Rząd zmienił zasady liczenia stażu pracy. Urzędy muszą znaleźć miliony
Skąd wziąć miliony na nieplanowane dodatki stażowe i nagrody jubileuszowe? - to teraz główna bolączka szefów urzędów - pisze w środę "Dziennik Gazeta Prawna". I dodaje, że urzędnicze związki zawodowe o dodatkowe pieniądze chcą zwrócić się do premiera i ministra finansów.
Wprowadzone zmiany w Kodeksie pracy spowodowały, że okresy pracy na zlecenie oraz prowadzenie działalności gospodarczej są teraz wliczane do stażu pracy. To generuje znaczne, nieprzewidziane koszty w sektorze publicznym.
Naliczanie stażu pracy po nowemu. Urzędy już liczą koszty
Jak podaje "Dziennik Gazeta Prawna", do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wpłynęło już prawie 600 tys. wniosków o wystawienie zaświadczeń potwierdzających staż. Już ponad 500 tys. z nich zostało rozpatrzonych pozytywnie.
Kierowcy apelują do premiera. Liczą na pilną reakcję rządu
To wymusza na urzędach wypłatę wyższych dodatków stażowych i nagród, a także przyznawanie dłuższych urlopów pracownikom. Problem w tym, że środki na te wydatki nie były uwzględnione w budżetach na obecny rok. Samorządy zapowiadają konieczność nowelizacji lokalnych planów finansowych, ale z kolei ministerstwa i urzędy wojewódzkie dysponują sztywnymi funduszami wynagrodzeń.
Jak zaznacza "DGP", wojewodowie wystąpili do Ministerstwa Finansów o dodatkowe dotacje. Niestety, jak na razie nie udało się uzyskać oczekiwanych odpowiedzi.
Robert Barabasz, przewodniczący NSZZ „Solidarność” w Łódzkim Urzędzie Wojewódzkim, wskazuje, że resort finansów polecił pokrycie kosztów zwiększonych dodatków z aktualnych funduszy wynagrodzeń.
"Taka decyzja wymusi na dyrektorach obniżenie nagród oraz dodatków zadaniowych dla pracowników, a w dalszej perspektywie redukcję liczby etatów" - ostrzega Barabasz na łamach "DGP".
Źródło: PAP, Dziennik Gazeta Prawna