10 tys. dol. za uncję? Ekonomista o ekstremalnych scenariuszach [OPINIA]

Wielu komentatorów zaczyna snuć wizje 10 tys. dol. za uncję złota. Jednak tempo, jakie obserwujemy w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy, nie oznacza, że złoto nagle nadrobi całą dekadę w dwa lata. 10 tys. dolarów pozostaje scenariuszem możliwym tylko w przypadku poważnego kryzysu zaufania do dolara lub globalnego systemu finansowego – pisze w opinii dla money.pl Piotr Arak.

Piotr Arak Piotr Arak
Źródło zdjęć: © GETTY, PAP | Brendon Thorne, Leszek Szymański, Yuichiro Chino
Piotr Arak
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.

Nieczęsto zdarza się, żeby na rynku finansowym FOMO działało jednocześnie na inwestorów detalicznych i banki centralne. A jednak złoto właśnie wciągnęło wszystkich w ten wir. Przebicie poziomu 5 tys. dol. za uncję nie jest przypadkowe i nie jest efektem chwilowej euforii.

To punkt, w którym nakładają się trendy geopolityczne, zmiany w polityce monetarnej, niepewność na rynkach akcji i twarde przepływy kapitału. Inwestorzy detaliczni widzą w złocie prostą ochronę majątku, banki centralne – instrument do dywersyfikacji rezerw. W rezultacie rynek rośnie nie w oderwaniu od fundamentów, ale na ich mocnym wsparciu, choć ta dynamika jest zaskakująca dla wielu.

FOMO to skrót od "Fear Of Missing Out", czyli po polsku "strach przed przegapieniem okazji". W kontekście inwestycji i finansów oznacza sytuację, w której inwestorzy kupują aktywa głównie dlatego, że widzą, że inni zarabiają, boją się, że jeśli nie wejdą teraz, ominie ich zysk.

Notowania wystrzeliły. Co dalej ze złotem? Analityk wyjaśnia

Kto uczestniczy w "gorączce złota"

W 2025 r. złoto wzrosło o 64 proc., a od początku 2026 r. dodaje kolejne 17 proc. – liczby, które same w sobie przyciągają kapitał trend-following (podążający za trendem – red.). Ale istotniejsze od samego wzrostu cen jest to, kto w tym wzroście uczestniczy.

Banki centralne rynków wschodzących konsekwentnie zwiększają rezerwy, a Chiny robią to już 14. miesiąc z rzędu. NBP deklaruje wzrost złota w rezerwach z 550 do 700 ton. W świecie, w którym dolara traktuje się coraz ostrożniej, a system finansowy staje się coraz bardziej nieprzewidywalny, złoto wydaje się lepszym mechanizmem zabezpieczenia. To tworzy coś w rodzaju "poduszki popytowej", która obniża strach przed korektą i zachęca kolejne grupy inwestorów do wejścia.

Nie mniej ważna jest dynamika ETF-ów i popyt detaliczny. Rekordowe 89 mld dol. napływów w 2025 r., czyli 801 ton złota, pokazuje, że inwestorzy portfelowi traktują ten metal jako realny hedge (chronienie inwestycji przed niekorzystnymi ruchami na rynku – red.). Nie musisz analizować bilansu spółki ani oceniać ryzyka kredytowego emitenta – wystarczy, że wiesz jedno: niepewność nie zniknie.

A patrząc na napięcia w polityce międzynarodowej, wybory w USA, tarcia w NATO czy wątpliwości co do niezależności Fed, niepewność rzeczywiście zostaje z nami na dłużej.

10 tys. dolarów za uncję? Scenariusz ekstremalny

Wielu komentatorów zaczyna snuć wizje 10 tys. dolarów za uncję. Jeszcze niedawno taki poziom pojawiał się w prognozach na 2028 r., dziś zdaje się, że rynek przyspieszył ścieżkę cenową. Jednak tempo, jakie obserwujemy w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy, nie oznacza, że złoto nagle nadrobi całą dekadę w dwa lata.

