Według gubernatora obwodu tulskiego Dmitrija Miljajewa szczątki zestrzelonych dronów spadły na dwa budynki mieszkalne w Tule.
Ponadto doszło do upadku bezzałogowego statku powietrznego na teren centrum sortowania Wildberries, po czym wybuchł pożar - oświadczył gubernator w serwisie Telegram.
Miljajew dodał, że w wyniku zdarzenia nikt nie zginął.
WIDEOSkoro Polacy zarabiają więcej, to dlaczego uważają, że biednieją? Analityk odpowiada
Od pierwszej połowy lipca ciesząca się ogromną popularnością wśród Rosjan platforma Wildberries była celem ponad 10 ataków na swoje magazyny i centra logistyczne w Rosji i na okupowanym Krymie.
Od małego sprzętu gospodarstwa domowego po samochody, a nawet traktory - rosyjskie małe i większe przedsiębiorstwa sprzedają na platformie szeroki asortyment towarów i w dużej mierze opierają swoje przychody na handlu z ogłoszeń na stronie platformy. Pozycja Wildberries w Rosji jest często porównywana do amerykańskiego Amazona.
Podczas jednego z poprzednich ataków obiekt firmy w obwodzie samarskim spłonął doszczętnie, o czym informowały rosyjskie władze. Niektóre uderzenia pochłonęły ofiary w ludziach, a straty poniesione zarówno przez samego giganta e-commerce, jak i współpracujące z nim przedsiębiorstwa szacowane są na miliony dolarów.
W ostatnich tygodniach dochodziło także do ukraińskich uderzeń w głównego konkurenta spółki i drugą największą platformę handlową w Rosji - Ozon.
Kijów stoi na stanowisku, że obiekty firm e-commerce są uzasadnionymi celami wojskowymi, ponieważ służą do zaopatrywania rosyjskiej armii na froncie.
W lipcu prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podkreślił, że wielkie obiekty logistyczne i magazyny są atakowane ze względu na wykorzystywanie ich do dostarczania objętych sankcjami komponentów do produkcji dronów i sprzętu nawigacyjnego.
Podczas trwającej pełnoskalowej wojny Rosja wielokrotnie atakowała centra logistyczne i obiekty największych w Ukrainie firm kurierskich i platform e-commerce, zabijając przy tym ich pracowników.