WAŻNE
TERAZ

Anglia była o krok od pożegnania się z mundialem. Kane bohaterem!

Wchodzi cło na paczki z Chin. Allegro zabiera głos

- Wprowadzenie opłaty 3 euro od niskowartościowych przesyłek może częściowo wyrównać warunki konkurencji na polskim i europejskim rynku e-commerce, ograniczając przewagę cenową platform spoza UE - ocenia nowe cła na przesyłki z krajów spoza Wspólnoty rzecznik Allegro Marcin Gruszka. Zaznacza jednak, że nie jest to remedium na wszystkie problemy.

"Dobry początek, ale to za mało". Allegro ocenia nowe cła na paczki z Chin"Dobry początek, ale to za mało". Allegro ocenia nowe cła na paczki z Chin
Źródło zdjęć: © Adobe Stock | MOZCO Mat Szymański, ©Leika production - stock.adobe.com, ZipZapic.com
Bartłomiej ChudyTomasz Sąsiada

Od środy 1 lipca obowiązuje tymczasowe cło od tanich paczek spoza UE, zamawianych przez internet. Dotychczas takie przesyłki do kwoty 150 euro były z cła zwolnione, ale Unia postanowiła to zwolnienie uchylić. Cło wynosi 3 euro za każdą pozycję towarową w zgłoszeniu celnym. Zmiany dotyczą osób kupujących towary przez internet z państw spoza UE (np. z Chin, USA, Wielkiej Brytanii, Turcji) i podmiotów zgłaszających organom celnym takie towary do odprawy. Cła nie płaci konsument, tylko sprzedawca, platforma internetowa lub ich przedstawiciel zgłaszający towar do odprawy.

"Zwolnienie z cła takich przesyłek było nadużywane poprzez zaniżanie ich wartości i sztuczne dzielenie przesyłek. Znacząco wzrosła wielkość przywozu takich przesyłek i konieczna stała się ochrona konkurencyjności unijnych przedsiębiorców oraz interesów finansowych UE i jej państw członkowskich" – tak o planie wprowadzenia opłat pisało polskie Ministerstwo Finansów i Krajowa Administracja Skarbowa.

Jak te zmiany oceniają działający w Polsce przedstawiciele branży? - Wprowadzenie opłaty 3 euro od niskowartościowych przesyłek może częściowo wyrównać warunki konkurencji na polskim i europejskim rynku e-commerce, ograniczając przewagę cenową platform spoza UE, które dziś masowo korzystają z luk w systemie celnym - komentuje dla money.pl rzecznik Allegro Marcin Gruszka.

- Dla rynku przesyłek oznacza to również większą przejrzystość i lepszą kontrolę strumienia paczek trafiających do UE. Kupujący zwracają uwagę nie tylko na jakość i cenę produktów, ale też np. szybkość dostawy czy bezpieczeństwo zwrotów. Cena pozostaje oczywiście ważnym wyznacznikiem z punktu widzenia konsumenta i to jest zrozumiałe, ale jeśli w zalewie tanich produktów, których taniość jest często wynikiem specjalnych państwowych subsydiów, doszczętnie utopimy rodzimych producentów, to obudzimy się w nowej niekontrolowanej zależności od dostawców spoza Europy - zwraca uwagę.

- Zmiana w unijnym podejściu do importu z Chin oznacza więc z naszego punktu widzenia głównie częściowe wyrównanie szans między produktami importowanymi, a tymi produkowanymi lokalnie. Na koniec dnia sytuacja, w której przesyłka z Chin kosztuje mniej niż przesłanie czegokolwiek nawet z jednej dzielnicy Warszawy do drugiej, nie jest normalna - podkreśla.

Zaznacza przy tym, że nie jest to jednak rozwiązanie bez wad, którego nie da się obejść. - Istnieje realne ryzyko, że gracze spoza Europy dostosują swoje modele biznesowe, np. poprzez korzystanie z centrów fulfilment w UE, lub będą bardziej korzystać z subsydiów państwowych, w szczególności z Chin – tłumaczy. I dodaje, że może to ponownie zaburzyć równe szanse.

