orlen (strona 31 z 79)

Podwójny "cud na Orlenie". Prawnik: sprawa do rozliczenia
WIDEO

Podwójny "cud na Orlenie". Prawnik: sprawa do rozliczenia

- Odpowiedzialność prawną za transakcję sprzedaży Lotosu ponoszą Daniel Obajtek, prezes Orlenu, wszyscy członkowie zarządu spółki, wszyscy członkowie rady nadzorczej, a także pan premier Mateusz Morawiecki i minister Jacek Sasin. Bo oni wszyscy wyrazili zgodę na tę transakcję - powiedział w programie "Newsroom" WP prof. Michał Romanowski, specjalista w zakresie prawa cywilnego i handlowego. - Kolejne kwestie do rozliczenia to zakup Polska Press. Wiemy, że ta transakcja kosztowała Orlen ok. 200 mln zł. A także tzw. cud na Orlenie i to podwójny: przed świętami Bożego Narodzenia i przed wyborami. Tu już mówimy o zagrożeniu karą nawet do 25 lat więzienia. Należałoby zbadać także pieniądze wydawane przez Orlen na rozmaite fundacje, które wspierały rząd, np. na Polską Fundację Narodową. Trzeba się też przyjrzeć utworzeniu z PZU domu mediowego, za pomocą którego kierowane były wydatki na reklamę do mediów przychylnych władzy. Mówimy o wszystkich decyzjach, które były dyktowane nie interesem spółki, a interesem politycznym, do czego prezes Obajtek przyznawał się wiele razu. Mówił, że jest nominatem politycznym, mówił, że jest członkiem PiS i że działania Orlenu mają zmierzać do wspierania rządu. To się nie mieści w regułach prawa handlowego, które mówią o uczciwych, starannych, profesjonalnych działaniach menadżera - podkreśla ekspert.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Rola Jacka Sasina w fuzji Orlenu z Lotosem. Ekspert: to szokujące, nie rozumiem tej decyzji
WIDEO

Rola Jacka Sasina w fuzji Orlenu z Lotosem. Ekspert: to szokujące, nie rozumiem tej decyzji

Z raportu Najwyższej Izby Kontroli wynika, że aktywa Lotosu sprzedano za co najmniej 5 mld zł poniżej wartości. A być może kwota ta jest większa. Politycy koalicji rządzącej chcą rozliczenia Daniela Obajtka i Jacka Sasina. Pojawiają się pytania o rolę byłego ministra aktywów państwowych w tej transakcji.- To jest szokujące. Dostaję pytania ws. sprzedaży Lotosu, czy jest możliwe wyrażenie zgody przez radę ministrów, przez ministra Sasina na podstawie opinii doradców, którzy mówili, że nie mieli dostępu do informacji. I czy możliwe jest dokonanie transakcji na podstawie wyceny dokonanej 1,5 roku wcześniej i to bez weryfikacji, w sytuacji gdy warunki na rynku paliw po napaści Rosji na Ukrainę całkowicie się zmieniły - pytał w programie "Newsroom" WP prof. Michał Romanowski, specjalista w zakresie prawa cywilnego i handlowego. - Okazuje się, że to, co niemożliwe, staje się możliwe. Ja nie rozumiem, jak można na takich podstawach podejmować decyzję na temat infrastruktury krytycznej państwa i wchodzić w mariaż z Saudi Aramco, który jest kontrolowany przez Arabię Saudyjską, będącą monarchią absolutną. Minister Sasin tłumaczył się tym, że nie miał dostępu do informacji na temat tej transakcji, bo to jest tajemnica przedsiębiorcy. To jest po pierwsze nieprawda. Mogę wskazać przepisy, które przewidują dokonanie transakcji z dostępem do informacji. A po drugie, nawet jeśli hipotetycznie założyć, że nie ma dostępu do informacji, to się nie podejmuje takiej decyzji. Po prostu - uważa prof. Romanowski.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Nominaci PiS boją się zemsty rządu Tuska. "Obajtek sam się przyznał"
WIDEO

Nominaci PiS boją się zemsty rządu Tuska. "Obajtek sam się przyznał"

