Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
energetyka
09.06.2020 15:05

Dekarbonizacja polskiej gospodarki wymaga dodatkowych 380 mld euro. Zajęłaby 30 lat

Dekarbonizacja polskiej gospodarki wymagałaby 380 mld euro dodatkowych nakładów inwestycyjnych w latach 2020-2050 - wyliczają eksperci McKinsey & Company. Zmiany czekają m.in. energetykę, transport, przemysł i rolnictwo.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Flickr)
Eliminacja emisji CO2 pochłonie w Polsce setki miliardów euro.

Dekarbonizacja, o której piszą eksperci firmy doradczej McKinsey, oznacza eliminację emisji dwutlenku węgla szkodliwego dla klimatu i środowiska. Jednym z celów Unii Europejskiej jest, by w 2030 roku emisje te były o 40 proc. mniejsze niż w 1990 roku.

Przed Polską jeszcze długa droga, z raportu McKinsey wynika, że do 2050 roku jesteśmy w stanie obniżyć poziom emisji gazów cieplarnianych względem 2017 roku nawet o 91 proc. oraz zwiększyć pochłanianie dwutlenku węgla na tyle, by zrekompensować pozostałe 9 proc. emisji, których ograniczenie jest szczególnie trudne. Tym samym osiągnęlibyśmy tzw. neutralność emisyjną. Koszt tego jest jednak ogromny.

"Z 380 mld euro nakładów do poniesienia przez najbliższe 30 lat 70 proc. jest związane z nakładami, które przynoszą zyski" - wskazał jeden ze współautorów raportu Gustaw Szarek.

Z opracowania wynika także, że bez inwestycji związanych z dekarbonizacją wydatki na niezbędną wymianę infrastruktury i budowę nowych jej elementów w pięciu przeanalizowanych obszarach (energetyka, budynki, transport, przemysł i rolnictwo) wyniosą 1,2-1,3 bln euro.

Stocznie ledwo zipią. Zachodnie przelewy i odbiory zatrzymane

Zdaniem autorów raportu, dekarbonizacja może przynieść polskiej gospodarce korzyści takie, jak poprawa konkurencyjności, jakości środowiska, niezależności energetycznej. Znaczące korzyści gospodarcze mógłby Polsce przynieść również rozwój niskoemisyjnych gałęzi gospodarki, jak np. produkcja komponentów pojazdów elektrycznych, morska energetyka wiatrowa na Bałtyku, produkcja elektrycznych pomp ciepła oraz elektrycznych maszyn rolniczych.

Te kilka obszarów ma potencjał, by zwiększyć wzrost gospodarczy o 1-2 proc. i przyczynić się do powstania 250-300 tys. nowych miejsc pracy.

Największym wyzwaniem będzie odejście od produkcji energii z paliw kopalnych na rzecz odnawialnych źródeł energii. Dokonana przez autorów raportu analiza modelu systemu energetycznego Polski bez dekarbonizacji wskazuje, że do 2050 roku spodziewać się należy 50-proc. wzrostu zapotrzebowania na energię elektryczną.

Będzie to wynikiem wzrostu aktywności gospodarczej, powiązanego ze wzrostem PKB. Z kolei elektryfikacja, poprzez m.in. wprowadzenie na rynek pojazdów elektrycznych, pomp ciepła w budynkach i pieców elektrycznych w przemyśle, oznaczałaby wzrost zapotrzebowania o kolejne 50 proc.

McKinsey wskazuje, że chcąc całkowicie zdekarbonizować system energetyczny do 2050 roku, należałoby w najbliższych 30 latach zmniejszyć o prawie 95 proc. udział energetyki węglowej. Według McKinsey, energia pochodząca z wiatru może stać się największym pojedynczym źródłem energii po 2030 roku i do 2050 odpowiadać za około 75 proc. całkowitej produkcji energii.

Według tego scenariusza, morska energetyka wiatrowa mogłaby wzrosnąć do 45 GW i w 2050 roku odpowiadać za 53 proc. całkowitej produkcji energii. Z kolei moc wytwórcza lądowych elektrowni wiatrowych mogłaby osiągnąć 35 GW, stanowiąc 20 proc. produkcji.

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie.

Masz newsa, zdjęcie, filmik? Wyślij go nam na #dziejesie

Tagi: energetyka, giełda, wiadomości, giełda na żywo, mckinsey, dekarbonizacja, emisja co2, polityka klimatyczna
Źródło:
ISBnews
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
09-06-2020

jasiekNo pewnie, znaleźli osłów do dojenia. Gdy Polska zamyka kopalnie to Niemcy je unowocześniają i zamykają elektrownie jądrowe. U nas zawsze i wszystko … Czytaj całość

09-06-2020

bez nickuno i standardowo, zdjęcie chłodni kominowej + podpis o emisji CO2.....

09-06-2020

ProsteJeśli szfaby nam KAŻĄ zdekarbonizować energetykę, to niech ZAPŁACĄ te 380mld euro jako CZĘŚĆ reparacji wojennych.

Rozwiń komentarze (7)