Pensja minimalna przebije psychologiczną granicę? "Mocno zawyżona propozycja"

Organizacje pracodawców nie kryją zaskoczenia propozycją związków zawodowych dotyczącą podwyżki pensji minimalnej w 2027 roku. - Nie widzimy potrzeby tak silnego wzrostu - mówi money.pl Łukasz Kozłowski z Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Pensja minimalna przebije psychologiczną granicę? "Mocno zawyżona propozycja"Pensja minimalna przebije psychologiczną granicę? "Mocno zawyżona propozycja"
Źródło zdjęć: © Adobe Stock | DEMI VAA SUNILA diy13, ZipZapic.com
Tomasz Setta

Związki zawodowe chcą, by pensja minimalna wzrosła w przyszłym roku o 8,2 proc., do poziomu co najmniej 5200 złotych brutto - dowiedział się money.pl. Taki postulat uzgodniły trzy centrale związkowe obecne w Radzie Dialogu Społecznego: NSZZ "Solidarność", Forum Związków Zawodowych i Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych. Pismo w tej sprawie trafiło już do ministra finansów Andrzeja Domańskiego.

Rząd przedstawi swoje kalkulacje i wstępną ofertę dotyczącą podwyżki pensji minimalnej najpóźniej do 15 czerwca. Później związki zawodowe i organizacje pracodawców zrzeszone w RDS będą miały czas na negocjacje tej stawki.

Tak wygląda codzienność w biznesie. "Częściej się nie udaje, niż udaje"

Przedstawiciele organizacji pracodawców, z którymi rozmawiamy, nie kryją zaskoczenia postulatem związkowców. Do tej pory eksperci mówili raczej o podwyżce w okolicach 50 złotych brutto, podczas gdy związki zawodowe oczekują blisko 400 złotych.

- To mocno zawyżona propozycja podwyżki minimalnego wynagrodzenia - komentuje dla money.pl Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich. Ekspert kilka tygodni temu wyliczał, że minimalna pensja nie powinna przekroczyć bariery 5 tys. złotych brutto. Aktualna stawka to 4806 złotych.

My jako Federacja Przedsiębiorców Polskich, ale też inne organizacje pracodawców, nie widzimy potrzeby tak znaczącego wzrostu. Pensja minimalna w Polsce już dziś przekracza poziom 50 proc. przeciętnego wynagrodzenia, wobec czego cele związane z systematycznym podnoszeniem minimalnej płacy zostały osiągnięte - mówi ekonomista.

Nasz rozmówca twierdzi, że zaproponowana przez związki przyszłoroczna podwyżka o 394 złote brutto - kilka razy wyższa od tego, co wynika z przepisów - odbije się na gospodarce i rynku pracy. - Tak silna podwyżka będzie skutkowała "wypłaszczeniem" siatki płac. W dolnych przedziałach wynagrodzeń premia za wyższy poziom kwalifikacji lub dłuższy staż pracy będzie siłą rzeczy mocno ograniczona - tłumaczy Łukasz Kozłowski.

- Pamiętajmy też o regionalnym zróżnicowaniu poziomu wynagrodzeń. To, co będzie adekwatną stawką w metropoliach, nie będzie już odpowiadać sytuacji w obszarach oddalonych od dużych miast - dodaje.

Ekspert przypomina również o tym, jak podwyżki pensji minimalnej mogą wpłynąć na poziom inflacji. - Czynnik, którego nie możemy ignorować w tej dyskusji, to aktualne zawirowania na rynkach energii. Duży wzrost minimalnego wynagrodzenia może przełożyć się w Polsce na szybsze wzrosty cen, zwłaszcza w usługach - przestrzega główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich.

"Mali przedsiębiorcy sobie nie radzą"

Wątpliwości co do propozycji związkowców ma również prof. Jacek Męcina z Konfederacji Lewiatan. Jak tłumaczy, co do zasady pensja minimalna powinna rosnąć w takim samym tempie, co wskaźnik cen towarów i usług. Ale w przepisach jest jeszcze jeden haczyk: jeśli rząd pomyli się z prognozami inflacji na dany rok i podniesie minimalne wynagrodzenie "za mocno", to kolejną podwyżkę może odpowiednio skorygować.

- Według wyliczeń naszych ekonomistów przyszłoroczna podwyżka minimalnego wynagrodzenia powinna wynosić po takiej korekcie 54 złote i 47 groszy, ponieważ inflacja wyniosła w zeszłym roku średnio 3,6 proc. - tłumaczy prof. Męcina. - W tym kontekście związki zawodowe przesadziły ze swoją propozycją. Strona pracodawców z pewnością będzie się rygorystycznie trzymać mechanizmów wynikających z ustawy. Zwłaszcza że w ostatnich latach minimalne wynagrodzenie rosło znacznie szybciej od inflacji - dodaje ekspert Konfederacji Lewiatan.

To wszystko przekłada się potem na koszty pracy. Cały czas otrzymujemy sygnały od małych przedsiębiorców, którzy nie radzą sobie ze spłaszczeniem siatki płac po dynamicznych podwyżkach minimalnej pensji w poprzednich latach. Dlatego to ważne dla nas, by trzymać się w tej dyskusji ustawowego wzrostu - komentuje w rozmowie z money.pl prof. Jacek Męcina.

Organizacje pracodawców reprezentowane w Radzie Dialogu Społecznego nie wypracowały jeszcze wspólnego stanowiska w sprawie przyszłorocznej podwyżki. Wiele wskazuje na to, że przedsiębiorcy chcą poczekać do połowy czerwca, kiedy będzie już znana wstępna, rządowa oferta w tej sprawie.

Jak szybko rosła dotąd pensja minimalna?

Coroczne podwyżki pensji minimalnej wynikają z mechanizmów zapisanych w ustawie o minimalnym wynagrodzeniu za pracę. Przepisy określają sposób obliczania minimalnej skali podwyżki. W drodze porozumienia organizacje pracodawców i związki zawodowe mogą zaproponować własną stawkę, a w razie braku takich uzgodnień podwyżkę ustala samodzielnie rząd. Co istotne, taka podwyżka może być wyższa, niż wynika to z przepisów. Tak minimalne wynagrodzenie zmieniało się w ostatnich latach:

  • 2023: dwie podwyżki* o łącznie 590 złotych (19,6 proc.) do 3600 złotych brutto,
  • 2024: dwie podwyżki o łącznie 700 złotych (19,4 proc.) do 4300 złotych brutto,
  • 2025: jedna podwyżka o 366 złotych (8,5 proc.) do 4666 złotych brutto,
  • 2026: jedna podwyżka o 140 złotych (3 proc.) do 4806 złotych brutto.

*Jeśli prognozowana inflacja na dany rok przekracza poziom 5 proc., to zgodnie z ustawą pensję minimalną podnosi się w dwóch terminach: na początku stycznia i lipca.

Tomasz Setta, dziennikarz money.pl

Wybrane dla Ciebie