Decyzja w cieniu niepewności. Nie ma zmiany stóp procentowych
Rada Polityki Pieniężnej podjęła decyzję w sprawie stóp procentowych. Z oficjalnego komunikatu wynika, że na poświątecznym posiedzeniu utrzymano je na niezmienionym poziomie. Decyzja zapada w cieniu doniesień o wstrzymaniu działań zbrojnych między Stanami Zjednoczonymi a Iranem.
W takcie poświątecznego posiedzenia Rada Polityki Pieniężnej podjęła decyzję, na którą czekał rynek finansowy. Główna stopa referencyjna pozostaje na niezmienionym poziomie. Oznacza to pauzę w cyklu, który w ostatnich miesiącach był mocno uzależniony od zawirowań geopolitycznych i wahań na rynkach surowcowych.
To kolejna decyzja o utrzymaniu stóp w tym roku. Jak informowaliśmy w lutym, RPP zdecydowała się wówczas na pauzę, mimo że eksperci byli podzieleni co do kierunku polityki monetarnej. Również styczniowe posiedzenie zakończyło się utrzymaniem stóp na niezmienionym poziomie, choć inflacja CPI wyniosła wtedy 2,4 proc., co było wynikiem poniżej celu inflacyjnego.
Eksperci komentują
Decyzję RPP skomentowali eksperci Portu. "Otoczenie makroekonomiczne jest obecnie bardzo niepewne. Mimo zawieszenia broni na Bliskim Wschodzie rozejm pozostaje kruchy, co sprzyja utrzymywaniu się podwyższonych cen surowców i wyższym oczekiwaniom inflacyjnym. Spadek inflacji w kwietniu będzie przejściowy i wynika z obniżek VAT i akcyzy na paliwa. W kolejnych miesiącach wyższe ceny surowców przełożą się jednak na ceny innych produktów i usług" - czytamy w opinii ekspertów portalu inwestycyjnego.
Dzisiejsza decyzja jest więc w pełni zrozumiała i nie jest zaskoczeniem dla rynku. W naszej ocenie marcowa obniżka, już po wybuchu konfliktu i gwałtownym wzroście cen ropy, była przedwczesna. RPP powinna wtedy przejść w tryb wait and see. Wyższe ceny energii oznaczają, że marcowa projekcja inflacji jest już nieaktualna, a inflacja w 2026 roku będzie przebiegać wyższą ścieżką, choć nie powinna przekroczy 4%. W naszej ocenie marcowa obniżka była zakończeniem cyklu i ostatnią obniżką stóp procentowych w tym roku – wskazuje Andrzej Gwiżdż, analityk platformy inwestycyjnej Portu.
Obecne posiedzenie odbywa się w wyjątkowych okolicznościach międzynarodowych. Zaledwie kilkanaście godzin wcześniej napłynęły informacje o przełomie na Bliskim Wschodzie. Prezydent USA Donald Trump ogłosił dwutygodniowe zawieszenie broni w konflikcie z Iranem. Jak relacjonowała Wirtualna Polska, kluczowym warunkiem porozumienia wynegocjowanego przy udziale władz Pakistanu jest natychmiastowe i całkowite otwarcie cieśniny Ormuz. To właśnie obawy o blokadę tego newralgicznego szlaku handlowego spędzały sen z powiek ekonomistom, napędzając strach przed globalnym skokiem cen energii.
Buduje największe polskie firmy. Ucieczka do przodu i "błękitny ocean"
Zaskakująca obniżka z przeszłości
Aby w pełni zrozumieć obecne stanowisko władz monetarnych, trzeba cofnąć się do początku marca. Wtedy to Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała się na ruch, który był bezpośrednią reakcją na eskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie. Główna stopa procentowa Narodowego Banku Polskiego została wówczas obniżona o 25 punktów bazowych, spadając do poziomu 3,75 proc. W styczniu i lutym gremium to powstrzymywało się od jakichkolwiek zmian, jednak marcowe cięcie tłumaczono wprost uwzględnieniem trudnej sytuacji na rynkach wywołanej działaniami zbrojnymi.
Eksperci wskazywali wtedy, że dalszy rozwój sytuacji w rejonie Zatoki Perskiej będzie miał kluczowy wpływ na notowania ropy naftowej i gazu. Analitycy PKO BP oceniali w swoich komentarzach, że brak sygnałów deeskalacji napięcia może sugerować kontynuację wzrostu cen surowców energetycznych oraz umacnianie się amerykańskiej waluty, co bezpośrednio rzutuje na polską gospodarkę.
Jastrzębie sygnały przed rozejmem
Jeszcze na kilka dni przed ogłoszeniem amerykańsko-irańskiego rozejmu, perspektywy dla kredytobiorców nie rysowały się w jasnych barwach. Członek Rady Polityki Pieniężnej Przemysław Litwiniuk w wypowiedzi dla Radia ZET wyraźnie studził rynkowy optymizm. – Nie należy się ich spodziewać w bliższej przyszłości – mówił na początku kwietnia, odnosząc się do ewentualnych obniżek stóp procentowych.
Przedstawiciel gremium decyzyjnego poszedł nawet o krok dalej, kreśląc scenariusz zaostrzenia polityki monetarnej. – Nikt jej dziś nie zakłada w krótkoterminowej perspektywie, ale jeśli z naszych analiz będzie wynikać, że procesy inflacyjne odwracają się w niekorzystnym kierunku, to mogę zapewnić, że RPP nie zawaha się z taką decyzją – tłumaczył Litwiniuk. Jego słowa odzwierciedlały obawy o to, że drożejące w wyniku wojny surowce znów napędzą dynamikę wzrostu cen w Polsce.
Globalna ostrożność banków centralnych
Ostrożność polskiego banku centralnego wpisuje się w szerszy, globalny trend. Jak zauważał niedawno Konrad Soszyński z Biura Analiz Makroekonomicznych PZU, główne instytucje finansowe świata również wysyłały sygnały świadczące o niechęci do szybkiego luzowania polityki pieniężnej. Zarówno amerykański Fed, jak i Europejski Bank Centralny na swoich poprzednich posiedzeniach pozostawiły stopy na niezmienionych poziomach. Według analityków kluczowym czynnikiem powstrzymującym bankierów przed cięciami była właśnie niepewność inflacyjna. Obecne, choć na razie tymczasowe, zawieszenie broni na Bliskim Wschodzie może jednak przynieść rynkom finansowym i władzom monetarnym długo wyczekiwany oddech.
Temat stóp procentowych był przedmiotem intensywnych dyskusji przez cały początek roku. Marcowa obniżka stopy referencyjnej z 4 proc. do 3,75 proc. była pierwszą od dwóch miesięcy i odbyła się w wyjątkowych okolicznościach. Wcześniej, jak relacjonowaliśmy, na styczniowym posiedzeniu RPP utrzymała wszystkie stopy na niezmienionym poziomie, co było sygnałem ostrożności wobec niepewnej sytuacji gospodarczej. Prezes NBP Adam Glapiński wielokrotnie podkreślał, że Rada dyskutuje o możliwościach dalszych obniżek, ale decyzje będą uzależnione od rozwoju sytuacji inflacyjnej i geopolitycznej. Dzisiejsza pauza w cyklu może być zatem efektem oczekiwania na pełniejszy obraz skutków rozejmu na Bliskim Wschodzie dla globalnych rynków energii.