Potężny cios w kieszenie. Amerykanie okażą wściekłość przy urnach?

Paliwa - drogie, zakupy - drogie. Zastrzyk finansowy w postaci sporego zwrotu z podatku - przyszedł dawno, wielu Amerykanów zdążyło o nim zapomnieć. A końca wojny z Iranem, choć ostatnio znów mniej intensywnej, nie widać. Wszystkie te zjawiska to pokłosie decyzji prezydenta Donalda Trumpa. 46 proc. Amerykanów twierdzi, że ceny benzyny wpłyną na to, jak będą głosować.

Donald Trump Po lewej cena benzyny w Chicago 25 lipca, po prawej ceny paliw w Pasadenie (Kalifornia) 11 maja
Źródło zdjęć: © GETTY | Marcin Golba, Mario Tama, Andrew Harnik
Marta Bellon

Ceny paliw za oceanem znów wystrzeliły. Amerykanie płacą średnio po 4 dol. za galon (3,78 l). Jeśli do 10 sierpnia średnia cena benzyny w całym kraju utrzyma się powyżej tego poziomu, to przypadnie akurat na szczyt sezonu samochodowego w USA (jeden z momentów w roku, w którym Amerykanie podróżują najintensywniej).

A to niejedyny cios w kieszenie obywateli USA, którzy mierzą się przecież także z podwyżkami cen spowodowanymi cłami nałożonymi przez prezydenta Trumpa. A do tego Stany Zjednoczone wciąż odczuwają skutki inflacji jeszcze z okresu pandemii - wskazuje w sobotę Bloomberg.

Tymczasem w USA widać spadek zapasów ropy naftowej. Amerykański Instytut Naftowy pod koniec lipca informował o spadku o 3,3 mln baryłek. Zapasy ropy w hubie Cushing (to kluczowy terminal magazynowy i węzeł przesyłowy ropy zlokalizowany w stanie Oklahoma) zmniejszyły się natomiast o 300 tys. baryłek.


WIDEO
"Nowa era bezrobocia". Ekonomista mówi, co się dzieje na rynku


Poduszka finansowa już nie działa

Kiedy na początku wojny w Iranie gwałtownie wzrosły ceny paliwa, amerykańscy konsumenci jakoś sobie z tym poradzili - w dużej mierze dzięki federalnym zwrotom podatków. Teraz dotknęła ich kolejna fala wzrostu cen benzyny, a ta poduszka finansowa już nie istnieje - zwraca uwagę Bloomberg.

Przypomina, że średnie ceny paliwa na stacjach w Stanach Zjednoczonych, po atakach USA i Izraela na Iran, wzrosły o ponad 50 proc. W maju osiągnęły szczyt - wyniosły 4,56 dol. za galon. Powtórzmy - to ceny średnie, na stacjach w wielu miejscach kraju przekraczały nawet 5-6 dol.

Wtedy jednak bolało mniej, bo mniej więcej w tym samym czasie Amerykanie otrzymywali zwrot podatku, którego wysokość została zwiększona dzięki ustawie sygnowanej przez Donalda Trumpa o nazwie One Big Beautiful Bill (Jedna Wielka Piękna Ustawa). Jak wynika z danych amerykańskiego Urzędu Skarbowego, średnia kwota zwrotu w tym roku wzrosła o 11,5 proc. do 3276 dol. (ok. 12 tys. zł).

Problem gospodarczy problemem politycznym

Politico informuje, że z punktu widzenia republikanów problem z cenami paliw jest jeszcze poważniejszy, niż się mogłoby się wydawać. Według analizy serwisu 3 na 5 Amerykanów uważa, że ceny benzyny w ich okolicy wzrosły bardziej, niż miało to miejsce w rzeczywistości. I właśnie z takimi nastrojami będą musieli się zmierzyć tej jesieni politycy partii Donalda Trumpa, jeśli chcą odnieść jakikolwiek sukces w tzw. wyborach połówkowych.

Obawy wyborców związane z cenami paliwa mogą dać demokratom impuls przed wyborami, jeszcze bardziej umocnić ich elektorat i wywrzeć presję na koalicję MAGA, jeśli coraz mniej popularna wojna w Iranie będzie się przedłużać. 46 proc. Amerykanów twierdzi, że ceny benzyny wpłyną na to, jak zamierzają głosować w listopadzie - podaje Politico.

Źródło: Bloomberg, PAP, Politico

Wybrane dla Ciebie