– Kto wierzy w to, że dostanie pieniądze z zabezpieczenia publicznego z ZUS? – pytała prof. Joanna Tyrowicz, ekonomistka z Uniwersytetu Warszawskiego, członkini Rady Polityki Pieniężnej, na Campusie Polska Przyszłości w Olsztynie.
Jak opisuje Interia Biznes, wiele z obecnych tam osób nie podniosło ręki. Prof. Joanna Tyrowicz tłumaczyła, że niezależnie od wielkości zgromadzonego kapitału emerytalnego, nie wiemy, czy będzie wystarczający.
– Po co mamy system emerytalny, do czego on służy? [...] Problem jest taki, że jak jesteśmy starzy, to nawet jeśli mamy ogromny kapitał, to ze względu na to, że nie wiemy, kiedy umrzemy, nie wiemy, jak tę kwotę pieniędzy podzielić na każdy dzień. Jak idziemy do sklepu, to nie wiem, czy możemy wydać dzisiaj milion z miliarda, który mamy czy złotówkę. Jedynym zabezpieczeniem tego problemu, którego nigdy nie będziemy w stanie rozwiązać, jest albo podzielenie się ze wszystkimi innymi [...] ci co umrą późno będą żyli z pieniędzy tych, którzy odłożyli wcześniej – powiedziała.
WIDEOSzok emerytalny narasta. "Ludzie nie są przygotowani na to, co ich czeka"
– Żaden instrument zabezpieczenia emerytalnego nie rozwiązuje problemu ryzyka, że umrzemy szybciej, niż pieniądze nam się skończą – wskazywała prof. Tyrowicz.
Podkreślała też, że sama konstrukcja systemu nie przesądza o tym, czy emerytura zapewni "godne życie", ale zwracała uwagę na istniejące gwarancje. – System emerytalny w Polsce nie rozwiąże problemu godnego życia na emeryturze. [...] Ale mamy w naszym systemie emerytalnym gwarancję emerytury minimalnej – dodała.
"Dobra wypowiedź"
Na platformie X zaczęły krążyć fragmenty nagrania z jej wystąpienia, a część komentujących krytykowała ekonomistkę za obronę ZUS. Inni wskazywali, że jej argument dotyczył konstrukcji ubezpieczenia, a nie wysokości przyszłych świadczeń.
"Dobra wypowiedź Tyrowicz, która tłumaczy, po co jest emerytura z ZUS. A jest ona wypłatą ubezpieczenia - żyjesz dłużej, zyskujesz. Alternatywa to odkładanie na dożycie do 100 lat, bo po wyczerpaniu kapitału np. w wieku 80 lat pacjent umarłby z głodu" - wyjaśniał na X ekonomista Bartłomiej Orzeł z think tanku Project Tempo.
O komentarz poproszono też Oskara Sobolewskiego, eksperta emerytalnego i rynku pracy w HRK. Jak zauważył, w perspektywie kolejnych dekad relacja emerytury do wynagrodzenia ma spadać, co ma oznaczać niższe świadczenia.
– Oczywiście trzeba pamiętać, że to świadczenie z ZUS-u jest tym, które jest wypłacane dożywotnio. Jest ono również waloryzowane co roku, co utrzymuje jego wartość. Bez względu na to, ile będziemy żyli - choć oczywiście mamy te szacunkowe tablice dalszego średniego trwania życia, ale to jest pewnego rodzaju średnia - jeżeli ktoś żyje dużo dłużej, to to świadczenie cały czas będzie otrzymywał w tej samej wysokości, rozumianej jako wartość utrzymana przez waloryzację – mówił.
Sama emerytura z ZUS nie wystarczy
Ekspert zaznaczał jednocześnie potrzebę budowania dodatkowego kapitału z użyciem dostępnych instrumentów.
– Warto regularnie oszczędzać, ale również ta emerytura z I filaru wypłacana przez ZUS jest świadczeniem, o którym warto pamiętać i na które składki odprowadzamy w każdym miesiącu, zarówno będąc pracownikiem, jak i przedsiębiorcą – dodał Sobolewski.
Źródło: Interia Biznes, X.com