Jak podaje RMF FM, podczas negocjacji największe uwagi wnoszą Francja i Włochy, a w mniejszym stopniu Hiszpania i Austria. Spór nie dotyczy samej idei ograniczenia wjazdu, lecz sposobu wdrożenia i zakresu nowych reguł w ramach pakietu sankcji UE.
Paryż i Rzym mają przekonywać, że propozycja Komisji Europejskiej budzi wątpliwości prawne, m.in. w kwestii definicji "rosyjskiego bojownika" oraz tego, kto miałby potwierdzać udział w wojnie. W tle pojawia się też argument o potencjalnym wpływie ograniczeń na turystykę.
RMF FM zwraca uwagę, że to właśnie Francja, Włochy i Hiszpania wydają obecnie najwięcej wiz turystycznych Rosjanom, jak wynika z ostatniego Barometru Schengen. Zakaz wjazdu dla rosyjskich uczestników wojny był inicjatywą Estonii, a Polska od początku należała do państw najmocniej popierających takie ograniczenia.
"To byłaby broń atomowa". Ekspert o planie zastąpienia dolara
Sankcje za śmierć Nawalnego
Tymczasem kraje członkowskie UE zgodziły się w piątek jednomyślnie na nałożenie sankcji na sześciu Rosjan, którzy są zaangażowani w rozwój broni chemicznej, w szczególności epibatydyny. Toksyna ta została wykryta w ciele rosyjskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego i bardzo prawdopodobne, że była przyczyną jego śmierci.
Decyzja państw członkowskich oznacza, że osoby wpisane na listę sankcyjną nie mogą wjechać na terytorium UE, a ich aktywa zostają zamrożone. Zakazane jest też przekazywanie im, bezpośrednio lub pośrednio, funduszy oraz zasobów gospodarczych.
Na listę sankcyjną wpisano m.in. pracowników Centrum Naukowego Signal (SC Signal). To osoby, które prowadziły badania i publikowały prace dotyczące syntezy epibatydyny, a tym samym angażowały się w jej rozwój jako broni chemicznej. Wśród nich znalazł się Igor Babkin, kierownik laboratorium SC Signal.