"Rosja przegrywa wojnę o rynek ropy". Analityk wskazał, dlaczego

Rosja pozostaje jednym z kluczowych producentów ropy na świecie, ale - jak wskazuje analityk XTB Kamil Szczepański - Moskwa przegrywa wojnę o rynek ropy. Autor analizy wyjaśnia, dlaczego wzrost cen surowca po ataku USA i Izraela na Iran to może być za mało dla naprawy rosyjskiej gospodarki.

Russian President Vladimir Putin Visits The Congress Of Entrepreneurs And Industrialists In Moscow
MOSCOW, RUSSIA - MARCH 26: Russian President Vladimir Putin attends the Congress of Russian Union of Industialists and Entrepreneurs (RSPP), on March 26, 2026 in Moscow, Russia. President Putin Visited an annual congress of top national businessmen. (Photo by Contributor/Getty Images)
ContributorRosyjski dyktator Władimir Putin
Źródło zdjęć: © Getty Images | Contributor#8523328
Jacek Losik

Rosja pozostaje jednym z kluczowych producentów ropy na świecie, a sektor węglowodorowy od dekad stanowi fundament jej polityki i gospodarki, jak wskazuje analityk XTB. Mimo to, jak twierdzi, właśnie "przegrywa wojnę" o ten rynek. Dlaczego?

Kamil Szczepański pisze w swojej analizie, że wydarzenia ostatnich lat uwypukliły, że realne źródło wpływów Federacji Rosyjskiej znajduje się nie w potencjale militarnym (który nie może przezwyciężyć oporu Ukrainy), lecz w infrastrukturze wydobywczej i przetwórczej. I to stanowi problem dla Kremla.

Dziedzictwo radzieckiego przemysłu naftowego wciąż kształtuje obecny model funkcjonowania sektora. Po wyczerpaniu złóż w rejonie Baku ciężar wydobycia przeniósł się na Zachodnią Syberię, gdzie koncentruje się do dziś. Jednocześnie charakterystyka rosyjskiej ropy – relatywnie ciężkiej i kwaśnej – podnosi koszty wydobycia oraz rafinacji.

Rozwód, dzieci i auta premium. Ekspert: tak Polacy tracą pieniądze

Szczepański zwraca uwagę, że rozwój sektora po upadku ZSRR był możliwy dzięki współpracy z zachodnimi firmami. "Bez firm takich jak SLB, Halliburton, BP, Exxon, Emerson czy Siemens Rosja nie byłaby w stanie odbudować produkcji do obecnych poziomów" - pisze analityk. W jego ocenie uzależnienie od zagranicznych technologii pozostaje jednym z istotnych ograniczeń.

Produkcja ropy w Rosji osiągnęła szczyt w latach 70., przekraczając 13 mln baryłek dziennie. Po rozpadzie ZSRR spadła do ok. 6 mln, a obecnie utrzymuje się na poziomie 10–11 mln baryłek dziennie. Perspektyw Kreml pod tym względem nie ma jednak optymistycznych m.in. ze względu na sankcje.

"Problemy techniczne rosyjskiego przemysłu naftowego mogą być po części amortyzowane dzięki współpracy z Chinami i Indiami, jednak rosyjski przemysł to de facto przemysł zachodni z przypiętą rosyjską flagą - niekompatybilny z azjatyckimi rozwiązaniami. Kompleksowe zaadresowanie problemu wymagałoby wymiany niemal całego systemu oraz infrastruktury" - pisze analityk XTB.

Ukraina atakuje

Swoją cegiełkę do problemów Rosji dokłada oczywiście Kijów. Według analityka obecne działania Ukrainy koncentrują się na najbardziej wrażliwych elementach systemu.

"Celem Ukrainy nie jest uderzenie dekapitujące, lecz prowadzenie asymetrycznej kampanii, która będzie zadawać względnie niewielkie, lecz kumulatywne straty" - ocenia Szczepański.

Ataki obejmują przede wszystkim infrastrukturę rafineryjną i eksportową, a nie same pola wydobywcze. Wynika to z ich większej podatności na zakłócenia oraz znaczenia dla przychodów. Szczepański podkreśla, że to produkty przetworzone, zwłaszcza diesel, generują wyższe marże niż surowa ropa.