"Dobry początek"

- Dlatego sama opłata powinna być traktowana jako element szerszej reformy, a kluczowe pozostaje skuteczne egzekwowanie przepisów zarówno celnych, jak i tych dotyczących nadzoru rynku czy bezpieczeństwa produktów. Pamiętajmy też, że planowana opłata niekoniecznie jest związana z wartością tego, co jest w danej paczce. Na pewno jest to dobry początek i krok w stronę ochrony europejskiej przedsiębiorczości. Ale to ciągle za mało, żeby konkurencja w handlu była w pełni uczciwa i oparta na dokładnie tych samych zasadach - ocenia.

- Raport e-Izby pokazał skalę tego, z czym mierzymy się nie tylko my, ale też reprezentowane przez nas głównie małe i średnie przedsiębiorstwa, konsumenci i konsumentki oraz cała gospodarka. Raport cytuje dane Komisji Europejskiej, mówiące, że tylko w 2024 roku do Europy napłynęło ok. 12 milionów paczek dziennie poniżej wartości 150 euro, czyli korzystających z obowiązującego w UE zwolnienia z należności celnych. To dwa razy więcej niż w roku 2023 - podkreśla Gruszka.

- Co więcej, według KE wartość ok. 65 proc. z tych paczek jest specjalnie zaniżana, by to bezcłowe kryterium spełnić. Według przedstawionych przez e-Izbę wyliczeń oznacza to, że z powodu napływu przedmiotów kupionych na chińskich platformach Polska nie zrealizowała ok. 1,2-1,7 mld zł przychodów z VAT tylko w ciągu 12 miesięcy do września 2025 roku - kwituje.

Prezes e-Izby: ważny krok, ale tylko element szerszej reformy

We wtorek skutki wejścia w życie cła oceniła też dla money.pl Patrycja Sass-Staniszewska, prezes Izby Gospodarki Elektronicznej (e-Izby). Organizacja reprezentuje i wspiera interesy firm związanych z rynkiem gospodarki elektronicznej w Polsce. Jej członkami są m.in. tacy giganci jak Allegro, InPost, Orlen Paczka, Visa i Mastercard. Sass-Staniszewska stwierdziła, że "nowa opłata najmocniej uderzy w klasyczny model bezpośredniej wysyłki pojedynczych, tanich produktów z Chin do konsumenta w UE. Nie musi natomiast w takim samym stopniu dotyczyć produktów, które zostały wcześniej sprowadzone do europejskich magazynów i dla których rozliczenia celne odbyły się już w modelu hurtowym".

- Chińskie platformy przygotowały się na zmianę, zakładały, że do końca 2025 r. nawet 80 proc. towarów w Europie będzie wysyłanych z lokalnych magazynów. To pokazuje, że platformy adaptują się do nowych realiów szybciej, niż często zakładają regulatorzy i lokalni konkurenci - zwróciła uwagę.

Zaznaczyła też, że "realna zmiana dotyczy jednak nie tylko ceny, ale całego systemu kontroli". - Unia Europejska odchodzi od modelu, w którym masowe przesyłki niskiej wartości trafiały na rynek przy ograniczonym obciążeniu celnym. Nowe przepisy mają wzmocnić identyfikowalność towarów, poprawić jakość danych przekazywanych organom celnym i ograniczyć nadużycia. Od listopada 2026 r. obowiązkowe mają stać się również identyfikatory produktów, co powinno ułatwić organom wykrywanie towarów niebezpiecznych, niezgodnych z unijnymi normami albo błędnie zadeklarowanych - podkreśliła.

Oceniła też, że "nie należy jednak traktować tej opłaty jako rozwiązania wszystkich problemów" i że "to ważny krok, ale tylko element szerszej reformy". Jej zdaniem potrzebne jest skuteczniejsze egzekwowanie unijnego Aktu o usługach cyfrowych oraz rozporządzenia w sprawie ogólnego bezpieczeństwa produktów, a także przepisów podatkowych, celnych i środowiskowych. Sass-Staniszewska widzi też potrzebę lepszej współpracy administracji, organów kontrolnych, platform, operatorów logistycznych i biznesu.

Wybrane dla Ciebie