Nowe unijne przepisy dotyczące zakupów na chińskich platformach e-commerce wywołały wyraźne zmiany na rynku. Od 1 lipca konsumenci muszą płacić dodatkowe trzy euro od każdej kategorii produktów, a dotychczas wszystkie przesyłki do 150 euro były z ceł zwolnione.
Ale zmianę liczby przesyłek zamawianych przez Europejczyków widać było już wiele miesięcy temu. Z analizy chińskich danych celnych, które przywołuje dziennik wynika, że wartość eksportu poprzez platformy taniego e-commerce spadła w kwietniu 2026 r. o 10,9 proc. rok do roku. Był to już piąty z rzędu miesiąc spadku.
Skąd taka zmiana już wiosną? Jak wskazuje "Rz", presja na chiński e-handel zaczęła się jeszcze przed wejściem w życie nowych przepisów. Ponadto na ten wynik wpłynęły ją m.in. rosnące koszty transportu lotniczego i ograniczanie intensywności marketingu największych platform.
DLA CIEBIEMorning Run Club by Opel Astra
Sebastian Błaszkiewcz, ekspert firmy Univio, zajmującej się cyfrowymi rozwiązaniami dla e-handlu mówi dziennikowi, że dwucyfrowy spadek liczby przesyłek z Chin to już nie jest kosmetyczna korekta, tylko realne tąpnięcie w strumieniu liczącym miliardy paczek rocznie.
"Przy wolumenie rzędu 5,8 mld paczek e-commerce spoza UE rocznie, z czego zdecydowana większość z Chin, spadek o 20 proc. oznacza ponad miliard przesyłek mniej w ciągu roku, czyli zniknięcie co piątej paczki z systemów celnych, sortowni i sieci kurierskich" - podkreśla.
Oddasz towar, cła nie odzyskasz. Nowe zasady zakupów z Chin
Przypomnijmy, od 1 lipca wszystkie przesyłki spoza Unii Europejskiej o wartości do 150 euro podlegają nowym zasadom importu. W miejsce obowiązującego wcześniej zwolnienia wprowadzono opłatę w wysokości 3 euro. Choć przepisy obowiązują dopiero od kilku tygodni, firmy logistyczne od razu zauważyły zmianę.
- Z perspektywy operacyjnej rzeczywiście obserwujemy chwilowe wyhamowanie napływu przesyłek z Chin do Polski. Jeśli porównamy pierwszą połowę lipca z analogicznym okresem ubiegłego roku, widzimy spadek liczby przesyłek i zwrotów obsługiwanych w naszym systemie - przyznał w ubiegłym tygodniu przedstawiciel jednej z firm obsługujących logistykę e-commerce. Jak dodał, spadki mają charakter dwucyfrowy.
Według ekspertów konsumenci częściej rezygnują z zakupów po uwzględnieniu pełnego kosztu zamówienia. "Dwie identyczne czapki mogą stanowić jedną pozycję i jedną należność, ale czapka, okulary i butelka to już trzy pozycje, czyli łącznie 9 euro cła. Dlatego jeśli ktoś kupował wiele tanich, ale różnych towarów, to koszty znacznie wzrosły" - czytamy w "Rzeczpospolitej".
A to nie wszystko. Opłatę od przesyłek rozlicza sprzedawca, platforma e-handlu lub ich przedstawiciel, cło nie jest więc zwracane kupującemu, jeśli ten się rozmyśli i towar odeśle.
Źródło: "Rzeczpospolita", money.pl