- Pojęcie "zemsta" jest mocno promowane przez odchodzących nominatów PiS, ale ja wolę nazywać rzeczy po imieniu - powiedział w programie "Newsroom" WP prof. Michał Romanowski, specjalista w zakresie prawa cywilnego i handlowego. – Zawsze jest problem z jakimś wpływem polityków na spółki skarbu państwa. Ale skala tego, co się działo w ostatnich ośmiu latach, jest wprost niewiarygodna. Żeby nie być gołosłownym, przypomnę wywiad prezesa Daniela Obajtka dla opiniotówrczego dziennika, w którym mówi, że nie jest hipokrytą i potwierdza, że jest nominatem partii PiS. Przyznał, że jego celem jest realizacja polityki PiS i wyrugowanie z Polski Niemców i Francuzów, a przykładów mogę podać więcej. To świadczy o tym, że staranne, profesjonalne zarządzanie spółką, powierzone prezesowi przez akcjonariuszy, znalazło się w stanie śmierci klinicznej. Doszło do prywatyzacji, ale nie w tym sensie, o którym myślał prof. Leszek Balcerowicz. To nie jest kwestia zemsty, a tego co prawo spółek przewiduje, a więc kontroli zarządzania spółką. Sprawdza się, czy prezes w swoich decyzjach kierował się celem pomnożenia majątku spółki. Raz do roku dochodzi do kontroli. Jeśli ocena jest negatywna, dochodzi do odmowy udzielenia absolutorium, a to może prowadzić do odpowiedzialności cywilnej a także karnej. Pierwszą jaskółkę już mamy. Odchodzący zarząd spółki Enea ogłosił, że wytoczył powództwo przeciwko byłym członkom zarządu i rady nadzorczej w związku z zaangażowanie spółki w projekt Ostrołęka. To nie jest zemsta, a skutek wymaganego prawem i zdrowym rozsądkiem rozliczenia, które pokaże, w jaki sposób odbywało się zarządzanie publicznym majątkiem. Na to wielokrotnie zwracał uwagę legendarny inwestor Warren Buffett. To jest próba zagłuszenia tego co jest nieuchronne, tego że czas bezkarności kończy się – uważa gość Wirtualnej Polski.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Obajtek nie wpuścił kontrolerów NIK. Ekspert: to świadczy o jednym
WIDEO

Obajtek nie wpuścił kontrolerów NIK. Ekspert: to świadczy o jednym

NIK złożyła 10 zawiadomień do prokuratury na sześć spółek Skarbu Państwa i cztery fundacje. Uniemożliwiły one przeprowadzenie kontroli wydatków marketingowych oraz przekazywanych darowizn. Czego boją się władze spółek? - Ewidentnie obawiają się tego, co w ramach audytów, które są nieuchronne, zostanie znalezione, zwłaszcza w kontekście odpowiedzialności osobistej członków zarządu, np. Orlenu. Tu chodzi o odpowiedzialność karną wynikającą z kodeksu spółek handlowych - powiedział w programie "Newsroom" WP prof. Michał Romanowski, specjalista w zakresie prawa cywilnego i handlowego. - Mówiąc prościej, działalność każdego zarządu jest oceniana, sprawdza się, czy zarządca w sposób profesjonalny i uczciwy gospodaruje powierzonymi mu pieniędzmi. Ocenia się, czy kieruje się interesem spółki i akcjonariuszy, czy interesem jakichś innych osób. Fakt niewpuszczenia do spółek kontrolerów NIK-u jest znamienny. Prawo do kontroli NIK wynika z Konstytucji. Izba jest organem ochrony prawa, jest takim "watchdogiem", odgrywa szczególną rolę w kontekście kontroli spółek Skarbu Państwa. Te spółki, które były przedmiotem kontroli NIK, są nie tylko spółkami Skarbu Państwa, ale także są to spółki o strategicznym znaczeniu z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa. Orlen jest jak kampania wschodnio-indyjska, to olbrzymia firma, której przychody sięgają blisko 60 proc. budżetu państwa. Determinacja, która była związana z odmową dopuszczenia kontrolerów NIK zagrożoną karą, świadczy o tym, że są elementy, o których zarządy wolałyby nie mówić, ale ten czas się zbliża – uważa ekspert.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski