Eksplozja popytu na kredyty. Jest jak przed wybuchem kryzysu 18 lat temu
Wnioskujących o pożyczkę mieszkaniową w marcu było tyle osób, ile ostatnio w hossie w 2008 r., wyraźnie wzrosła też sprzedaż lokali - informuje w piątkowym wydaniu "Rzeczpospolita". Według ekspertów to efekt strachu przed skutkami wojny w Zatoce Perskiej.
Według Biura Informacji Kredytowej w marcu o kredyt mieszkaniowy wnioskowało 63,3 tys. osób.
To o 72 proc. więcej niż rok wcześniej i o 42 proc. więcej niż w lutym, a także najwięcej od lipca 2008 roku, kiedy na rynku mieszkaniowym i na giełdach trwała hossa. Dla porównania, "Bezpieczny kredyt" przyciągnął w szczycie 46,3 tys. wnioskujących - informuje "Rzeczpospolita".
Jak czytamy, wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe wzrosła o 80,5 proc. rok do roku, a średnia wartość wnioskowanego kredytu sięgnęła 506,4 tys. zł - o 10 proc. więcej niż rok wcześniej i o 1,9 proc. więcej niż w lutym.
Szkieletowy czy murowany? Daria wybudowała dom za 466 tys. w 3 miesiące
Tak duża liczba osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy była ostatnio widziana w lipcu 2008 r., czyli tuż przed wybuchem kryzysu po upadku banku Lehman Brothers. Czy Polacy wystraszyli się możliwych skutków wojny na Bliskim Wschodzie? Wywołana szokiem energetycznym inflacja z jednej strony może zatrzymać spadek stóp proc., a wręcz spowodować ich wzrost, a z drugiej - droga ropa i gaz przyczynią się do wysokiego wzrostu cen materiałów budowlanych, co wpłynie na koszty wybudowania mieszkania i w konsekwencji na wzrost ceny za mkw. - komentuje w rozmowie z "Rz" Waldemar Rogowski, główny analityk Grupy BIK.
Ocenia, że sytuacja na Bliskim Wschodzie może odbić się również na dynamice PKB, obniżając ją, co może negatywnie wpłynąć na rynek pracy. "Niepewność geopolityczna przekłada się również na wzrost refinansowania już posiadanych kredytów, bowiem obecny poziom oprocentowania kredytu mieszkaniowego może okazać się najniższym w perspektywie kolejnych kwartałów" - dodaje ekspert.
Pojawiły się obawy o podwyżki stóp procentowych
W ocenie Jana Dziekońskiego, głównego ekonomisty portalu Rynekpierwotny.pl, "mamy do czynienia z przyspieszeniem decyzji klientów o złożeniu wniosków kredytowych jeszcze w marcu, korzystając z ostatniej chwili z relatywnie niskich stawek kredytowych, z którymi zaczynaliśmy miesiąc".
- Na początku kwietnia przeciętne koszty kredytu stałoprocentowego (który dominuje na rynku hipotek) wzrosły o co najmniej 50 pkt. bazowych, pojawiły się też obawy o podwyżki stóp procentowych - wszystko to w reakcji na szok inflacyjny wywołany konfliktem w Zatoce Perskiej - powiedział Dziekoński.
Źródło: "Rzeczpospolita"