Lawina sporów. Ogromne przetargi zagrożone. Apelują do rządu

Krajowa Izba Odwoławcza ma coraz większy problem z obsadą, a liczba sporów przetargowych rośnie. Jak pisze "Rzeczpospolita", sprawy, które latami udawało się rozstrzygać w 15 dni, dziś czekają nawet miesiąc lub dwa. Stawką są m.in. projekty z KPO i SAFE.

 Minister finansów Andrzej Domański i premier Donald Tusk
Źródło zdjęć: © East News | Jacek Dominski/REPORTER
Malwina Gadawa

Rada Zamówień Publicznych zaapelowała do rządu, by podniósł wynagrodzenia orzeczników Krajowej Izby Odwoławczej. Osoby rozstrzygające miliardowe spory zarabiają ok. 9 tys. zł na rękę, mniej niż niejeden referendarz w sądzie rejonowym

Przetargi utkną w korku? Rośnie problem z KIO

Już teraz brakuje orzeczników. W ostatnich naborach nie udało się obsadzić wakatów. W 2025 r. konkurs miał wyłonić 13 nowych orzeczników. Udało się zatrudnić jedynie sześciu.

"Codziennie jest to samo". Zapytaliśmy o kaucje. Polacy bez litości

Tymczasem liczba sporów przetargowych rośnie lawinowo. W 2019 r. było ich niespełna 2,7 tys., w 2025 r. już prawie 6 tys., a w tym roku szacunki przewidują wzrost do 7 tys. - informuje gazeta.

Wszystko to sprawia, że wyroki zapadają coraz później. Przez wiele lat udawało się dochowywać ustawowego terminu 15 dni, dziś na rozstrzygnięcie czeka się średnio jeden, dwa miesiące a nawet dłużej.

Problem jest tym poważniejszy, że do zamówień finansowanych ze środków krajowych dochodzą zakupy finansowane z KPO oraz programu SAFE, a w nich czas odgrywa szczególną rolę - wskazuje "Rz".

Wybrane dla Ciebie