Pomimo doniesień o wyłączeniu znacznej części mocy przerobowych, skala spadków produkcji pozostaje jednak ograniczona. Wynika to z istnienia rezerw mocy w rosyjskim systemie rafineryjnym, który szacowany jest na około 6 mln baryłek dziennie, przy wykorzystaniu na poziomie 4,5–5 mln.

Jednocześnie dane wskazują na wyraźniejsze spadki w eksporcie produktów przetworzonych. Wartość eksportu ropy obniżyła się o mniej niż 10 proc., natomiast w przypadku paliw przetworzonych spadek przekroczył 40 proc.

Wpływ na budżet Rosji

Znaczenie sektora dla finansów państwa pozostaje wysokie. Dochody z ropy i gazu odpowiadają za około 20–30 proc. wpływów budżetowych. W 2025 r. budżet Federacji Rosyjskiej wynosi 41,5 bln rubli, z czego ponad 40 proc. przeznaczane jest na wydatki związane z obronnością i bezpieczeństwem.

"Dochody budżetowe ze sprzedaży ropy i gazu stanowią natomiast ok. 20–30 proc. wpływów budżetu Rosji. Układanka bez tego elementu się rozsypuje. Zakładając, że spadek wartości eksportu przełoży się na w przybliżeniu liniowy spadek wpływów budżetowych, oznacza to spadek dostępnych środków rzędu kilkunastu procent budżetu" - pisze Szczepański.

Jeśli Ukraina utrzyma lub eskaluje kampanię przeciwko rosyjskiemu sektorowi naftowemu, realny staje się scenariusz, w którym Rosja będzie zmuszona wybierać między zaspokajaniem potrzeb własnych (w tym frontu) a zaspokajaniem potrzeb klientów, a tym samym - budżetu" - zaznacza analityk.

Z każdej tony ropy, jak dodaje, Rosja jest w stanie wyprodukować ok. 300–400 kg diesla oraz ok. 150 kg benzyny. Jednocześnie gospodarka rosyjska potrzebuje ok. 130–140 mln ton paliw rocznie, by funkcjonować w warunkach względnej normalności.

"Mając w pamięci moce przerobowe rafinerii w Rosji, oznacza to, że Ukraina musiałaby wyłączyć z użytku 50–60 proc. mocy przerobowych rafinerii w Federacji Rosyjskiej, by postawić Rosję przed wyborem: wstrzymać działania wojenne z powodu braku paliwa w gospodarce i wojsku lub zmniejszyć wydatki budżetowe o kilkanaście do kilkudziesięciu procent w wyniku ograniczenia eksportu paliw" - podkreśla Szczepański.

Kryzys naftowy przez blokadę cieśniny Ormuz

Równolegle rośnie znaczenie czynników zewnętrznych. Wzrost cen ropy, związany m.in. z konfliktem na Bliskim Wschodzie, przełożył się na wzrost notowań rosyjskiej ropy Urals z ok. 60 do ponad 90 dolarów za baryłkę. Jak zaznacza Szczepański, efekt ten ma jednak głównie charakter cenowy.

Ograniczenia infrastrukturalne pozostają istotnym czynnikiem. Sieć rurociągów, rozwijana głównie pod kątem eksportu do Europy, nie odpowiada obecnym kierunkom popytu, skoncentrowanym w Azji. Terminale i połączenia przesyłowe w tym kierunku funkcjonują blisko maksymalnych możliwości.

Dane wskazują również na możliwe ograniczenia produkcji. Według informacji cytowanych przez analityka, wydobycie mogło spaść do około 8,5 mln baryłek dziennie, a eksport do 4,1 mln. Byłby to poziom najniższy od około dekady.

Prognozy rosyjskiego Ministerstwa Gospodarki zakładają spadek eksportu ropy do około 200 mln ton rocznie oraz brak wyraźnych perspektyw odbudowy pozycji rynkowej w najbliższych latach.

Źródło: XTB

Wybrane dla Ciebie