Przez weto Polska straci miliardy? Joński: przede wszystkim stracimy czas i możliwości
- Nawet jeśli uda się odblokować finansowanie w nowej perspektywie budżetowej UE, Polska i tak traci dwa i pół roku. W tak niebezpiecznych czasach to naprawdę dużo - ostrzega europoseł KO Dariusz Joński w rozmowie z money.pl, pytany o prezydenckie WETO wobec ustawy wdrażającej SAFE.
Weto prezydenta Karola Nawrockiego wobec ustawy wdrażającej unijny mechanizm SAFE wywołało serię pytań o to, czy Polska straci dostęp do europejskich funduszy, czy jedynie utrudni sobie ich wydatkowanie. Rząd przyjął uchwałę, która wydatkowanie środków umożliwia, ale nie będą one mogły być przeznaczane na cele inne niż wojskowe. Wiele branż - w tym kolejowa - nie otrzyma środków. O to, czy decyzja głowy państwa jest realnym zagrożeniem dla gospodarki zapytaliśmy Dariusza Jońskiego, europosła KO.
Robert Kędzierski, money.pl: Czy przez weto prezydenta Nawrockiego Polska straci te pieniądze, czy rząd po prostu będzie musiał wydać je tylko na zbrojenia?
Dariusz Joński, europoseł Koalicji Obywatelskiej: Wydanie środków z SAFE na inne cele będzie niewątpliwie trudne. Jestem na gorąco po kongresie dotyczącym kolei dużych prędkości, po rozmowach z firmami z branży, z ministerstwem (infrastruktury - przyp. red.). I jest oburzenie. Bo SAFE przewidywał na infrastrukturę kolejową dokładnie 9,2 mld zł. Na taką kwotę są już projekty - mówimy m.in. o węźle Kędzierzyn-Koźle, mówimy o tej trasie ze Szczecina do granic państwa i Kędzierzyn-Koźle-Chałupki. Tras, które w ramach środków można by wyremontować jest więcej.
Nie ma telefonu komórkowego. Kieruje majątkiem wartym 600 mln zł
Czy jest szansa, żeby te środki przekierować na inne cele infrastrukturalne mieszczące się w SAFE?
Urzędnicy się głowią, jak to zrobić, ale w moim przekonaniu będzie to bardzo trudne, żeby pod SAFE podciągnąć inne wydatki, które można by było zaliczyć jako inwestycyjne. Nawet jeśli założylibyśmy, że to takie inwestycje, z cywile będą korzystać w czasie pokoju, a wojskowi i żołnierze w czasie wojny. SAFE był dużo łatwiejszy, żeby to pogodzić. A teraz mamy z tym ogromny problem.
No dobrze: tak czy nie?
Ja nie potrafię panu odpowiedzieć dzisiaj jednoznacznie na to pytanie. Wydaje mi się, że to jest bardzo mocno utrudnione. A na pewno przesunięte w czasie.
Był pan właśnie na kongresie z firmami z branży. Jak ona reaguje na weto?
Jest absolutny brak zrozumienia dla tej decyzji. To jest branża, która jest w pełni świadoma, jak działa finansowanie z UE, bo wykonuje dużo kontraktów tzw. dual use, podwójnego zastosowania. Usłyszałem, że decyzja pana prezydenta hamuje inwestycje w Polsce. Trudno tej opinii nie podzielać, bo my wydajemy na kolei bardzo dużo. W tym roku prawdopodobnie będziemy mieli grubo ponad 450 milionów pasażerów, a było 250 milionów przy wejściu Polski do Unii Europejskiej. Polacy pokochali na nowo kolej. Tyle że trzeba jeszcze wielu inwestycji.
Które konkretnie firmy są poszkodowane?
Polskie firmy z Nowego Sącza, Bydgoszczy, śląskie firmy, między innymi wielka firma z Opola. Polskie firmy, które produkują wagony i robią trakcje kolejowe, które się przygotowują do kolei dużych prędkości. One nie rozumieją tego weta. Dla nich jest ono absolutnie niezrozumiałe. Godzące w polskie przedsiębiorstwa i inwestycje. I oni nie odnoszą się do zakupu broni, bo się zajmują infrastrukturą, która jest potrzebna do tego, żeby tę broń przewieźć.
Co jeszcze zostało zablokowane wetem poza infrastrukturą?
Dużo spraw, m.in. pieniądze na Straż Graniczną, na Policję. Nie wiem, czy pan prezydent to w ogóle rozważał.
A czy jest alternatywa w kolejnej perspektywie finansowej UE?
W nowej perspektywie od 2028 roku będziemy mieli część środków na tak zwane military mobility, czyli na inwestycje infrastrukturalne podwójnego zastosowania. Nam się udało zwiększyć to dziesięciokrotnie - budżet będzie wynosił ponad 17,5 miliarda euro, z czego Polska pewnie będzie głównym beneficjentem.
Tyle tylko, że nawet jeśli nie tracimy pieniędzy z SAFE, to tracimy czas i możliwości. Bo musimy czekać. A dwa i pół roku w tak niebezpiecznych czasach, to naprawdę dużo.
***
Polska kupi uzbrojenie pomimo weta
Co Polska kupi w ramach SAFE? Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, Pełnomocnik Rządu do spraw Instrumentu na rzecz Zwiększenia Bezpieczeństwa Europy SAFE w rozmowie z money.pl przypomniała również, że za kształt listy zakupowej odpowiada wyłącznie Sztab Generalny, a za realizację zamówień Agencja Uzbrojenia. Rola rządu sprowadza się do zabezpieczenia finansowania. Sama lista planowanych wydatków jest jawna i została udostępniona m.in. na stronach internetowych rządu i Ministerstwa Obrony Narodowej.
Odnosząc się do niedawnego weta prezydenta Nawrockiego, pełnomocniczka wyjaśniła, że zablokowana ustawa nie decydowała o samym przystąpieniu Polski do mechanizmu SAFE, lecz o sposobie dystrybucji środków na gruncie krajowym. W konsekwencji prezydenckiej decyzji, z programu wypadły projekty infrastrukturalne, takie jak drogi czy połączenia kolejowe, a także finansowanie dla policji, straży granicznej oraz służb ochrony państwa. Rząd musiał przyjąć okrojoną wersję przepisów, którą można było wdrożyć bez zgody głowy państwa.
Aby zabezpieczyć realizację programu przed ewentualnymi zawirowaniami politycznymi w przyszłości, rząd planuje podpisać większość, jeśli nie wszystkie, umowy zbrojeniowe jeszcze przed rokiem 2027. Ma to zagwarantować ciągłość modernizacji polskiej armii niezależnie od wyników przyszłych wyborów parlamentarnych.
Polski program zbrojeniowy realizowany jest w czasie, gdy inne kraje również intensyfikują wydatki na obronność. Założenia programu SAFE zakładają, że większość z unijnych miliardów ma zostać w kraju, co ma wzmocnić polską zbrojeniówkę produkującą m.in. samobieżne armatohaubice Krab. To istotne, zwłaszcza w kontekście sytuacji u wschodniego sąsiada – rosyjska zbrojeniówka zaczęła zwalniać już w zeszłym roku, a Moskwa tnie wydatki na przemysł obronny. Eksperci zwracają uwagę, że to moment, w którym Polska może umocnić swoją pozycję jako kluczowy producent sprzętu wojskowego w regionie, pod warunkiem sprawnej realizacji programu SAFE i wykorzystania okna czasowego do końca maja przyszłego roku.
Robert Kędzierski, dziennikarz money.pl