Trump wzywa Chiny do ochrony Ormuzu. Jest odpowiedź
Donald Trump wezwał kilka krajów, w tym Chiny, do wysłania okrętów wojennych w celu zapewnienia bezpieczeństwa Cieśniny Ormuz. Jednak mimo napiętej sytuacji i rosnących cen ropy, nie ma natychmiastowych zobowiązań ze strony innych państw.
Sytuacja na Bliskim Wschodzie jest wciąż napięta, bo Iran efektywnie blokuje ten kluczowy szlak jako odwet za działania USA i Izraela. Ceny ropy w poniedziałek wciąż utrzymują się powyżej 100 dolarów za baryłkę.
Dlatego Amerykanie namawiają inne państwa - Wielką Brytanię, Francję, Japonię, Koreę Południową oraz Chiny, żeby wspólnie zabezpieczyć szlak przez Cieśninę Ormuz. Odpowiedź Chin? Nie zamierzają wysyłać swoich okrętów. Liu Pengyu z chińskiej ambasady w USA odpowiedział, że "wszystkie zaangażowane strony powinny zapewnić nieprzerwany dostęp do energii". I dodał, że Pekin będzie "intensyfikować komunikację z odpowiednimi stronami", żeby złagodzić napięcia.
Próbował zwrócić butelki w Kauflandzie. To zastał na miejscu
Co dzieje się obecnie w Cieśninie Ormuz
Teheran, według ministra spraw zagranicznych, pozostawia decyzję o przepuszczeniu statków swojej armii.
Indie są otwarte na negocjacje z Iranem, co, jak ogłosił minister spraw zagranicznych Subrahmanyam Jaishankar, ma przynosić już pierwsze efekty. Twierdzą, że zdołały uzgodnić przepłynięcie dwóch gazowców pod swoją banderą. Źródła w Iranie jednak zaprzeczyły tej informacji.
Od wybuchu konfliktu 28 lutego zaatakowano lub uszkodzono przynajmniej dziesięć tankowców. Obecnie ok. tysiąca statków jest uwięzionych na tym kluczowym szlaku.
Barbara Slavin z Stimson Center wątpi, by Chiny wysłały swoje siły, ponieważ irańska ropa nadal płynie tam bez zakłóceń. - Iran blokuje tylko te kraje, które mają powiązania z USA i Izraelem - powiedziała w rozmowie z telewizją Aljazeera.
Jak pisaliśmy w money.pl, choć Iran ogłosił blokadę Cieśniny Ormuz i atakuje przepływające przez nią tankowce, statki pod chińską banderą mają mieć zagwarantowane bezpieczeństwo. W drugą stronę irańska ropa, mimo wojny, wciąż trafia do Chin.
Jak podał Associated Press, część armatorów operujących w rejonie Zatoki Perskiej miała zacząć oznaczać jednostki jako "China Owner" (ang. chiński właściciel), licząc, że powiązanie z Chinami zmniejszy ryzyko ataku.
Źródło: Aljazeera, Reuters, PAP, AP