Bezrobocie w Portugalii. Wykwalifikowani pracownicy uciekają do byłych kolonii

Do Angoli i Mozambiku za chlebem wyjeżdża co roku blisko 25 tysięcy obywateli Portugalii.

Kryzys w Portugalii nie zachęca ludzi do zostawania w kraju</br>
Źródło zdjęć: © Allie_Caulfield/CC BY 2.0/wikimedia

Angola i Mozambik to główne kierunki emigracji zarobkowej wykwalifikowanych Portugalczyków. Do obu tych byłych portugalskich kolonii w Afryce wyjeżdża co roku za chlebem blisko 25 tysięcy obywateli Portugalii.

Pomimo nasilonej od 2008 r. emigracji portugalskich specjalistów do Angoli, ta dawna kolonia nadal potrzebuje tysięcy wykwalifikowanych pracowników. Zatrudniają ich głównie koncerny międzynarodowe, coraz śmielej inwestujące w Angoli. Skala zjawiska jest bardzo duża. Szacuje się, że tylko w ciągu ostatnich czterech lat do Angoli wyjechało ponad 80 tys. Portugalczyków.

Firmy zatrudniające przybyszów z Europy w Angoli i innych byłych portugalskich koloniach najczęściej poszukują inżynierów budowlanych, informatyków, serwisantów maszyn i urządzeń, a także specjalistów z branży paliwowej i bankowości.

Poza Angolą stosunkowo duży odsetek Portugalczyków udaje się też do Mozambiku. W tej byłej portugalskiej kolonii jest ich już ponad 30 tysięcy.

Nasilenie obecności portugalskiej siły roboczej krytykowane jest przez część afrykańskich ekspertów, według których przybysze zabierają pracę miejscowej ludności. Zdaniem angolskiego ekonomisty Alvesa da Rochy polityczne elity Portugalii nie robią nic, aby powstrzymać masową ucieczkę swoich młodych specjalistów.

_ - Lizbona spokojnie przygląda się odpływowi wykwalifikowanej siły roboczej, niepotrzebnej w ojczyźnie. Eksportuje do Angoli swoje bezrobocie, licząc, że w ten sposób uda się jej pokonać kryzys. My tymczasem sami mamy problem z blisko 30-procentowym bezrobociem _ - ocenił da Rocha.

Wyjazd do Afryki jest dla wielu Portugalczyków receptą na bezrobocie, które w ich ojczyźnie wynosi 15 proc. Przyznają, że ich pensje na Czarnym Lądzie nie odbiegają znacząco od tego, co zarabiali w ojczyźnie przed utratą pracy. Najbardziej poszukiwani inżynierowie budownictwa otrzymują zwykle od 1200 do 2000 euro. Ich wydatki na codzienny transport do pracy i opłaty za mieszkanie z reguły pokrywają pracodawcy.

Manuel Brito, 40-letni emigrant z Lizbony, przyznaje, że zdecydował się na wyjazd do Luandy w związku ze słabą sytuacją macierzystej firmy w Portugalii, która planowała zwolnienia. Jedyną ochroną przed utratą pracy był wyjazd do tworzonego w tej byłej kolonii przedstawicielstwa.

_ - Nie zastanawiałem się długo nad propozycją. Muszę utrzymać żonę i sześcioletniego syna, a na rodzimym rynku nie miałbym szans na szybkie zatrudnienie. Tu tymczasem koncentruję się jedynie na pracy, mimo że nie zarabiam fortuny. Brak życia prywatnego pomaga mi skupić się na karierze zawodowej _ - powiedział Brito, który na co dzień odpowiada za serwis maszyn budowlanych.

Tymczasem Ines Espirito Santo z Centrum Badań i Studiów Socjologicznych w Lizbonie (CIES) przyznaje, że aktualnie zarówno Angola, jak i Mozambik znajdują się wśród głównych kierunków wyjazdów zawodowych Portugalczyków. - _ Jednym z ułatwień w pracy w tych byłych afrykańskich koloniach jest wspólnota języka i historii _ - dodaje.

Większość emigrantów zarobkowych wyrusza do Angoli i Mozambiku bez rodzin z obawy o wysoki poziom przestępczości. Sami tymczasem często są ofiarami pobić, wymuszeń i szantażu. Średnio co roku ofiarą miejscowych przestępców pada kilkuset przybyszów z Portugalii. Od kilku do kilkunastu z nich traci życie - wynika z policyjnych statystyk. Nierzadko popadają też w depresję i nałogi.

_ - Podczas mojego blisko dwuletniego pobytu w Angoli zobaczyłem niewiele. Moje życie ogranicza się tu do pracy. Po zakończeniu zmiany udaję się bezpośrednio do domu, który na szczęście jest oddalony o pięć minut od mojej firmy _ - zauważył Manuel Brito.

Powiększająca się co roku średnio o 20 tys. nowych osób portugalska emigracja w Angoli zdominowana jest przez mężczyzn. _ - Większość z nich po kilkuletnim pobycie na obczyźnie osłabia więzi z pozostawioną w kraju rodziną. 80 proc. znanych mi rodaków ma w Angoli kochanki lub żyje w związku z miejscowymi kobietami, z którymi zazwyczaj mają dzieci. Tylko nieliczni zainteresowani są powrotem do swej portugalskiej rodziny _ - dodaje.

Wybrane dla Ciebie
Niespodziewany ruch Iraku w sprawie ceny ropy
Niespodziewany ruch Iraku w sprawie ceny ropy
Zwolnienia grupowe u wydawcy Onetu, "Faktu" i "Newsweeka". Trwają rozmowy ze związkowcami
Zwolnienia grupowe u wydawcy Onetu, "Faktu" i "Newsweeka". Trwają rozmowy ze związkowcami
Koniec RegioJet w Polsce. Media: Zwolnieni mieli nie dostać odpraw
Koniec RegioJet w Polsce. Media: Zwolnieni mieli nie dostać odpraw
Rachunki za prąd mają być prostsze. Rząd przyjął projekt
Rachunki za prąd mają być prostsze. Rząd przyjął projekt
Chińczycy ostrzą sobie zęby na fabryki Stellantisa w Europie. Rozmowy trwają
Chińczycy ostrzą sobie zęby na fabryki Stellantisa w Europie. Rozmowy trwają
Nowe konta inwestycyjne. Rząd przyjął projekt ustawy
Nowe konta inwestycyjne. Rząd przyjął projekt ustawy
Upadł rząd w Rumunii. W tle duże reformy fiskalne
Upadł rząd w Rumunii. W tle duże reformy fiskalne
Nowe taryfy za energię. Oto plan rządu dla firm
Nowe taryfy za energię. Oto plan rządu dla firm
Ministerstwo zawiesza licencję znanego doradcy. Jest oświadczenie
Ministerstwo zawiesza licencję znanego doradcy. Jest oświadczenie
"Abstrakcja". Zdumienie po propozycji Czarnka ws. skupu pustostanów
"Abstrakcja". Zdumienie po propozycji Czarnka ws. skupu pustostanów
Miliardy z SAFE. Polska będzie pierwszym krajem z podpisaną umową
Miliardy z SAFE. Polska będzie pierwszym krajem z podpisaną umową
Brytyjskie sankcje uderzają w rekruterów. Wysyłają migrantów do walk. "Barbarzyństwo"
Brytyjskie sankcje uderzają w rekruterów. Wysyłają migrantów do walk. "Barbarzyństwo"