finanse (strona 187 z 380)

Emerytury stażowe. "Solidarność" składa projekt w Sejmie. "Prezydent nie spełnił obietnicy"
212
5:21

Emerytury stażowe. "Solidarność" składa projekt w Sejmie. "Prezydent nie spełnił obietnicy"

"Solidarność" składa w Sejmie projekt ustawy o emeryturach stażowych. Związkowcy nie doczekali się spełnienia obietnicy przez prezydenta Andrzeja Dudę, postanowili działać na własną rękę. - Złożymy wniosek do pani marszałek, załącznikiem do tego będzie kilkadziesiąt kartonów z podpisami poparcia ustawy o emeryturach stażowych. I będziemy czekać na termin pierwszego czytania - powiedział w programie "Newsroom" Marek Lewandowski, rzecznik NSZZ "Solidarność". - Emerytury stażowe to prawo wyboru dla osób, które zaczęły pracę dużo wcześniej, by miały możliwość skorzystania z emerytury wcześniej. To będzie możliwość, a nie obligatoryjne świadczenie - dodał. Był też pytany, czy "Solidarność" liczy na to, że ustawa znajdzie przychylność w parlamencie. - Obawiam się, że niewielką. W 2015 roku zawarliśmy z prezydentem umowę programową, tam zawarliśmy ten postulat, on nie został przez 5 lat zrealizowany. W 2020 roku ponownie podpisaliśmy umowę, prezydent ponownie zobowiązał się do spełnienia tego postulatu i do dzisiaj się nie doczekaliśmy, dlatego wzięliśmy sprawy w swoje ręce i składamy obywatelski projekt w Sejmie. Woli politycznej, by to zrealizować, niestety nie ma i będziemy musieli jeszcze długo o to walczyć - odpowiedział.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Paweł Orlikowski Paweł Orlikowski
Pytanie o podwyżkę. To dobry moment? "Opada covidowy kurz, czas podwyżek"
235
3:28

Pytanie o podwyżkę. To dobry moment? "Opada covidowy kurz, czas podwyżek"

Inflacja szaleje, rosną przez to koszty życia. Rosną także wynagrodzenia. To dobry moment na upomnienie się o podwyżkę? - Boję się to powiedzieć, bo moi pracownicy też mogą słuchać tego wywiadu. Tak, to jest ten moment. Pracodawcy mieli swoje półtora miesiąca na początku roku, teraz pracownicy są dominujący. Jeżeli ktoś myśli o podwyżce, to kurz pocovidowy powoli osiada, pracodawcy wychodzą z problemów finansowych. Końcówka tego roku to dobry moment, jeżeli widzimy postępy w swojej pracy, wzrost kwalifikacji czy wzrost wydajności, to można porozmawiać z przełożonym o podwyżce. Warto się rozejrzeć, ile płacą gdzie indziej, by mieć twarde argumenty - powiedział w programie "Money. To się liczy" Krzysztof Inglot, prezes Personnel Service. - Argument rosnących kosztów życia to argument ludzki. To nie jest argument do podwyżki pensji. Masa rzeczy zależy od nas, do pracodawcy średnio trafiają problemy związane ze wzrostem kosztów. Bardziej trafia to, że gdzie indziej płacą więcej, a ktoś jest zaangażowany i nie chce zmieniać miejsca pracy. Jeżeli ktoś ma trudną sytuację życiową, warto o tym porozmawiać, nie ukrywać tego, to też może być argument w takiej dyskusji. Wynagrodzenia rosną, to też jest argument, płaca minimalna jest silnie podnoszona, w niektórych niewykwalifikowanych miejscach pracy wynagrodzenia dochodzą do 18, a nawet 22 złotych za godzinę. Więc jeśli ktoś za 22 złote pakuje rzeczy w centrum logistycznym to tym bardziej jeżeli ktoś jeździ karetką i naraża własne życie, powinien mówić, że wynagrodzenie na poziomie poniżej 22 złotych jest mało akceptowalne - dodał.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Paweł Orlikowski Paweł Orlikowski