Klient nie chce produktu. Chce rozwiązania
Jeszcze kilka lat temu bankowość konkurowała przede wszystkim ofertą. Dziś coraz wyraźniej widać, że klient nie myśli wyłącznie kategoriami produktów finansowych. Liczy się jedno: czy dana usługa pozwala szybko i sprawnie rozwiązać dany problem.
To właśnie wokół tego zmieniającego się podejścia klientów koncentrowała się dyskusja ekspertów podczas panelu "Kto będzie właścicielem relacji z klientem? Banki, fintechy czy Big Tech w przyszłym ekosystemie finansowym?" na Impact’26 w Poznaniu. Choć panel rozpoczął się pytaniem o presję ze strony fintechów i big techów, szybko okazało się, że prawdziwym wyzwaniem dla sektora bankowego jest dziś utrzymanie codziennej obecności w życiu użytkownika.
– Jeżeli jako sektor bankowy nie będziemy nadążać za tym, czego klienci potrzebują i z czego korzystają poza bankowością, skończymy jak część zachodnich rynków, gdzie fintechy bardzo głęboko weszły w relację z klientem. Pięć milionów użytkowników Revoluta w Polsce powinno być dla nas sygnałem ostrzegawczym. To pokazuje, że klient szuka doświadczenia, które jest wygodne, szybkie i nowoczesne – mówi Michał Panowicz, wiceprezes Banku Pekao S.A., nadzorujący Pion Zintegrowanych Kanałów, Produktów i Segmentów Detalicznych.
W podobnym tonie wypowiadała się Magdalena Zmitrowicz, członek zarządu w Banku Millennium. Jej zdaniem klient nie oczekuje dziś samej obecności banku, ale skuteczności. – Nie chodzi o to, żeby mieć rozbudowane portfolio produktów, ale o to, by rozwiązać problem klienta szybko i skutecznie – podkreśla ekspertka.
To oznacza, że współczesna bankowość coraz mniej zaczyna przypominać klasyczny model instytucji finansowej, a coraz bardziej ekosystem usług wpisanych w codzienne życie użytkownika. Jednocześnie warto pamiętać, że Polska nie startuje dziś z pozycji rynku opóźnionego technologicznie. Przeciwnie – wiele rozwiązań, które dziś uznawane są za "fintechowe", polski sektor bankowy wdrożył znacznie wcześniej niż większość Europy.
– W Polsce fintech wymyślono 25–30 lat temu. To u nas już na początku lat 2000 działały cyfrowe banki, a dziś 28 milionów Polaków korzysta z aplikacji bankowych. Mamy też BLIKA stworzonego przez banki – wylicza Krzysztof Bratos, wiceprezes zarządu ds. bankowości detalicznej, mBank.
Relacja z klientem zaczyna się poza bankiem
Zmienia się nie tylko sposób korzystania z usług finansowych, ale również miejsce, w którym rodzi się potrzeba bankowa. Coraz częściej dzieje się to poza aplikacją – w mediach społecznościowych, na platformach zakupowych czy w cyfrowych ekosystemach globalnych firm technologicznych.
– Relacja z klientem zaczyna się dziś w świecie cyfrowym i nie ma już od tego odwrotu. Potrzeby klientów nie powstają w aplikacji bankowej. Powstają w świecie big techów i urządzeń, z których korzystają na co dzień. Rolą banku będzie umiejętność pojawienia się dokładnie w tym momencie, kiedy klient potrzebuje finansowania albo wsparcia – przekonuje Krzysztof Czuba z UniCredit.
W tym świecie coraz większą rolę mają odgrywać również agenci AI, którzy będą wyszukiwać i rekomendować klientom konkretne oferty finansowe. To z kolei może całkowicie zmienić sposób budowania przewagi konkurencyjnej, bo decyzje zakupowe klientów coraz częściej będą podejmowane przy wsparciu algorytmów.
– Młodsze pokolenia już dziś tworzą własnych agentów AI, którzy pomagają im podejmować decyzje. Za kilka lat taki agent będzie pytał banki o ofertę, analizował warunki i rekomendował najlepsze rozwiązanie. Dlatego banki muszą nauczyć się komunikować nie tylko z klientem, ale też z cyfrowymi agentami działającymi w jego imieniu – zauważa Krzysztof Czuba.
Michał Panowicz podkreśla, że pomimo zmian banki nadal mają silną pozycję relacyjną – pod warunkiem, że nie zatrzymają się technologicznie.
– W latach 90. klient miał z bankiem kilkanaście kontaktów rocznie. Dziś średnia liczba wejść do aplikacji mobilnej to ponad 36 miesięcznie. To oznacza, że jesteśmy w złotym okresie bankowości pod względem intensywności relacji. Ale ta przewaga nie jest dana raz na zawsze. Trzeba stale rozwijać nowoczesną bankowość i nadążać za oczekiwaniami klientów – podkreśla przedstawiciel Pekao.
To właśnie dlatego coraz częściej mówi się nie o "bankowości cyfrowej", ale o bankowości naturalnie wpisanej w codzienne doświadczenia użytkownika – intuicyjnej, wygodnej i obecnej dokładnie wtedy, gdy jest potrzebna.
Kluczowe pozostaje zaufanie
Choć fintechy i neobanki skutecznie przyciągają klientów prostotą oraz szybkością działania, banki wciąż mają coś, czego nowi gracze dopiero próbują się nauczyć: wieloletnie zaufanie i doświadczenie w zarządzaniu bezpieczeństwem pieniędzy klientów. Przewaga sektora bankowego nie wynika wyłącznie ze skali czy regulacji, ale przede wszystkim z odpowiedzialności.
– Relacja bankowa opiera się dziś na trzech elementach: codziennej wygodzie, zaufaniu i tak zwanych momentach życia klienta. Łatwo zrobić szybki przelew czy prostą płatność. Znacznie trudniej odpowiedzialnie udzielić hipoteki albo budować rozwiązania inwestycyjne na 20–30 lat. To właśnie w tych najważniejszych momentach banki nadal mają ogromną przewagę – zapewnia Krzysztof Bratos.
Przewagi wynikającej z bezpieczeństwa nie można dziś jednak traktować jako gwarancji sukcesu. Szczególnie że klienci coraz częściej porównują doświadczenia bankowe nie z innymi bankami, ale z najlepszymi aplikacjami technologicznymi.
– Nie ma dziś przyzwolenia na to, żeby bank stał się jedynie niewidocznym dostawcą usług finansowych działającym w tle. Powtórzę, jeżeli nie będziemy nadążać za potrzebami klientów i nie będziemy tworzyć nowoczesnej, atrakcyjnej cyfrowo bankowości, to mamy szansę wykarmić kolejnego dużego challengera na polskim rynku – ostrzega Michał Panowicz.
To właśnie dlatego coraz więcej instytucji finansowych zaczyna dziś myśleć o sobie bardziej jak o firmach technologicznych posiadających licencję bankową niż o tradycyjnych bankach. Bo w erze AI, platform cyfrowych i rosnących oczekiwań klientów wygra nie ten, kto ma największą ofertę, ale ten, kto najszybciej i najtrafniej odpowie na codzienne potrzeby użytkownika.