Wicepremier chce pilnych wyjaśnień od giganta. "Zwrócę się z zadaniem"

- Zwrócę się do Mety z zadaniem pilnych wyjaśnień w zakresie przestrzegania DSA i eliminowania oszukańczych reklam na których koncern cały czas zarabia - zapowiedział w poniedziałek w rozmowie z Polską Agencją Prasową wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. DSA to unijny akt o usługach cyfrowych, który ma m.in. wspierać walkę z nielegalnymi treściami w sieci.

Wicepremier chce pilnych wyjaśnień od giganta. "Zwrócę się z zadaniem"Wicepremier chce pilnych wyjaśnień od giganta. "Zwrócę się z zadaniem"
Źródło zdjęć: © Adobe Stock, East News | Askar, Tomasz Jastrzebowski REPORTER, ZipZapic.com
Tomasz Sąsiada

Zapowiedź Gawkowskiego to kolejny głos w dyskusji, jaką wywołał piątkowy wpis prezesa InPostu Rafała Brzoski. Brzoska skrytykował w nim Metę, czyli właściciela m.in. Facebooka, Instagrama i WhatsAppa, za to, że "nieustająco toleruje fake newsy" dotyczące jego oraz innych osób publicznych. Biznesmen pokazał zrzut ekranu z opublikowanego na Facebooku fałszywego posta o tym, że rzekomo został zatrzymany przez policję.

W poniedziałek szef InPostu poinformował, że niedługo po piątkowym wpisie jego Instagram został zablokowany. Później udało mu się go odblokować. "Nieźle, co? Państwo w państwie - widać managementu nie można obrażać ani wywoływać do tablicy. No chyba że to przypadek" - skomentował. Głos na platformie X - zanim jeszcze zapowiedział w rozmowie z PAP zwrócenie się do Mety o wyjaśnienia - zabrał też Krzysztof Gawkowski.


WIDEO
Brzoska: Za 2 lata AI zastąpi 25 proc. zawodów


"Korporacja Meta powszechnie znana jako Facebook musi zrozumieć jedno: nie jest ponad prawem!" - napisał polityk. "Przypadek Rafała Brzoski pokazał, jak działa dziś biznesowy model platform społecznościowych: ktoś wykorzystuje cudzy wizerunek do oszustwa, Meta emituje reklamę, zarabia na niej, a odpowiedzialność próbuje przerzucić na anonimowego reklamodawcę. A dodatkowo kiedy ofiara, której wizerunek służy do okradania ludzi, zaczyna o tym głośno mówić, Meta po prostu ją blokuje. To cenzura w najczarniejszym wydaniu" - skomentował Gawkowski.

"To nie jest spór jednego przedsiębiorcy z globalną korporacją. To sprawa bezpieczeństwa milionów Polaków, którzy mogą stracić oszczędności przez oszukańcze reklamy, deepfake’i i fałszywe inwestycje. Meta ma pieniądze, technologię i możliwości, żeby skutecznie zatrzymywać takie treści. Ma też obowiązek to robić. Nie ma zgody na to, żeby na oszustwach zarabiały platformy, a rachunek płacili ich użytkownicy. Żądam od Mety realnych działań, a nie kolejnych deklaracji. Polska będzie egzekwować odpowiedzialność wielkich platform za bezpieczeństwo swoich użytkowników" - dodał.

W poniedziałek Meta w odpowiedzi na nasze pytania odniosła się do wpisu Rafała Brzoski o czasowym zablokowaniu jego konta na Instagramie. "Oszustwa są szkodliwe dla biznesu Meta, ponieważ krzywdzą poszczególne osoby i podkopują zaufanie do całego naszego ekosystemu reklamowego" - czytamy w nadesłanej nam odpowiedzi biura prasowego firmy. "Nikt nie chce takich treści: ani użytkownicy naszych platform, ani uczciwi reklamodawcy, ani regulatorzy, ani my sami. Jednak publiczne wymienianie z nazwiska i atakowanie naszych pracowników w sieci zagraża ich bezpieczeństwu i w żaden sposób nie przyczyni się do rozwiązania problemu" - napisała nam firma.

"Oszuści to zdeterminowani przestępcy, którzy stosują coraz bardziej wyrafinowane metody, by wyłudzać pieniądze i unikać wykrycia – zarówno na naszych platformach, jak i w całym internecie. Dlatego będziemy nieustannie inwestować w rozwój naszych narzędzi i technologii, które tylko w ubiegłym roku pozwoliły nam wykryć i usunąć ponad 159 milionów oszukańczych reklam na całym świecie – z czego 92 proc., jeszcze zanim ktokolwiek je zgłosił" - dodało biuro prasowe firmy. Wspomniało również, że koncern usunął reklamy zawierające oszustwa, do których odnosił się post Brzoski.

Polska przed implementacją kluczowych przepisów

Unijny akt o usługach cyfrowych (DSA), do którego odnosi się Krzysztof Gawkowski, ma m.in. chronić prawo do swobody wypowiedzi przed nadmiernym ograniczaniem ze strony platform, a zarazem – prawo użytkowników i użytkowniczek do prywatności. Ma również wspierać walkę z nielegalnymi treściami w sieci i zabezpieczać przed uzależniającymi funkcjami aplikacji, takimi jak niekończący się feed (nowe treści). Najwięcej obowiązków nakłada na największe platformy internetowe (VLOP-y), czyli m.in. Facebooka, TikToka, X czy YouTube’a.

Akt o usługach cyfrowych (DSA) jest pierwszą na świecie regulacją cyfrową (rozporządzeniem), która nakłada na firmy w całej UE odpowiedzialność za treści zamieszczane na ich platformach. W całości obowiązuje w krajach członkowskich od 17 lutego 2024 r.

W Polsce DSA nie został jeszcze zaimplementowany. W styczniu prezydent Karol Nawrocki zawetował nowelizację ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, która wdrażała DSA. Argumentował m.in., że ustawa może ograniczać wolność wypowiedzi.

Zawetowane przepisy zakładały m.in., że urzędnicy Urzędu Komunikacji Elektronicznej i Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji mogliby nakazywać platformom internetowym zablokowanie treści dotyczących 27 czynów zabronionych, zawierających m.in.: groźby karalne, namowę do popełnienia samobójstwa, pochwalanie zachowań o charakterze pedofilskim, propagowanie ideologii totalitarnych, a także nawoływanie do nienawiści i znieważanie na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych. W ustawie wymieniono też treści naruszające prawa autorskie czy odnoszące się do nielegalnej sprzedaży towarów lub nielegalnego świadczenia usług.

Obecnie w Sejmie procedowany jest kolejny projekt nowelizacji ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną oraz niektórych innych ustaw, która ma na celu skuteczne wdrożenie DSA.

Źródło: PAP, X, money.pl

Wybrane dla Ciebie