Realistyczny przedział w tym cyklu to raczej 6-7 tys. dol. za uncję. Do tej pory prognozy mówiły o 5-5,5 tys. dol. na koniec 2026 roku. Jesteśmy znacznie wyżej. 10 tys. dolarów pozostaje scenariuszem ekstremalnym – możliwym tylko w przypadku poważnego kryzysu zaufania do dolara lub globalnego systemu finansowego.

Korekty są możliwe, np. jeśli zmienią się oczekiwania co do stóp procentowych w USA albo jeśli napięcia geopolityczne osłabną, ale każdy spadek będzie traktowany raczej jako okazja do dokupienia.

Czego uczy nas historia? Złoto nie rośnie w linii prostej

Jeżeli faktycznie jesteśmy w czymś, co jest zimną wojną 2.0, historia rynku złota do początku lat 90. daje ciekawy punkt odniesienia. Po zniesieniu systemu Bretton Woods w 1971 r. ceny metalu gwałtownie wzrosły – z 35 dol. za uncję do ok. 200 dol. w 1974 r., aby następnie spaść o ponad 30 proc. w kolejnych latach, gdy inflacja wygasała, a dolar się umacniał.

Kolejny spektakularny szczyt przypadł na 1980 r., gdy złoto osiągnęło rekordowe ok. 850 dol. za uncję, po czym w ciągu dwóch lat straciło ponad 60 proc. pod wpływem wysokich stóp procentowych i spadającej inflacji.

Po tym okresie rynek wszedł w długą fazę konsolidacji – między 1987 a 1993 r. ceny zmniejszyły się z ok. 500 dol. do 330 dol. za uncję, czyli o około 30 proc., w warunkach mocnego dolara i wygaszania napięć geopolitycznych końca zimnej wojny.

Te historyczne doświadczenia pokazują, że nawet w czasach wysokiej niepewności i napięć geopolitycznych złoto nie rośnie w linii prostej, a korekty rzędu kilkudziesięciu procent są naturalnym elementem cyklu.

Piotr Arak, główny ekonomista VeloBanku, senior fellow Atlantic Council

Wybrane dla Ciebie
Największy gospodarczy cios od początku lat 90.? Scenariusz dla dwóch państw
Największy gospodarczy cios od początku lat 90.? Scenariusz dla dwóch państw
Coraz mniej osób w OFE. Tyle ich było na koniec 2025 roku
Coraz mniej osób w OFE. Tyle ich było na koniec 2025 roku
Gigantyczna dostawa dla Orlenu. Transport dotarł do Płocka
Gigantyczna dostawa dla Orlenu. Transport dotarł do Płocka
Zdecydowali o historycznym uwolnieniu ropy z rezerw. Mówią, kiedy trafi na rynki
Zdecydowali o historycznym uwolnieniu ropy z rezerw. Mówią, kiedy trafi na rynki
Norwegia stawia się w roli energetycznego filaru Europy. Wojna na Bliskim Wschodzie podbija stawkę
Norwegia stawia się w roli energetycznego filaru Europy. Wojna na Bliskim Wschodzie podbija stawkę
"Nie do ogarnięcia". Niemcy narzekają na ceny paliw u siebie i tankują w Polsce
"Nie do ogarnięcia". Niemcy narzekają na ceny paliw u siebie i tankują w Polsce
Problemy w Ormuz uderzają w aluminium. Gigant ogranicza produkcję
Problemy w Ormuz uderzają w aluminium. Gigant ogranicza produkcję
Niemcy przedłużają kontrole na granicy z Polską. Nie tylko to może wydłużyć kolejki
Niemcy przedłużają kontrole na granicy z Polską. Nie tylko to może wydłużyć kolejki
Ubezpieczeniowy szok na morzu. Kryzys w Ormuz winduje koszt transportu ropy o miliony
Ubezpieczeniowy szok na morzu. Kryzys w Ormuz winduje koszt transportu ropy o miliony
Ciche spotkanie w Paryżu. Torują drogę przed szczytem Xi-Trump
Ciche spotkanie w Paryżu. Torują drogę przed szczytem Xi-Trump
Nie tylko ropa i gaz. Zaczęła się wojna o wodę
Nie tylko ropa i gaz. Zaczęła się wojna o wodę
Premier Belgii zaskoczył wszystkich tymi słowami o Rosji
Premier Belgii zaskoczył wszystkich tymi słowami o Rosji