orlen (strona 29 z 79)

Obajtkowi grozi odpowiedzialność prawna? "Jest symbolem degrengolady"
WIDEO

Obajtkowi grozi odpowiedzialność prawna? "Jest symbolem degrengolady"

W trakcie rozmowy z prof. Tomaszem Siemiątkowskim, ekonomistą ze Szkoły Głównej Handlowej, Paweł Pawłowski zwrócił uwagę, że Danielowi Obajtkowi może grozić odpowiedzialność karna m.in. za fuzję Orlenu z Lotosem czy za „cud przy dystrybutorach”. Czy istnieje możliwość jej uniknięcia? – Te wszystkie okoliczności, które pan redaktor wymienił, mogą skutkować postawieniem zarzutów czy odpowiedzialnością później cywilno-prawną, jak i karno-prawną. Zarówno pana Obajtka, ale nie tylko, bo i całego zarządu – stwierdził gość programu "Newsroom" WP. Wskazał też, że możliwości odpowiedzialności prawnej jest więcej, gdyż w ostatnim czasie wyszło, że Daniel Obajtek zaglądał do dokumentów tajnych bez stałego poświadczenia, a na podstawie jednorazowych pozwoleń. – Ustawa pozwala na wystąpienie o taką zgodę w szczególnych okolicznościach. Stąd też pytanie: co pisał we wnioskach? Jakie wskazał szczególne okoliczności? Może być nimi np. sytuacja, że wczoraj został prezesem, a dzisiaj jeszcze nie złożył wniosku. Albo złożył wniosek wczoraj, ale dzisiaj mu jeszcze nie przyznano certyfikatu. A on wiele razy występował o jednorazowe dostępy. Jeśli tak, to być może poświadczał nieprawdę we wnioskach – ocenił ekspert SGH. Podsumował, że "Obajtek jest symbolem degrengolady w świecie spółek Skarbu Państwa".
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Echa decyzji Obajtka. "Złamanie dobrych obyczajów"
WIDEO

Echa decyzji Obajtka. "Złamanie dobrych obyczajów"

Daniel Obajtek nie podał się do dymisji, jak zapowiadał, ale oddał się do dymisji obecnej rady nadzorczej, która prawdopodobnie zostanie odwołana po zbliżającym się nadzwyczajnym walnym zgromadzeniu akcjonariuszy Orlenu. Zdaniem ekonomisty prof. Tomasza Siemiątkowskiego ze Szkoły Głównej Handlowej najprawdopodobniej zrobił to, by otrzymać odprawę. – Pewna sekwencja doprowadziła do tej wczorajszej maskarady, bo tak trzeba to określić – stwierdził gość "Newsroom" WP i ocenił, że najpewniej w jego kontrakcie jest zapis, że w przypadku rezygnacji nie przysługuje mu odprawa właśnie. – To samo w sobie nie jest sensacyjne, że zastosowano ten trik. Bardziej niesmaczne jest to, w jaki sposób to zrobiono i po jakim czasie. Odprawa menedżerowi może się teoretycznie należeć. Nie chcę kontestować, czy miał do niej prawo, czy nie – prawo również w rozumieniu aksjologiczno-moralnym – tylko chodzi o to, że to wszystko nie trzyma się kupy. Mamy dzisiaj potężną publiczną spółkę w Polsce i jej prezes twierdzi, że odejdzie ze stanowiska. Po czym mijają trzy miesiące i on nie odchodzi, po czym kilka dni przed walnym zgromadzeniem, na którym miał zostać odwołany, zostaje odwołany przez "własną" radę nadzorczą – opisał. Dodał, że cała ta sytuacja się "wymyka nie tylko dobrym obyczajom, ale też cywilizowanym standardom korporacyjnym". – Przewodniczący rady, zapytany o to, dlaczego teraz odwołuje się pana Obajtka, po kilkusekundowym namyśle odpowiada: „bo taka była potrzeba”. Czyli to cały czas jest obraz tej degrengolady, która wynika z demoralizacji wszystkich ludzi, którzy te funkcje pełnili. A demoralizacja wynika z poczucia bezkarności – podsumował ekonomista SGH. Wskazał też, dlaczego jego zdaniem Daniel Obajtek nie poczekał na zmiany w radzie nadzorczej.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Obajtek odszedł dla odprawy? Ekonomista widzi drugie dno jego decyzji
WIDEO

