30 mln zł może nie wystarczyć. Prawniczka: jedna pula dla wszystkich

Po tragicznym wypadku polskiego autokaru na Węgrzech poszkodowani i rodziny ofiar będą mogli dochodzić odszkodowań. Autokar miał OC w PZU. Radca prawny Agnieszka Ryznar z Votum Odszkodowania tłumaczy money.pl, co powinni zrobić już teraz i dlaczego z jednej strony nie warto zwlekać ze zgłoszeniem roszczeń, a z drugiej - należy uważać na pochopne ugody.

Tourist bus accident in Hungary
epa13173214 Emergency services attend the scene after a tourist bus travelling from Poland went off the road and overturned in a ditch along the M3 motorway between Mezokeresztes and Mezonagymihaly, Hungary, 16 August 2026. A dozen people were killed and others were seriously injured.  EPA/ZOLTAN MATHE HUNGARY OUT 
Dostawca: PAP/EPA.
ZOLTAN MATHE
accident, transport, bus, emergency services, tourist busJedna pula dla wszystkich. Po tragedii 30 mln zł może nie wystarczyć
Źródło zdjęć: © PAP Codzienny Serwis Fotograficzny | ZOLTAN MATHE
Karolina Wysota

W niedzielnym wypadku na autostradzie M3 zginęło 12 osób. Autokarem podróżowało 57 pasażerów i dwóch kierowców. Dziesięć osób zostało ciężko rannych, pozostali pasażerowie również wymagali pomocy medycznej.

Jak ustalił money.pl, autokar był objęty ubezpieczeniem OC w PZU. Ubezpieczyciel przygotowuje specjalną infolinię dla poszkodowanych i rodzin ofiar.

Co w tej sytuacji powinni zrobić uczestnicy wypadku i ich bliscy?

Zbierać dokumenty od pierwszego dnia

- Dzisiaj najważniejsze są oczywiście zdrowie poszkodowanych i zabezpieczenie najpilniejszych spraw rodzinnych. Z punktu widzenia przyszłych roszczeń warto jednak od samego początku gromadzić pełną dokumentację i dokumentować wszystkie wydatki związane z następstwami wypadku - mówi money.pl radca prawny Agnieszka Ryznar, prezes firmy Votum Odszkodowania.

Nie chodzi wyłącznie o dokumentację medyczną, rachunki za leczenie, rehabilitację czy leki. Jak podkreśla ekspertka, warto zachowywać także faktury, rachunki i potwierdzenia płatności za opiekę, przejazdy, paliwo czy noclegi.

Dotyczy to również kosztów ponoszonych przez rodzinę poszkodowanego.

- Przy ciężkich obrażeniach zwrotowi mogą podlegać uzasadnione koszty dojazdów bliskich do szpitala lub ośrodka rehabilitacyjnego, pobytu czy sprawowania opieki nad poszkodowanym. W przypadku wypadku za granicą już na samym początku mogą to być znaczące kwoty - wyjaśnia Ryznar.


WIDEO
Wyciek danych 19 mln Polaków. Wiceminister radzi, co zrobić


Z ugodą lepiej się nie spieszyć

Ekspertka szczególnie przestrzega osoby ciężko ranne i ich rodziny przed pochopnym zamykaniem sprawy.

Bezpośrednio po wypadku często nie sposób jeszcze określić, jakie będą trwałe następstwa obrażeń, jak długo potrwa rehabilitacja i czy poszkodowany będzie mógł wrócić do pracy oraz samodzielnego funkcjonowania.

Dzisiaj nie jest jeszcze moment na ostateczne wycenianie ludzkiej krzywdy. Jest natomiast moment na zabezpieczenie dokumentów i dowodów oraz zgłoszenie roszczeń - podkreśla prawniczka.

Kolejnym krokiem powinno być formalne zgłoszenie szkody i roszczeń ubezpieczycielowi.

Prawie 30 mln zł dla wszystkich poszkodowanych

Problemem może okazać się skala tragedii. W przypadku szkód na osobie minimalna suma gwarancyjna OC wynosi obecnie w Polsce 29 876 400 zł na jedno zdarzenie, bez względu na liczbę poszkodowanych. Nie jest to zatem prawie 30 mln zł na każdego uczestnika wypadku, ale jedna wspólna pula. Dla szkód majątkowych obowiązuje oddzielny limit - 6 021 600 zł.

Zdaniem Ryznar przy tak dużej liczbie ofiar ryzyka wyczerpania sumy gwarancyjnej nie można lekceważyć.

Na tym etapie nie da się tego przesądzić, ale przy tak tragicznej skali wypadku ryzyko wyczerpania sumy gwarancyjnej trzeba realnie brać pod uwagę - mówi.

Roszczenia nie dotyczą bowiem wyłącznie osób, które zostały ranne.

W przypadku każdej osoby, która zginęła, z własnymi roszczeniami mogą występować jej najbliżsi. Mogą domagać się zadośćuczynienia, a w określonych przypadkach również odszkodowania czy renty.

Renty mogą być wypłacane przez dziesięciolecia

Jeszcze większe znaczenie dla wykorzystania sumy gwarancyjnej może mieć stan osób najciężej rannych.

W ich przypadku w grę wchodzą nie tylko jednorazowe świadczenia, lecz także koszty wieloletniego leczenia i rehabilitacji, opieki, utraconych dochodów oraz renty.

W najpoważniejszych przypadkach świadczenia rentowe mogą być należne do końca życia poszkodowanego - zaznacza Ryznar.

Dlatego - jak podkreśla - prawie 30 mln zł może wyglądać na ogromną kwotę tylko do momentu, gdy podzieli się ją między wszystkich poszkodowanych i uwzględni świadczenia rozłożone na wiele lat.

- Wiele będzie zależało od stanu osób, które przeżyły wypadek, trwałości następstw ich obrażeń, wieku poszkodowanych oraz liczby osób uprawnionych do świadczeń po zmarłych - tłumaczy ekspertka.

I dodaje:

- Przy wypadkach masowych 30 mln zł brzmi jak bardzo wysoka suma tylko do momentu, kiedy uświadomimy sobie, że musi wystarczyć na roszczenia wszystkich poszkodowanych oraz rodzin wszystkich ofiar, a niektóre świadczenia - zwłaszcza renty - mogą być wypłacane przez dziesięciolecia.

Nie zwlekać ze zgłoszeniem, nie spieszyć się z ugodą

To prowadzi do pozornie sprzecznego wniosku. Zdaniem ekspertki poszkodowani nie powinni zwlekać z dochodzeniem swoich praw, ale jednocześnie nie powinni dążyć do jak najszybszego ostatecznego zamknięcia sprawy.

Ryzyko wyczerpania sumy gwarancyjnej jest - według Ryznar - dodatkowym argumentem za szybkim zgłoszeniem szkody i roszczeń.

- Nie oznacza to jednak, że poszkodowani powinni pochopnie zawierać ugody - szczególnie w przypadku osób ciężko rannych, gdy pełne skutki zdrowotne wypadku mogą ujawnić się dopiero po wielu miesiącach - zaznacza.

Wypadek był na Węgrzech. Które prawo będzie stosowane?

Do ustalenia pozostaje również prawo właściwe dla roszczeń. Sam fakt, że katastrofa wydarzyła się na Węgrzech, nie przesądza jeszcze, że odszkodowania będą ustalane według węgierskich zasad.

Jak wyjaśnia Ryznar, jeśli potwierdzi się, że za spowodowanie wypadku odpowiada polski kierowca, a poszkodowani i osoba odpowiedzialna za szkodę mają miejsce zwykłego pobytu w Polsce, zastosowanie może znaleźć prawo polskie.

Taką możliwość przewidują europejskie przepisy dotyczące zobowiązań pozaumownych. Zasadą jest stosowanie prawa państwa, w którym powstała szkoda, ale jednym z wyjątków jest sytuacja, gdy poszkodowany i osoba odpowiedzialna mają miejsce zwykłego pobytu w tym samym kraju.

Ostateczna ocena będzie zależała jednak od ustaleń dotyczących przebiegu wypadku i odpowiedzialności za jego spowodowanie.

Wybrane dla Ciebie