Polska chce miejsca przy stole. Jest reakcja Niemiec
Niemiecki rząd odniósł się do słów Radosława Sikorskiego, który stwierdził, że Polska powinna mieć miejsce przy stole negocjacyjnym w sprawie Ukrainy. Berlin zapewnia, że wszelkie europejskie działania dotyczące wojny będą koordynowane z Warszawą, jednocześnie podkreślając, że obecnie nie trwają żadne negocjacje z Rosją.
W wywiadzie dla "Frankfurter Allgemeine Zeitung" minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski odniósł się do roli europejskich państw w ewentualnych negocjacjach dotyczących Ukrainy. Zwrócił uwagę, że kraje położone między Morzem Bałtyckim, Czarnym i Adriatyckim są bardziej bezpośrednio narażone na skutki rosyjskiej agresji niż Niemcy.
Między Morzem Czarnym, Bałtyckim i Adriatyckim w UE żyje 120 mln ludzi, a łącznie ze Skandynawią to 150 mln ludzi, którzy są o wiele bardziej bezpośrednio zagrożeni rosyjską agresją niż Niemcy – powiedział szef polskiej dyplomacji.
Sikorski ocenił również, że dotychczasowy francusko-niemiecki tandem nie jest już wystarczający dla funkcjonowania rozszerzonej Unii Europejskiej.
Bessa bez paniki? Filozof przypomina o priorytetach
– Nie można ignorować jednej trzeciej UE. Francusko-niemiecki silnik jest zbyt mały, aby napędzać tak duży pojazd, jakim stała się UE – stwierdził.
Minister podkreślił także, że Polska domaga się swojego miejsca przy ewentualnym stole negocjacyjnym. Argumentował, że Warszawa jest zarówno sąsiadem Ukrainy, jak i Rosji, a dodatkowo ponosi ryzyko związane z trwającą wojną.
Berlin odpowiada: będziemy współpracować z Polską
Do wypowiedzi polskiego ministra odniósł się rzecznik niemieckiego rządu Stefan Kornelius. Jak przekazała agencja dpa, zapewnił on, że wszelkie europejskie działania negocjacyjne dotyczące Ukrainy będą ściśle koordynowane z polskim rządem.
Jednocześnie zaznaczył, że obecnie nie jest właściwy moment na dyskusję o składzie ewentualnych formatów negocjacyjnych.
– Nie jest to odpowiedni moment na dyskusję o formatach ani o udziale – powiedział Kornelius.
Rzecznik zwrócił uwagę, że obecnie nie toczą się żadne negocjacje, a Rosja nie wyraziła gotowości do rozpoczęcia rozmów. Dodał również, że Niemcy nie mają wiodącej roli w decydowaniu o tym, kto miałby uczestniczyć w potencjalnych negocjacjach.
W przyszłym tygodniu kanclerz Friedrich Merz ma gościć w Berlinie przywódców Francji, Wielkiej Brytanii, Włoch i Polski podczas spotkania w formacie E5. Rozmowy mają dotyczyć m.in. wyników szczytu G7, posiedzenia Rady Europejskiej oraz przygotowań do nadchodzącego szczytu NATO.