Obajtek odszedł dla odprawy? Ekonomista widzi drugie dno jego decyzji

W money.pl opisaliśmy ogromną odprawę, na jaką może liczyć Daniel Obajtek przy odwołaniu. Ekonomistę ze Szkoły Głównej Handlowej prof. Tomasza Siemiątkowskiego nie dziwią podane przez nas kwoty. Zauważa, że Obajtek kierował ogromnym koncernem, więc takie sumy są tam na porządku dziennym. Zaraz jednak dodaje, że za jego decyzją może kryć się inna kwestia. – Być może jest tak, że wczorajsza uchwała o odwołaniu, niepodająca jej przyczyn, nie przywoływała okoliczności, które mogłyby wyłączyć konieczność zapłacenia odprawy. A gdyby to była uchwała nowej rady nadzorczej, w której ta nowa rada zawarłaby w niej uzasadnienie wskazujące na niezadowalający sposób wykonywania obowiązków przez pana Obajtka, to być może to by się komponowało z jakąś klauzulą w jego kontrakcie, która wskazywała na okoliczności niewypłacenia tej odprawy – wyjaśnia gość programu "Newsroom" WP. W jego ocenie w grę wchodzi jeszcze jedna kwestia: polisa ubezpieczeniowa. – Pan Obajtek w swojej działalności nie widzi żadnych problemów. Wczoraj zapytał, gdzie jest szkoda w Ostrołęce. Jeżeli on tego nie widzi, to rzeczywiście dużo wyparł ze swojej percepcji. Jeżeli okazałoby się, że powstało dużo obiekcji do działalności pana Obajtka i pojawią się określone roszczenia, to w dobrych polisach jest klauzula wskazująca okoliczność, kiedy ona działa. Mówiąc krótko: kiedy nie przysługuje ubezpieczonemu ochrona. Taką okolicznością bywa niedokończenie określonych projektów. To znaczy, że jeżeli np. został odwołany, a nie dokończył określonych projektów, to będzie chroniony – opisuje ekonomista. To znaczy, że nie można by mu było przypisać odpowiedzialności za szkodę rozpoczętych, ale niedokończonych projektów za jego kadencji.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Inwestorzy w euforii po odejściu Obajtka. "Pytanie, czy wprowadził ich wcześniej w błąd?"
WIDEO

Inwestorzy w euforii po odejściu Obajtka. "Pytanie, czy wprowadził ich wcześniej w błąd?"

Akcje Orlenu gwałtownie podskoczyły po informacji o oddaniu się przez Daniela Obajtka do dyspozycji rady nadzorczej. – Łatwo być kabotyńskim i próbować powiedzieć: "to oczywiste, bo pan Obajtek to facet bez kompetencji i odchodzi, to inwestorzy się cieszą". Ale to nie jest takie oczywiste – podkreślił prof. Tomasz Siemiątkowski, ekonomista z Wyższej Szkoły Handlowej. Dalej zaznaczył, że na razie mamy do czynienia z jednodniowym wzrostem, więc nie można mówić jeszcze o trendzie. – Po drugie, potrzebna jest analiza, dlaczego dzisiaj inwestorzy tak zainwestowali pozytywnie na zmianę. Być może zainwestują jeszcze pozytywniej po zmianie całego zarządu i rady nadzorczej, ale trzeba zderzyć ten fakt z wczoraj z innym faktem. Dlaczego tak gremialnie, całą większością, głosowali za fuzją z Lotosem? Być może teraz są zadowoleni, bo się okazuje, że dochodzą do nich informacje, których nie mieli. Czyli dzisiaj oceniają negatywnie pana Obajtka, ale wcześniej kupili jego obietnice – stwierdził ekspert w programie "Newsroom" WP. – Proszę pamiętać, że oni usłyszeli, że synergia przy transakcji z Saudi Aramco będzie wynosiła 10 mld zł. A się okazuje, że może wynieść 2,5 mld zł, a może nic nie wynieść. To jest kolejny wątek, który będzie trzeba przeanalizować: czy pan Obajtek, a może pan minister Sasin, przez swoje oświadczenia wprowadzili ich wcześniej w błąd? – podsumował nasz rozmówca.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski