamodawców – którzy płacą już całkiem realne pieniądze. Dopiero w trzecim kroku, kiedy użytkownicy i reklamodawcy zdążyli się przyzwyczaić lub zainwestować w swoją obecność na platformie, firma zaczyna nadużywać swojej pozycji i obniżać jakość usług – wyjaśniła rozmówczyni PAP.

- Na tym etapie użytkownicy zwykle dowiadują się, że usługa jednak kosztuje i albo zapłacą pieniędzmi, albo będą musieli oddać jeszcze więcej danych, ewentualnie jeszcze dłużej oglądać reklamy. Klienci biznesowi dostają coraz mniej za coraz wyższą cenę albo orientują się, że firma kontrolująca platformę sprzedażową podbiera im klientów i zamiast zarabiać – tracą - dodała.

Tak działają giganci

Norweska Rada Konsumentów w opublikowanym w marcu raporcie pt. "Breaking Free" ("Wyrywając się na wolność") jako przykład takich nadużyć podała działalność Facebooka, który stopniowo przestawił swoje algorytmy z wyświetlenia treści pochodzących od znajomych i rodziny na promowanie reklam. "Wewnętrzne dokumenty Meta (do której należy Facebook) pokazują, że ok. 10 proc. jej przychodów pochodzi z oszustw reklamowych oraz promocji towarów zakazanych, co dzieje się kosztem profesjonalnych reklamodawców i dobrobytu konsumentów; to oznacza, że Meta czerpie zyski z oszustw" – czytamy w raporcie.

Innym podanym przykładem jest celowe obniżenie przez Google jakości swojej wyszukiwarki. "Utrudniając wyszukiwanie, użytkownicy spędzają więcej czasu w wyszukiwarce, co daje Google więcej możliwości na wyświetlanie reklam, a tym samym zwiększa przychody. (...) Wyszukiwarka Google nagradza również treści niskiej jakości i spam" – czytamy w raporcie Norweskiej Rady Konsumentów.

Prezeska fundacji Panoptykon przyznała, że użytkownicy internetu wpadają w pułapkę pseudo-usług, które z czasem tracą na jakości, bo wydają się konsumentom bezkonkurencyjne. Zwykle ze względu na efekty sieciowe i przyzwyczajenie, czasem wręcz uzależnienie. Zaś potencjalni konkurenci są dyskryminowani na platformach, czasem wręcz okradani z ich pomysłów biznesowych lub własności intelektualnej.

"Za tę pseudo-usługę płacimy wysoką cenę"

- Na platformach, które w Panoptykonie świadomie nazywamy anty-społecznościowymi, nie tylko tracimy czas, który moglibyśmy przeznaczyć na pracę, budowanie autentycznych relacji czy poczytanie jakościowego dziennikarstwa. Za tę pseudo-usługę płacimy wysoką cenę w postaci kryzysu zdrowia psychicznego, zalewu dezinformacji, rosnącej polaryzacji i radykalizacji, kryzysu tradycyjnych mediów i zagrożenia procesów demokratycznych. To cena, jaką płacimy nie tyle w wymiarze indywidualnym, ile jako społeczeństwo – podkreśliła.

W ocenie ekspertki Komisja Europejska ma narzędzia, by coś w tej sprawie zrobić. - Na podstawie Aktu o rynkach cyfrowych może dyscyplinować i karać platformy o pozycji dominującej, jeśli tej pozycji nadużywają. Nie jest to proste w praktyce, ale przynajmniej w teorii prawo europejskie nie pozwala na wyzyskiwanie ani konsumentów, ani klientów biznesowych. Komisja może nakazać wielkim firmom różne korekty – od zmiany postanowień umów, przez równe traktowanie swoich i cudzych usług na platformach internetowych, aż po sprzedaż części przedsiębiorstwa, żeby zwiększyć konkurencję – powiedziała Szymielewicz.

- Komisja rozpoczęła też prace nad liftingiem starych przepisów o ochronie konsumentów i dostosowaniem ich do realiów dzisiejszego internetu. Nasz apel dotyczy również tej inicjatywy. To być może ostatni moment, by w Unii Europejskiej zatrzymać proces pogarszania jakości i dać konsumentom realne narzędzia do prawnej samoobrony – podkreśliła prezeska.

Źródło: PAP

Wybrane dla Ciebie
"Licytacja na obniżki". Rada Fiskalna oceniła rządowy pakiet CPN
"Licytacja na obniżki". Rada Fiskalna oceniła rządowy pakiet CPN
Nowa koalicja do walki ze skutkami wojny z Iranem. Złożyli deklarację
Nowa koalicja do walki ze skutkami wojny z Iranem. Złożyli deklarację
Podatek katastralny. Nie odpuszczają. "Trafił do konsultacji"
Podatek katastralny. Nie odpuszczają. "Trafił do konsultacji"
Gigant farmaceutyczny ostrzega Europę. Dlatego leki będą drożeć
Gigant farmaceutyczny ostrzega Europę. Dlatego leki będą drożeć
35 państw dołączyło do inicjatywy. Będzie szczyt ws. udrożnienia cieśniny Ormuz
35 państw dołączyło do inicjatywy. Będzie szczyt ws. udrożnienia cieśniny Ormuz
Przyjeżdżają z kanistrami po paliwo do Polski. Znamy skalę oszczędności
Przyjeżdżają z kanistrami po paliwo do Polski. Znamy skalę oszczędności
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 01.04.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 01.04.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 01.04.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 01.04.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 01.04.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 01.04.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 01.04.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 01.04.2026
Większe wsparcie dla rolników. Resort: nawet do 300 tys. zł
Większe wsparcie dla rolników. Resort: nawet do 300 tys. zł
Zaczęło się w Azji, fala idzie do Europy. Włączymy tryb awaryjny?
Zaczęło się w Azji, fala idzie do Europy. Włączymy tryb awaryjny?