Co kryją puszki z rybami? Nieapetyczne wyniki kontroli
Apetyczne zdjęcie na puszce nie zawsze odpowiada jej zawartości. Najnowsza kontrola Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych dowodzi, że w wielu sklepach występują poważne nieprawidłowości. Klienci płacą za ryby, których w opakowaniu często brakuje.
Rynek spożywczy w Polsce podlega ścisłym regulacjom, jednak rosnące koszty produkcji i wszechobecna presja na obniżanie cen sprawiają, że niektórzy producenci szukają oszczędności tam, gdzie nie powinni. Państwowi kontrolerzy postanowili sprawdzić, co dokładnie trafia na stoły Polaków sięgających po przetwory rybne. Jak informuje portal Rynek Zdrowia, powołując się na dane rządowe, Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych wzięła pod lupę ponad stu producentów oraz sprzedawców detalicznych. Wyniki tych działań rzucają cień na jakość oferowanych produktów, ponieważ uchybienia stwierdzono w zdecydowanej większości skontrolowanych miejsc. Zamiast pełnowartościowego posiłku, konsumenci nierzadko otrzymują towar niezgodny z deklaracjami na etykiecie.
Najpoważniejszym i najczęściej powtarzającym się problemem okazało się samo oznakowanie produktów. Inspektorzy zwrócili uwagę, że niemal połowa badanych partii towaru posiadała wady w tym zakresie. Tego typu praktyki to poważny cios w zaufanie klientów, zwłaszcza gdy handel detaliczny opiera się na przejrzystości i jasnych deklaracjach. Producenci zapominali o podaniu pełnych informacji o wartościach odżywczych lub pomijali obecność kluczowych alergenów. Zdarzały się również sytuacje, w których skład opisano w sposób skrajnie nieprecyzyjny. Częstą praktyką było wpisywanie na opakowaniu ogólnego hasła o zastosowaniu oleju roślinnego, bez wskazania, czy był to tańszy tłuszcz rzepakowy, czy słonecznikowy. W niektórych przypadkach wykryto nawet obecność kwasu benzoesowego, o którym producent w ogóle nie poinformował kupujących.
Polacy go uwielbiają! Najlepszy kurort w kraju?
Mniej ryby w rybie i ukryte mankamenty
Poza błędami na papierze, kontrolerzy zbadali również samą zawartość puszek i słoików. Tu również rzeczywistość często rozmijała się z obietnicami. Znaczna część produktów charakteryzowała się zupełnie innymi parametrami fizykochemicznymi, niż wskazywała na to specyfikacja. Dotyczyło to przede wszystkim drastycznych rozbieżności w zawartości tłuszczu, białka oraz soli. Kiedy w gospodarce szaleje inflacja, obniżanie jakości przy zachowaniu dotychczasowej ceny staje się dla niektórych firm pokusą nie do odparcia. Klienci płacili również za ryby, których fizycznie było w opakowaniu mniej, niż deklarowano, a braki te uzupełniano tańszymi dodatkami lub zalewą. Zastrzeżenia wzbudzał czasem sam wygląd przetworów, w tym nietypowy kolor, nieodpowiednia konsystencja czy niedbały sposób ułożenia śledzi.
W obliczu takich wyników kontroli konsumenci muszą zachować szczególną czujność. Eksperci z IJHARS przypominają, że wielkość puszki bywa złudna i nie powinna być głównym kryterium wyboru podczas codziennych wizyt w markecie. Kluczową informacją dla portfela i zdrowia kupującego jest masa produktu po odsączeniu zalewy oraz procentowy udział samej ryby w całkowitym składzie. Warto również wnikliwie czytać nazwy, ponieważ unijne przepisy dopuszczają sytuację, w której pod popularną nazwą "sardynka" kryją się inne gatunki ryb śledziowatych. Warunkiem jest jednak to, by na etykiecie znalazła się zarówno nazwa zwyczajowa, łacińska nazwa gatunku, jak i dokładne miejsce połowu, co wymaga od nas większej świadomości konsumenckiej.
Ostrożność należy zachować także przy stoiskach z produktami sprzedawanymi na wagę. Robiąc codzienne zakupy, powinniśmy bezwzględnie wymagać od sprzedawców pełnego profesjonalizmu i przestrzegania prawa. W przypadku marynat oferowanych luzem, sprzedawca ma bezwzględny obowiązek udostępnić pełne dane o składzie i producencie w sposób łatwo widoczny, bez konieczności dopytywania o to personelu. Zawsze warto też weryfikować daty minimalnej trwałości oraz stosować się do zaleceń dotyczących przechowywania po otwarciu, co pozwala uniknąć poważnych problemów zdrowotnych. Weryfikacja etykiet to obecnie najlepsza tarcza obronna przed rynkowymi nieścisłościami i próbami naciągania klientów.