Sądny dzień dla banków. Problemem nie WIBOR, a klauzule
W czwartek TSUE ogłosi wyrok w sprawie WIBOR-u. Jednak dla banków kluczowe może okazać się nie samo istnienie wskaźnika, lecz to, w jaki sposób skonstruowały w umowach klauzule zmiennego oprocentowania. To właśnie one mogą przesądzić o kierunku tysięcy sporów z kredytobiorcami.
12 lutego Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wyda wyrok w głośnej sprawie dotyczącej WIBOR-u. Czwartkowe orzeczenie może okazać się punktem zwrotnym. Albo domknie spór i dopisze ostatni rozdział historii wskaźnika, albo – przeciwnie – otworzy nową, wieloletnią sagę prawną.
Sprawa dotyczy klienta PKO BP, który 1 sierpnia 2019 r. zawarł z bankiem umowę kredytu hipotecznego na kwotę ponad 400 tys. zł, z 20-letnim okresem spłaty i oprocentowaniem opartym na wskaźniku WIBOR 6M. Był to okres niskich stóp procentowych i relatywnie taniego finansowania.
Po kilku latach kredytobiorca pozwał bank. Zarzucił mu, że nie dopełnił obowiązku rzetelnego, jasnego i pełnego poinformowania o zasadach działania zmiennego oprocentowania, w szczególności o sposobie ustalania wskaźnika referencyjnego.
"To się nie wydarzyło". Ekonomista: dlatego trwa dziś walka cenowa
W pozwie wskazano również, że banki – w tym PKO BP – mają realny wpływ na wysokość WIBOR-u, niezależnie od faktycznych warunków panujących na rynku międzybankowym. Zdaniem powoda mechanizm ten może prowadzić do uzyskiwania przez bank "ukrytej marży", podczas gdy kredytobiorca nie ma żadnego wpływu na sposób kształtowania wskaźnika.
WIBOR pod ostrzałem, ale to nie on jest w centrum sporu
Na wyrok od miesięcy czeka zarówno sektor bankowy, jak i kancelarie reprezentujące konsumentów. Obie strony wskazują na kolejne korzystne dla siebie rozstrzygnięcia i liczbę prawomocnych wyroków. Na razie to banki wygrywają większość spraw, choć napływ pozwów wyraźnie przyspiesza.
Jak pisaliśmy w listopadzie, do września ubiegłego roku w sądach zarejestrowano 3149 nowych spraw dotyczących umów z WIBOR-em – o 62 proc. więcej niż w całym poprzednim roku. Od początku 2024 r. do sądów trafiło łącznie 5090 pozwów. Większość spraw kończy się oddaleniem powództwa korzystne dla klientów wyroki pozostają marginesem.
Początkowo kancelarie próbowały podważać sam WIBOR jako wskaźnik referencyjny i na tej podstawie budowały strategie procesowe. Z czasem uznały jednak, że to ślepa uliczka. Nie wykazano bowiem, by banki manipulowały wskaźnikiem, a sam WIBOR – jako kluczowy wskaźnik referencyjny – funkcjonuje zgodnie z unijnym rozporządzeniem BMR. Jego konstrukcja i nadzór nie podlegają swobodnej ocenie sądów krajowych.
Co innego postanowienia umowne. Każdy kredytobiorca może zakwestionować w sądzie postanowienia swojej umowy – niezależnie od tego, czy zawiera ona WIBOR, czy inny wskaźnik. I to właśnie ten kierunek zyskał na znaczeniu.
Dotychczas jednak "polowanie" na błędy prowadzące do unieważnienia umowy i tzw. darmowego kredytu przypominało szukanie igły w stogu siana. Nowy impuls przyniosły działania Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. W centrum uwagi znalazły się klauzule zmiennego oprocentowania.
W komunikacie z 26 stycznia UOKiK poinformował, że prezes Tomasz Chróstny uznał klauzule stosowane przez PKO BP dotyczące zmiany oprocentowania kredytu konsumenckiego za niedozwolone. Zakazał ich stosowania i nałożył na bank karę w wysokości blisko 80 mln zł. Sprawa dotyczyła postanowień zawartych w aneksach do umów kredytu w rachunku płatniczym. Urząd zakwestionował zapisy regulujące zasady zmiany oprocentowania limitu odnawialnego.
Analizowane postanowienia przewidywały możliwość jednostronnej zmiany oprocentowania przez bank po spełnieniu określonych przesłanek. Zdaniem UOKiK takie mechanizmy są dopuszczalne, o ile warunki zmiany są sformułowane jednoznacznie, precyzyjnie i w sposób pozwalający konsumentowi zweryfikować ich zastosowanie.
