Nowe unijne przepisy dotyczące zakupów na chińskich platformach e-commerce wywołały wyraźne zmiany na rynku. Od 1 lipca konsumenci muszą płacić dodatkowe trzy euro od każdej kategorii produktów, a dotychczas wszystkie przesyłki do 150 euro były z ceł zwolnione.
Z analizy chińskich danych celnych, które przywołuje dziennik wynika, że wartość eksportu poprzez platformy taniego e-commerce spadła w kwietniu 2026 r. o 10,9 proc. rok do roku. Był to już piąty z rzędu miesiąc spadku.
Sebastian Błaszkiewcz, ekspert firmy Univio, zajmującej się cyfrowymi rozwiązaniami dla e-handlu mówi dziennikowi, że dwucyfrowy spadek liczby przesyłek z Chin to już nie jest kosmetyczna korekta, tylko realne tąpnięcie w strumieniu liczącym miliardy paczek rocznie.
WIDEOTrzy prace, trzy klęski. Trudne początki Patrycjusza Wyżgi II Pierwsza Praca #1
"Przy wolumenie rzędu 5,8 mld paczek e-commerce spoza UE rocznie, z czego zdecydowana większość z Chin, spadek o 20 proc. oznacza ponad miliard przesyłek mniej w ciągu roku, czyli zniknięcie co piątej paczki z systemów celnych, sortowni i sieci kurierskich" - podkreśla.
Tu jednak warto zaznaczyć, że na ten wynik wpłynęły m.in. rosnące koszty transportu lotniczego i ograniczanie intensywności marketingu największych platform.
Oddasz towar, cła nie odzyskasz. Nowe zasady zakupów z Chin
"Rz" zwraca uwagę, że w nowych opłatach nie chodzi o trzy euro za całą paczkę czy za każdą sztukę.
"Dwie identyczne czapki mogą stanowić jedną pozycję i jedną należność, ale czapka, okulary i butelka to już trzy pozycje, czyli łącznie dziewięć euro cła. Dlatego jeśli ktoś kupował wiele tanich, ale różnych towarów, to koszty znacznie wzrosły" - czytamy.
Ponadto, w związku z tym, że opłatę od przesyłek rozlicza sprzedawca, platforma e-handlu lub ich przedstawiciel, cło nie jest zwracane kupującemu, jeśli ten się rozmyśli i towar odeśle.
Remigiusz Gumowski, dyrektor ds. e-commerce w Fulfilio, firmie zajmującej się logistyką e-handlu, ocenia, że to może ograniczyć część zwrotów, ponieważ "kupujący po prostu częściej zastanowi się, czy dany produkt rzeczywiście jest mu potrzebny".
Źródło: "Rzeczpospolita"