"Bank jako silniejsza strona umowy powinien działać profesjonalnie i transparentnie. Klauzule dotyczące zmiany oprocentowania muszą być sformułowane tak, aby konsument wiedział, kiedy i w jaki sposób mogą zmienić się koszty kredytu" – podkreśla prezes UOKiK Tomasz Chróstny, cytowany w komunikacie.
Klauzule zmiennego oprocentowania – słaby punkt umów
Przeanalizowaliśmy 11 orzeczeń pod kątem klauzul zmiennego oprocentowania: siedem wyroków sądów krajowych oraz cztery rozstrzygnięcia Trybunału Sprawiedliwości UE, w tym jedną opinię rzecznika generalnego, która często zapowiada kierunek ostatecznego wyroku.
W zestawieniu znalazły się m.in.:
- Sąd Okręgowy w Warszawie (XXIII Ga 763/24),
- Sąd Rejonowy w Warszawie (I C 1046/23),
- Sąd Rejonowy w Grodzisku Mazowieckim (I C 529/24),
- Sąd Okręgowy w Olsztynie (I C 207/25),
- Sąd Rejonowy w Cieszynie (I C 523/25),
- Sąd Apelacyjny w Białymstoku (I ACa 1161/22),
- Sąd Apelacyjny w Poznaniu (I ACa 535/23),
- a także wyroki TSUE w sprawach C-125/18, C-265/22, C-300/23 oraz opinia rzecznika generalnego w sprawie C-471/24.
Z tych orzeczeń wyłania się wspólny wniosek. Klauzule zmiennego oprocentowania w umowach kredytowych – zwłaszcza oparte na wskaźnikach referencyjnych takich jak WIBOR – mogą zostać uznane za nieuczciwe, jeśli naruszają wymóg przejrzystości i obowiązek informacyjny wobec konsumenta.
Dla sądów kluczowe jest to, czy przeciętny konsument został poinformowany w sposób jasny i zrozumiały o istocie wskaźnika referencyjnego: kto nim zarządza, według jakiej metodologii jest wyznaczany oraz jakie czynniki wpływają na jego zmiany. Równie istotne jest to, czy klient miał realną możliwość oszacowania potencjalnych konsekwencji ekonomicznych mechanizmu zmiany oprocentowania.
Brak takiej informacji może prowadzić do uznania, że doszło do naruszenia równowagi stron na niekorzyść konsumenta.
Informacja, ryzyko i przejrzystość. Tego oczekują sądy i TSUE
Radca prawny Wojciech Bochenek z kancelarii Bochenek, Ciesielski i Wspólnicy, która prowadzi sprawy konsumenckie, wskazuje w rozmowie z money.pl, że zarówno orzecznictwo, jak i decyzja Prezesa UOKiK pokazują, że ocena takich postanowień powinna obejmować dwa elementy analizowane łącznie: treść umowy oraz sposób działania banku.
– Po pierwsze, same postanowienia umowne muszą być sformułowane w sposób prosty, precyzyjny i weryfikowalny. Konsument powinien móc – na podstawie zapisów umowy – odtworzyć mechanizm zmiany oprocentowania i sprawdzić, czy bank zastosował go prawidłowo – wyjaśnia prawnik.
Jak przypomina, już w latach 90. Sąd Najwyższy w swoich uchwałach wskazywał na konieczność przejrzystości i obiektywności klauzul zmiennego oprocentowania. Zdaniem Bochenka ten kierunek pozostaje aktualny – parametry wpływające na zmianę oprocentowania muszą być jednoznaczne i konkretne.
Drugim elementem jest wypełnienie obowiązku informacyjnego. – Istotne jest, na podstawie jakich informacji konsument podejmował decyzję o zawarciu umowy oraz czy przekazane dane pozwalały mu ocenić potencjalne skutki finansowe w przyszłości. Analizie podlega to, jakie informacje bank przedstawił o mechanizmie zmiennego oprocentowania, jakie ryzyka z nim wiązał i jaka mogła być skala zmian – wskazuje radca prawny.
Zwraca również uwagę na rejestr klauzul niedozwolonych prowadzony przez UOKiK, w którym znajdują się postanowienia dotyczące zmiennego oprocentowania – m.in. pod wpisem nr 4107.
Jak podkreśla, kwestia obowiązku informacyjnego wyraźnie wybrzmiewa także w orzecznictwie TSUE. – Niezależnie od tego, czy chodzi o kredyt frankowy, konsumencki czy złotowy, zarówno treść warunków umownych, jak i informacje przekazane przez bank powinny umożliwić kredytobiorcy przewidzenie ekonomicznych konsekwencji zobowiązania – podsumowuje Wojciech Bochenek.
Karolina Wysota, dziennikarka money.pl